piątek, 23 czerwca 2017

Zakończenie roku szkolnego...

Hey!


Na ten dzień czekałam od dawna. Dzień rozpoczynający wakacje, które jak nigdy bardzo mi się należą. I klasa liceum już za mną. Z jednej strony mam wrażenie, że ten rok szkolny minął jak z bicza strzelił, z drugiej natomiast jest zupełnie inaczej. W momencie kiedy muszę się sięgnąć pamięcią do września, wiele rzeczy pamiętam jak przez mgłę. Szkoła średnia bardzo się różni od gimnazjum. Na  pewno panuje w niej o wiele lepsza atmosfera, w której potrafię się odnaleźć. Szczerze mówiąc nie zawsze było kolorowo. Niekiedy nauka totalnie mnie przytłaczała, a mimo wszystko dawałam radę. W pierwszym półroczy osiągnęłam średnią 4.76, w drugim natomiast 5.0, to tylko dowód na to, że byłam w stanie się zmobilizować i ulepszyć swoje wyniki :)  W nagrodę za wysokie osiągnięcia w nauce, od września co miesiąc będę dostawała stypendium. Jest to dla mnie wielkie wyróżnienie, jeszcze bardziej zachęcające do przesiadywania nad książkami. Ten post będzie relacją opisującą moją edukacyjną przygodę.




Zaczynając od profilu. Myślę, że wybór klasy policyjnej był trafny, jeżeli swoją przyszłość chce wiązać z tym zawodem. Po ukończeniu takiej szkoły mam w kieszeni dwa dodatkowe punkty, które na pewno są pomocne w procesie rekrutacyjnym. Przedmiotem uzupełniającym jest edukacja policyjna, na której poruszamy temat policji, a także uczymy się prawidłowej postawy, odpowiedniego kroku i musztry. W ramach naszej nauki uczestniczyłam w różnych wyjazdach związanych z pracą w mundurówce. Wyjazd do Dęblina, Sławatycz, Serpelic, a także do mile wspominanych przeze mnie Walił zapamiętam na długi, długi czas. 
Sam, fakt, że są lekcje samoobrony wyróżnia szkołę na tle innych. Znajomość odpowiednich chwytów i technik umożliwiających obronę są wskazane w formacjach mundurowych, ale także bardzo przydatne w życiu codziennym. Mimo, iż nikomu nie życzę, aby kiedyś musiał danych technik zastosować, warto dla własnego bezpieczeństwa je znać. 
W liceum czuje się doceniona. Biorę udział w wielu konkursach, wydarzeniach, za które jestem nagradzana punktami. Zostałam laureatem w I konkursie wiedzy olimpijskiej. Myślę, że bardzo tego potrzebowałam, a podczas wielu lat nauki nie do końca wszyscy wywiązywali się ze swoich obowiązków.


W gimnazjum miałam wrażenie, że chodzi się do szkoły, aby te 6-7 godzin odbębnić i wraca do domu. Tutaj natomiast po lekach nadal toczy się edukacyjne życie. Wracam do internatu, w którym mieszka sporo znajomych/ przyjaciół z klasy. W razie problemów z zadaniem domowym, danym zagadnieniem śmiało mogę prosić o pomoc dyżurujących nauczycieli w internacie. Internat dba o podtrzymywanie tradycji. Co roku organizowane są otrzęsiny klas pierwszych, kolacja Wigilijna, poczęstunek Wielkanocny, Andrzejki, Dzień Dziecka. Ciągle coś się dzieje, nie ma chwili wytchnienia, takie życie w pełni mi odpowiada.
Mówiąc o relacjach międzyludzkich jestem pozytywnie zaskoczona. Mam swoją grupę znajomych, z którymi świetnie się dogaduje i mogę na nich liczyć. Ps. Pozdrawiam Kochani! <3 Oczywiście są też tacy, z którymi po prostu nie rozmawiam ze względu, iż nie odczuwam takiej potrzeby. Jestem zdania, że warto otaczać się pozytywnymi ludźmi, odpychając od siebie negatywne jednostki.





 


       

        

        

        

        



Warto w swoim życiu dokonywać dobrych wyborów. Nie żałuje, że wybrałam tą, a nie inną szkołę. Wszystkim gimnazjalistom, którzy 1 września przekroczą próg szkoły średniej życzę podobnej refleksji :) Pa! Pa!



środa, 21 czerwca 2017

Ulubieńcy miesiąca...

Hey!


 Czerwiec powoli dobiega końca. Ostatnie dwa dni przez zakończeniem roku szkolnego mam wolne. Post dotyczący relacji z tego wydarzenia napiszę bezpośrednia po powrocie do domu.  Myślę, że jest to też odpowiednia pora, aby stworzyć posta z czerwcowymi ulubieńcami :)

Kosmetyki




Ostatnio mam fioła na punkcie różnych kosmetyków. Niedawno do mojej kolekcji  trafił chłodzący antyperspiracyjny żel do stóp, o właściwościach regenerujących i łagodzących podrażnienia. Uwielbiam tego typu produkty, komfortowe uczucie świeżości i chłodzenia to coś czego od dawna szukałam. 
Kolejnym ulubieńcem jest mgiełka do ciała White Swan. Jest to moja druga mgiełka z tej kolekcji. Od dłuższego czasu jestem zakochana w soczystej i wyrazistej woni jagódek. Długi czas wyczuwalnego zapachu to coś czego pragnę najbardziej. 
Trzecim produktem jest być może znajomy dla Was krem do ciała, którego kiedyś na blogu umieściłam recenzję. Oliwkowy balsam to mój must have, jeżeli chodzi o nawilżenie ciała. Skóra po regularnym stosowaniu stała się miękka i delikatna.
Na czwartej pozycji znalazł się oczyszczający płyn miceralny do demakijażu oczu, twarzy i ust. Jestem pozytywnie zaskoczona ze skuteczności tego produktu. Do pozytywnej opinii skłoniły mnie właściwości, m.in. głębokiego oczyszczenia, usuwania wodoodpornego makijażu, a także redukcji niedoskonałości. Jeżeli szukacie dobrego płynu, to ten mogę Wam szczerze polecić.
Ostatni kosmetyczny ulubieniec to podwójnie złuszczający peeling. W swojej formule posiada łupinki orzecha, które zapewniają doskonałe oczyszczanie z martwego naskórka. Przy pierwszym teście peeling wypadł średnio ze względu na ostre łupinki, które potrafiły podrażnić skórę. Aktualnie myślę, że nie jest to problem, gdyż przyzwyczaiłam się do jego konsystencji. Trzeba po prostu aplikować peeling z wyczuciem. Uwielbiam go!


Ubrania





W niedziele wybrałam się na małe zwiedzenia, okolicznego peronu, który został po ponad 20 latach reaktywowany. Jestem zadowolona, że moja okolica z biegiem czasu się unowocześnia i daje nowe możliwości. Podróż do wielu zakątków naszego kraju poprzez dobre połączenia nie będzie stanowić dla mnie problemu. Oprócz niedzielnych zakupów, takie małe zwiedzanko było fajnym umileniem zwyczajnego popołudnia. Korzystając z chwili zrobiłam kilka zdjęć. Na fotkach przedstawiona jest niedzielna stylizacja z udziałem moich ulubionych spodni. Jest to niebanalny model za sprawą kilku naszywek, a także przetarć, które niestety na zdjęciach nie są dobrze widoczne. Dżins z dodatkiem lajkry świetnie dopasowuje się do ciała i ładnie wygląda. 

Ps. Przepraszam osoby, które wkręciłam snapem o wyjeździe :D Przy okazji możecie mnie dodać - nataszkao2000


Jedzenie

 



Moim ulubionym smakołykiem w tym miesiącu były płatki Vitanella. Płatki zastępuje innymi słodkościami, co oczywiście jest o wiele zdrowszym rozwiązaniem. Bardzo smaczne!

Filmy

 

Znalezione obrazy dla zapytania światło między oceanami 


"Światło między oceanami" to film, który ujął mnie swoją fabułą. Dawno nie oglądałam tak dobrego dzieła. Film do ostatnich minut jest nieprzewidywalny, utrzymuje widza w napięciu. Opowiada on o dwójce ludzi, którzy muszą działać w zgodzie ze swoim sumieniem w dramatycznej sytuacji. Jeżeli jeszcze nie mieliście przyjemności go obejrzeć, to polecam!


Muzyka


W tym miesiącu do ucha wpadły mi dwie piosenki :)
  • Kristian Kostov - Beautiful Mess
  • 5 Seconds of Summer - She Looks So Perfect


Jestem pewna, że czerwcowych ulubieńców znalazłoby się o wiele więcej, ale nie chcę robić obszernego posta :D Dobra, lecę rozkoszować się nieoficjalnymi wakacjami :D Pa! Pa!



1. Co sądzicie o moich ulubieńcach?
2. Twój czerwcowy ulubieniec?


piątek, 16 czerwca 2017

3 stylizacje...

Hey!


W piątkowej notce umieszczam 3 stylizacje, które udało mi się skomponować z udziałem ubrań firmy - LovelyWholeSale. Każde zestawienie wyróżnia się czymś innym, myślę, że Was zaciekawie :)

Z każdym dniem mam coraz więcej czasu na dopracowanie notek. Myślę, że przełoży się to na jakość treści i zdjęć. Nadchodzący wolny czas na pewno w tym roku wykorzystam do maksimum. Szczerze mówiąc jeszcze nigdy nie byłam tak zmęczona rokiem szkolnym. 1 klasa liceum była trudna, ale podołałam postawionym sobie celom. Na przyszły tydzień mam zaplanowaną notkę z obszerną relacją dotyczącą mojej szkoły jak i przeżyć, których przez ten rok szkolny doświadczyłam :)





 Koszula - (KLIK)


Wybierając ubrania od razu wiedziałam czego szukam. W tym zamówieniu chciałam aby znalazła się koszula w kratę. Polowałam na klasyczny model, ale na stronie zauważyłam o wiele ciekawszy wzór. Modne w dalszym ciągu wiązania, krata i wygoda, czego chcieć więcej? Koszula posiada guziczki, lecz nie jest do końca rozpinania. To za sprawą wiązań, które rozpoczynając się są na początku zszyte. Uroku dodają dwie kieszonki. Ciuszek wykonany jest z miękkiego flanelowego materiału. Jest bardzo wygodna, przód jest nieco krótszy, natomiast tył posiada ładnie zaokrąglone wydłużenie. Sądzę, że pasuje zarówno do legginsów jak i jeansów :)





 Kurtka - (KLIK)


Jak widać zamówiłam kolejną bomberkę. Moja kolekcja z dnia na dzień się powiększa, co bardzo mnie cieszy, ze względu na to, że lubię tę część garderoby. Tym razem postawiłam na motyw kwiatów, który w tym sezonie króluje na wybiegach. Znajdujące się na bomberce kwiaty są bardzo wyraziste, co za tym idzie wyróżniam się z tłumu. Kurtka wykonana jest z jednowarstwowego, cienkiego materiału. Myślę, że można zaliczyć ją do typowych "wiatrówek". Łącząc ją z klasyczną czernią prezentuje się wręcz idealnie.




Bluzka - (KLIK)


Przeglądając stronę w poszukiwaniu kolejnych rzeczy trafiłam na bluzkę, która wpadła mi w oko ze względu na fajny nadruk. Takie bluzeczki są bardzo modne, więc w sam raz powiększy moją kolekcję. Materiał jest miły w dotyku, ładnie, luźno opada. 


W moim zamówieniu powinna pojawić się jeszcze jedna rzecz, aczkolwiek do mnie nie dotarła. Będę musiała zwrócić się do firmy z pytaniem dlaczego nie było jej w przesyłce. 


Tymczasem zmykam przejrzeć nowości na Waszych blogach :) Pa! Pa!



1. Co sądzicie o moim zamówieniu?
2. Bardzo proszę o klikanie! <3



niedziela, 11 czerwca 2017

Czy cena zawsze idzie w parze z jakością? - ekskluzywna pielęgnacja włosów...

Hey!


W końcu mogę napisać notkę, bez towarzyszącej mi myśli o zbliżającym się sprawdzianie. W szkole tak na prawdę będę już miała ogromne luzy, co oznacza, że więcej czasu spędzę na blogu. Jestem niezmiernie tym faktem usatysfakcjonowana, gdyż wiem, że ostatnie miesiące były trudne. Notki pojawiające się co tydzień, mimo pewnej systematyczności nie zadowalały mnie. Liczę, że wraz z nadchodzącymi wakacjami na blogu pojawi się coraz więcej, ciekawych notek :)


Aktualnie na blogu można zobaczyć wiele postów dotyczących kosmetyków. To za sprawą współprac jakich mogłam się podjąć. Jestem pewna, że gdyby wpisy pojawiały się częściej, takie notki mogłyby spełnić pewne przełamie pomiędzy postami o tematyce mody czy lifestylu. Wywiązując się jednak z powierzonych mi wymogów, na blogu zagościła już 3 notka o kosmetycznej treści.

Czy cena zawsze idzie w parze z jakością? Jeżeli jesteście ciekawi mojej recenzji, to zapraszam do dalszej części posta :)



 Zapraszam - MiastoWłosów.pl


Osoba, z którą prowadziłam mailowy kontakt kazała mi tylko zawrzeć w wiadomości wskazówki dotyczące rodzaju moich włosów. To ona zdecydowała jakie produkty trafią w moje ręce. Po rozpakowaniu przesyłki, na którą czekałam zaledwie 2 dni moim oczom ukazały się 3 produktu, których pełne opisy jak i moją opinie będziecie mogli przeczytać. Strona posiada ogromny asortyment do stylizacji i pielęgnacji naszych włosów, a także perfumy do włosów,  produkty do pielęgnacji ciała, akcesoria i sprzęt (suszarki, lokówki, prostownice).




 Szampon PAUL MITCHELL Awapuhi Wild Ginger MirrorSmooth (KLIK)


Od producenta: Delikatny, gęsty szampon bez sulfatów, przywracający włosom odpowiedni poziom nawilżenia i niesamowitą gładkość. Ekskluzywny kompleks KeraReflect  w połączeniu z naturalnym olejkiem abisyńskim przywraca nawilżenie, gładkość włosów i dodaje połysku. Pomaga zapobiegać puszeniu się i elektryzowaniu włosów.

Moja opinia: Posiada gęstą, jedwabistą konsystencje z perłowym odcieniem. Ma piękny, intensywny zapach, przyjemny dla zmysłu. Po użyciu produktu, od razu poczułam się jak w salonie fryzjerskim. Łatwo się pieni, wystarczy niewielka ilość, co za tym idzie jest bardzo wydajny. Włosy wraz z użyciem kolejnego produktu, dość szybko, bezproblemowo się rozczesują. Po dłuższym już stosowaniu zauważyłam znaczną poprawę w kondycji moich włosów. Nie wiem czy to za sprawą szamponu, ale mam wrażenie, że moje włosy są o wiele dłuższe. Być może potrzebowały takiego produktu. Same opakowanie też przykuwa oko, wyróżnia się elegancką szatą graficzną. Warty zakupu!

Pojemność:  250 ml

Cena: 89.00 zł




Odżywka PAUL MITCHELL Awapuhi Wild Ginger MirrorSmooth (KLIK)


Od producenta: Nawilża, rozplątuje i dodaje włosom niesamowitego blasku. Ekskluzywy kompleks KeraReflect w połączeniu z naturalnym olejkiem abisyńskim wygładza każde pasmo, powodując, że włosy są łatwe w rozczesywaniu. Zapewnia ultralekkie wykończenie. Pomaga zapobiegać elektryzowaniu i puszeniu, równocześnie dbając o ochronę termiczną włosów.

Moja opinia: Produkt bardzo podobny, lecz wyróżnia się innym zastosowaniem. Odżywka jest bardzo gęsta, należy ją dobrze rozprowadzić, wmasować podczas przeczesywania włosów.Należy obficie ją spłukać, ze względu na tłustą konsystencje. Po wysuszeniu włosy nabierają pięknego, naturalnego blasku. Nie puszą się, przelewają się przez palce. Warta zakupu!

Pojemność: 200 ml

Cena: 95.00 zł 





Serum na rozdwajające się końcówki Joico K-PAK Split End Mender (KLIK)

końcówki. Kosmetyk szczególnie polecany jest dla włosów osłabionych, matowych i pozbawionych witalności. Serum wzbogacono o kompleksy polimerowy, oraz keratynowo-silikonowy, które dogłębnie odżywiają i nawilżają włókno włosa zapobiegając rozdwajaniu końcówek. Posiada lekką, jedwabistą konsystencję. Formuła mikrożelu nie obciąża włosów. Regeneruje uszkodzone pasma. Zapobiega mechanicznym uszkodzeniom włosów. Nadaje pasmom elastyczności i spektakularnego blasku.

Moja opinia: Płynna konsystencja, łatwa w rozprowadzeniu. Tutaj warto zaznaczyć, że produkt jest przeznaczony do stosowania tylko na rozdwojone końcówki. Serum jest bardzo wydajne. Aplikuje się je za pomocą pompki. Posiada piękny, intensywny zapach. Jak na swoją cenę widać świetne rezultaty w kondycji moich włosów. Warte zakupu!

Pojemność: 100 ml

Cena: 80.00 zł

Z myślą o moich czytelniczkach strona zaoferowała 15% rabat, z którego można skorzystać do 26 czerwca. Kod rabatowy, który należy wpisać w formularzu zamówienia: LUBLINS


Jestem w pełni zadowolona, że mogłam przetestować produkty, jakie oferuje internetowy sklep -
 MiastoWłosów.pl. Odpowiadając na pytanie z tytułu posta, zdecydowanie mogę potwierdzić, że cena idzie w parze z jakością!


Tymczasem lecę przejrzeć nowości na Waszych blogach :) Pa! Pa!


1. Co sądzicie o takich kosmetykach? Wasze spostrzeżenia. 



niedziela, 4 czerwca 2017

Kilka nowości...

Hey!


Nareszcie znalazłam chwilkę czasu, aby zajrzeć do Was na bloga i napisać nową notkę. Nie wiem jak jest u Was, ale mi przez cały weekend towarzyszą książki i zeszyty. Sporo treści do nauczenia się w krótki czas, to coś czego nie znoszę. Widać, że koniec roku szkolnego zbliża się wielkimi krokami. Z niecierpliwością go wyczekuje, gdyż nauki jest co nie miara, a chęci z każdym dniem coraz mniej. Przełamując temat szkoły... 
Jakiś czas temu dotarła do mnie przesyłka z 3 produktami, które dostałam w ramach współpracy z firmą BeautyBigBang. W momencie, kiedy miałam przyjemność wybrać produkty asortyment sklepu był o wiele skromniejszy. Aktualnie z tego co widzę firma bardzo szybko się rozwija i z dnia na dzień do oferty przybywa nowości. Co do asortymentu, jest to strona, na której w szczególności znajdziemy produkty do makijażu. BeautyBigBang w swojej ofercie posiada również akcesoria do włosów i paznokci. Myślę, że sklep posiadająca potencjał i w przyszłości będzie dużo znaczył na rynku.





 

Pomadka - (KLIK)

Rozświetlacz - (KLIK)

Paletka - (KLIK)

 

1. Pomadka. Od dawna chciałam wzbogacić swoją kolekcje o matową pomadkę. Wybór padł na kolor o numerze 4c. Na stronie na ustach prezentuje się o wiele łagodniej, pomadka wpada w róż. W rzeczywistości jest ona o wiele ciemniejsza, nadaje drapieżnego wyglądu. Szczerze nie przeszkadza mi odmienny odcień, gdyż ten, który dostałam jest bardzo ładny. Opakowanie jest poręczne, eleganckie i wygodne w użyciu. Miękki pędzelek tylko umila nakładanie pomadki. Jest bez smakowa, o zapachu w moim skojarzeniu czekolady. Długo utrzymuje się na ustach, od czasu do czasu można wprowadzić pewne poprawki. Nie pozostawia śladów na szkle po napiciu się. Mat zachowany w 100%. Na koniec mała uwaga. Lepiej nie nakładać jej na nawilżone usta, gdyż się klei.
2. Rozświetlacz. Wcześniej nie miałam przyjemności testować rozświetlacza w formie szminki. Po przemyśleniu jest on wygodniejszy w korzystaniu od prasowanego rozświetlacza. Ma ładny, wyrazisty, biały z drobinkami srebra odcień. Po nałożeniu łatwo się rozprowadza. Nadaje skórze naturalnego blasku. Zawiera tłustą formułę, zdolną do nawilżenia naszej skóry.

3. Paletka. Cienie to coś co w codziennym makijażu kocham najbardziej. Wybrałam odcień 3c, kierując się pięknymi brązami. Do zestawy dołączona jest pacynka, ale ze względów wygody rzadko ją stosuje. Cienie o wiele bardziej wolę nakładać pędzelkami. Nie obsypują się. Mają znakomitą pigmentację. Długo utrzymują się na powiece. 


Mały bonus ode mnie. Zamawiając na stronie BeautyBigBang wpisując kod Natal10 możecie otrzymać 10%  rabat :)


 


Tymczasem zmykam :) Pa! Pa!



1. Jak Wam mija weekend?
2. Co sądzicie o przedstawionych produktach? Recenzja zachęciła Was do ich zakupu?




niedziela, 28 maja 2017

Przenośny gadżet...

Hey!


Po notkach z relacjami z wyjazdów, nadszedł czas na coś innego. W dzisiejszym poście, chce się  Wam pochwalić moim nowym przenośnym gadżetem, który dostałam w ramach współpracy z internetowym sklepem - IziGSM.pl. Strona w swoim asortymencie posiada głownie akcesoria do naszych elektronicznych sprzętów. Znajdziemy na niej: etui na telefon, słuchawki, głośniki, okulary 3D, baterie, a także mnóstwo innych gadżetów. Ja jako osoba, która uzyskała możliwość wybrania jednego z ciekawych akcesoriów postawiłam na Power Banka. Z podobnym modelem spotkałam się u jednej z blogerek, jej opinia była bardzo pozytywna, jak jest u mnie, dowiecie się w dalszej części posta :)

Power Bank (KLIK)








Wybrałam biały model z dodatkiem szarości ze względu na taki sam kolorystycznie telefon. Był to dobry wybór, gdyż Power Bank jak i telefon ładnie się ze sobą komponują. Power Bank jest bardzo łatwy w obsłudze. Na górze mamy 4 lampeczki, które informują mnie o stanie baterii. 1 lampeczka to stan baterii wynoszący 25%. Ze względu na dużą pojemność 20000 mAh, a także moc 3,7 V ładowanie telefonu bądź Power Banka zajmuje mi chwilkę czasu. Do zestawu dołączony jest kabel, a także 4 różne końcówki. Jak widać na opakowaniu jest to ładowarka wielofunkcyjna, możemy ją podłączyć do różnych urządzeń, za sprawą wymiennych końcówek. Dodatkiem do ładowarki jest latarka o bardzo intensywnym ledowym świetle. Bateria jest bardzo poręczna, bez problemu zmieści się do szkolnego plecaka. Jestem osobą zapominalską, zdarza mi się nie podładować telefonu przed wyjściem do szkoły co później odbija się na mnie brakiem korzystania z urządzenia. Teraz, kiedy posiadam Power Banka nie będę miała takiego problemu. Myślę, że wybór gadżetu był strzałem w dziesiątkę, z całego serca mogę Wam go polecić :) Dodatkiem do zamówienia był 15% rabat, który mogę wykorzystać przy kolejnych zakupach, być może z niego skorzystam.


Tymczasem uciekam uczyć się do kartkówek :) Życzcie mi powodzenia. Pa! Pa!


1. Co sądzicie o takim urządzeniu?
2. Posiadacie Power Banka, jaki model? Wasze spostrzeżenia.


niedziela, 21 maja 2017

Serpelice 2017...

Hey!


Obozy survivalowe. Czy kiedykolwiek zastanawialiście się, co się robi na takich obozach? Może mieliście okazje na taki obóz pojechać, ale tego nie zrobiliście? Warto, nie warto? 

W dzisiejszym poście postaram się odpowiedzieć na te i inne pytania. Jeżeli lubicie notki z relacjami z wyjazdów/ wycieczek pozostańcie czytelnikami dalszej części posta :)


W poniedziałek czekał mnie drugi wyjazd, tym razem na obóz survivalowy do Serpelic. Jest to niewielka miejscowość położona nad Bugiem, bogata w różnego rodzaju ośrodki wypoczynkowo-rekreacyjne. Jako uczennica klasy mundurowej podczas nauki w liceum, muszę zaliczyć wyjazd do Serpelic. Mogę to zrobić w pierwszej lub drugiej klasie, w zależności od swojego wyboru.
Podróż trwała niecałe dwie godziny, na miejsce zajechałam po dziewiątej. Nasza ponad trzydziesto-osobowa grupa była połączona z dziewięcioma osobami z Białorusi. Po zakwaterowaniu się, zostaliśmy podzieleni na trzy oddzielne grupy. Z perspektywy czasu mogę stwierdzić, iż było to dobre rozwiązanie. Każda z grup w tym samym czasie odhaczała zupełnie inne punkty programu wycieczki. Taki myk niósł za sobą lepsze zorganizowanie.
Czterodniowy pobyt obfitował w sporą ilość atrakcji. Na samym początku zaliczyliśmy ściankę wspinaczkową, za pierwszym razem niestety nie wspięłam się na sam szczyt. Później przed samym odjazdem mogłam ponownie zmierzyć się ze swoimi siłami. Jestem uparta, chciałam pokonać swój lęk wysokości i to zrobiłam. Wdrapanie się na samą górą dało mi ogromną satysfakcję.
Drugim wyróżniającym się punktem wycieczki był spływ kajakowy. Jako, że był to mój pierwszy raz 8 kilometrowa trasa dała się we znaki. Całość oceniam na wielki plus, choć odnoszę wrażenie, że były to bardziej wyścigi niż rozkoszowanie się z samego spływu. 7 kilometrowy spacer powrotny do ośrodka był tylko przyjemnością. Do wodnych wypraw zalicza się także rejs łodzią wikingów.
Drugiego dnia miałam możliwość zjechania nad Bugiem. Przed zjazdem dzień wcześniej koło ośrodka mogłam zjechać "na sucho" z niewielkiego zjazdu. Później zjechać na Bugiem było mi o wiele łatwiej. Wiedziałam na co się przygotować. Trasa 200m była czymś co wywoływało we mnie ciarki. Jak zawsze strach miał wielkie oczy, gdyż zjazd niósł za sobą niesamowite odczucia. W sumie nad Bugiem zjechałam 2 razy.
Z ciekawszych atrakcji warto również wymienić ściankę strażacką - zjazd z 1, 2 i 3 piętra. Szczerze mówiąc bardzo polecam taki zjazd. Później przed odjazdem mieliśmy 2 godziny wolnego i ponownie skorzystałam z tej atrakcji.


 
 


 

 


 

 

 
  

 




 

















Coś, z czego słynie obóz to nocne wycieczki do lasu, choć w dzień też miałam przyjemność kilka razy się w nim znaleźć. Pierwszego i trzeciego dnia jako grupy po godzinie 21-22 mieliśmy o własnych nogach znaleźć się we wskazanym miejscu, wykonując przy tym różne zadania. Niektóre nas bawiły, inne natomiast straszyły :D Spacer w mało oświetlonej przestrzeni (kilka latarek) był czymś co podnosiło adrenalinę. Obawiałam się leśnych zwierząt w szczególności dzików.

Dodatkowo na obozie mogłam ponownie zmierzyć się z bronią i łukiem. Strzelałam z wiatrówki długiej i krótkiej. Posiadając nabyte wcześniej umiejętności z bronią nie miałam żadnego problemu, co za tym idzie rozkoszowałam się strzelaniem. 

Składając wszystko w jedność. O obozie mogę wypowiedzieć się w samym superlatywach. Ilość kilometrów w nogach i bagaż doświadczeń, emocji to coś czego nikt mi nie ukradnie. Przełamałam sporo lęków, ograniczeń. Zjazd nad Bugiem, czy ścianka wspinaczkowa to atrakcje, które kiedyś omijałabym szerokim łukiem. Dzisiaj chętnie mogłabym się ponownie z tym zmierzyć :) Jedynym minusem była spora ilość wycieczek do lasu, ale jakby nie patrzeć instruktorzy musieli wystawić nas na ciężkie próby.



Tymczasem zmykam przejrzeć nowości na Waszych blogach :) Pa! Pa!