piątek, 21 kwietnia 2017

Kosmetyczny duet...

Hey!


Plany co do dzisiejszej notki były zupełnie inne. Myślałam o umieszczeniu dwóch stylizacji, ale niestety pogoda mi to uniemożliwiła. Tak bardzo oczekuje nie tylko kalendarzowej, ale także tej widocznej wiosny. Mam nadzieje, że już w najbliższym czasie będziemy mogli rozkoszować się prawdziwą wiosenną aurą :)

A tymczasem przedstawiam Wam dwa produkty, które na stałe zagościły w moim codziennym makijażu. Podkład jak i korektor zamówiłam na stronie Ladymakeup. Sklep posiada wszystko co zapragniemy mieć w swojej kosmetyczce :) Zapraszam do szczegółowej recenzji poniżej.




LUMENE - CC Color Correcting Crem - Krem CC - Rozświetlacz/ Korektor/ Podkład (KLIK)


Od producenta: Krem CC to kosmetyk o wielu cechach. Doskonale sprawdza się jako matujący podkład o długotrwałym efekcie krycia. Idealnie dopasowuje się do naturalnego kolorytu skóry, wyrównując zaczerwienienia, przebarwienia i inne niedoskonałości. Sprawia, że twarz wygląda naturalnie, gładko i bez skazy. Zawiera ekstrakt z arktycznej borówki brusznicy, która wykazuje działanie ujednolicające koloryt. Jest to produkt wielofunkcyjny, można używać go jako rozświetlacz (zawiera pigmenty luminooptyczne oraz witaminę C), korektor bądź podkład.

Moja opinia: Kilka miesięcy temu wspominałam o podobnym produkcie, tej samej marki (KLIK). Jednakże jego poprzednik nie posiadał właściwości typowego kremu CC. Jako, że markę Lumene znam i bardzo lubię postanowiłam w wyborze kolejnego podkładu kierować się intuicją. 
Wybierając podkład kieruje się przede wszystkim wygodą, a także możliwością zużycia jego do końca. Uważam, że takowy produkt lepiej kupić w tubce, aniżeli w słoiczku. 
Do wyboru mamy 3 warianty kolorystyczne. Ze względu na jasną karnację wybrałam najjaśniejszy odcień - Light. 
Co do krycia, jestem bardzo zadowolona. Podkład długo utrzymuje się na skórze, zaczynając dzień o 7 rano pełnym makijażem mogę cieszyć się do godziny 21. Ciekawym urozmaiceniem jest obecność w składzie pigmentów liminooptycznych i witaminy C, które odpowiadają za odpowiednie rozświetlenie skóry. 

Pojemność: 30 ml

Cena: 59.90 zł


Maybelline - Affiniton Concealer - Korektor (KLIK)


Od producenta: Korektor z puszystym aplikatorem. Kremowa konsystencja posiada doskonałe właściwości kryjące, dzięki czemu skutecznie maskuje drobne niedoskonałości. Łatwo się rozprowadza i nie obciąża skóry. W efekcie końcowym cera staje się świeża i promienna. Produkt został umieszczony w praktycznym flakonie.

Moja opinia: Korektor gromadzący sporą liczbę miłośników, do których po rozpoczęciu testowania dołączyłam i Ja. Nie mam dużego szczęścia, jeżeli chodzi o kupno korektorów, dlatego postanowiłam wypróbować coś sprawdzonego. Produkt zapewnia maksymalne krycie, z którego jestem bardzo zadowolona. Jedna uwaga, radzę nie przesadzać z ilością nakładanego produktu. Jego nadmierna ilość tylko psuje efekt makijażowych poczynań. Podobnie jak w przypadku podkładu wybrałam najjaśniejszy wariant. Produkt nie ciemnieje tuż po nałożeniu, wręcz przeciwnie cera staje się rozświetlona.
Kolejny plus to wygodna aplikacja, gdyż pędzelek jest bardzo poręczny.

Pojemność: 7.5 ml

Cena: 23.99 zł



Tymczasem uciekam :) Pa! Pa!


1. Co sądzicie o zaprezentowanych przeze mnie produktach? 
2. Ulubiony podkład/ korektor?



wtorek, 18 kwietnia 2017

Mix zdjęć...

Hey!


Firma Zaful poprosiła mnie o zrobienie kolażu zdjęć z produktami, które wybrałam w ramach kilkumiesięcznej współpracy. Jest to przypomnienie wszystkich skomponowanych przeze mnie stylizacji.

Pod każdym ze zdjęć umieściłam "kliki" przenoszące na dział, w którym wybierałam daną rzecz, (niektórych aktualnie nie ma na stronie), lub bezpośrednio na produkt. Będę wdzięczna za każde kliknięcie. Osoby, które klikną niech dadzą znać w komentarzach, w nagrodę postaram się polecić kilka wylosowanych blogów w różnych czasowo umieszczonych notkach :)


 KLIK




 KLIK




Sweterek - (KLIK)


Kożuszek - (KLIK)

 

Bluzeczka - (KLIK)

 Co u mnie?
Kilka dni odpoczynku dobrze mi zrobiło. Jedynym minusem świętowania był fakt, że pogoda nas nie rozpieszczała. Dzisiaj powoli wdrażałam się w temat nauki. Uczyć się lubię, może  niekoniecznie mi się chce, ale sam fakt, że do szkoły idę tylko na półtora tygodnia bardzo mnie satysfakcjonuje. Później majówka, obóz w Serpelicach, ciągle będzie coś się działo. To świetne wiadomości, tym bardziej, że należę do osób, które nie mogą długo usiedzieć na jednym miejscu :D
Chciałabym także podziękować moim czytelnikom i osobom komentującym posty. Od jakiegoś czasu wejść, komentarzy, a także i obserwatorów jest coraz więcej. To spora dawka energii i motywacji. Był taki moment, że na blogu wkradł się pewien zastój, było to spowodowane brakiem czasu na jakiekolwiek działanie w sieci. Teraz kiedy w szkole się uspokoiło więcej czasu poświęcę na blogowanie.  Co do samych postów mam kilka pomysłów na notki tematyczne, oczywiście nie zabraknie także stałych punktów na których mój blog się opiera. 

Tymczasem zmykam :) Pa! Pa!


1. Jak nastroje po świętach?
2. Plany na majówkę?


sobota, 15 kwietnia 2017

Chwila relaksu i zadumy...

Hey!


Nadszedł długo wyczekiwany przeze mnie czas. Święta Wielkanocne traktuje jako chwilę relaksu, a także i zadumy. Mówiąc o relaksie może troszkę to przekoloryzuje, gdyż na przygotowanie wszystkich smakowitych potraw jak i domu trzeba poświęcić wiele wysiłku. Najważniejszy jest sam fakt, że spędzam tydzień w domu, z dala od szkoły. Staram się odciąć od wszystkich sprawdzianów i kartkówek. Myślę, że te kilka dni dadzą mi sporą dawkę energii i motywacji do dalszego działania. Wspominając o zadumie chcę zaznaczyć, że Święta Wielkanocne troszkę różnią się od tych grudniowych. Tutaj jednak spędzamy więcej czasu w kościele. To idealny czas na przemyślenia i refleksje nad sobą i swoim życiem :)

Wszystkim moim czytelnikom chce życzyć, aby Święta Wielkanocne przyniosły na Wasze twarzy wiele radości. Spędźcie jak najwięcej czasu ze swoimi bliskimi. Zasmakujcie przepysznych potraw, a w poniedziałek wielkanocny mokrego Dyngusa.

Z okazji Świąt Wielkanocnych życzę Wam Aby Zmartwychwstały Chrystus Obdarzył Was Błogosławieństwem!




 



Wczoraj przykicał do mnie chyba najszybszy króliczek z gatunku :D Od rodziców dostałam pomysłowy prezent, z którego jestem bardzo zadowolona. Co jak co, ale rodzice zawsze wiedzą co mi się podoba i czego potrzebuje. Podobne gusta to wielki plus jeżeli myślimy o wręczeniu prezentu, ale jest to pomocne także i w życiu codziennym. 

Pierwszym podarkiem jest piękna, żółciutka chusta z modnym w tym sezonie motywem naszywek. Jest bardzo wielka, a zarazem lekka i zwiewna. Idealna na aktualną pogodę. W głowie mam już pewien zarys stylizacji z nią w roli głównej, który na pewno przedstawię niebawem.
W torebeczce znalazły się także dwie pary srebrnych kolczyków. Są one w podobnym wzorze, różnią się tylko kształtem. Ich ozdobą jest pojedyncza cyrkonia. Kolczyki to coś, czego bardzo potrzebowałam. Może większość moich czytelników nie wie, ale w lewym uchu mam przekute na 3 dziurki, więc kolczyki to bardzo trafny prezent. 
Na osłodę ciasteczka Oreo :D

Tymczasem zmykam :) Pa! Pa!


1. Jak spędzacie Święta Wielkanocne?




sobota, 8 kwietnia 2017

Postawmy na jakość....

Hey!


W dzisiejszym, kwietniowym poście, mam Wam do przedstawienia dwa produkty, które w ostatnim czasie podbiły moje serce. Jeżeli jesteście ciekawi jak przedstawiają się ich właściwości zapraszam do szczegółowej recenzji, którą umieściłam poniżej :)



EOS - Lip balm - strawberry sorbet - Balsam do ust - Sorbet Truskawkowy (KLIK)

 

 Od producenta: Organiczny balsam do ust zapewniający długotrwałe nawilżenie. Wzbogacony został o mało shea, witaminę E oraz olejek jojoba - składniki, które doskonale pielęgnują skórę. Nie zawiera parabenów, glutenu, ftalanów i wazeliny. Pozostawia usta wygładzone i delikatne. Dodatkowo formuła działa odżywiająco i antybakteryjnie, regeneruje spierzchnięte usta. Posiada 100% naturalnych składników.


 Moja opinia: Na samym początku należy wspomnieć o pięknym, bardzo wyczuwalnym zapachu balsamu. Ja akurat wybrałam wariant sorbet truskawkowy, ale jest jeszcze 7 innych propozycji. Opakowanie przypomina jajeczko, jest poręczne w użytkowaniu, nie wyślizguje się ze względu na gumową teksturę. Co do działania, ufam producentowi, że balsam posiada 100% naturalnych składników. Kiedyś miałam ogromny problem z popękanymi ustami, gdyż trochę zaniedbałam ich pielęgnacje, teraz mogę pochwalić się ich zdrowym wyglądem. Nawilżenie jest takie, jakiego oczekuje, nie znalazłam minusowych właściwości.

Pojemność: 7g

Cena: 19.99 zł




L'Oéral - Volume Million Lasches NOIR EXCESS - Pogrubiający tusz do rzęs - EXTRA BLACK (KLIK)



Od producenta: Tusz zapewnia zwiększenie objętości oraz głęboki czarny odcień. Zastosowana formuła nadaje efekt miliona rzęs. Pigmenty "neo-black" sprawiają, że spojrzenie staje się bardziej wyraziste i efektowne. Silikonowa, odpowiednio wyprofilowana szczoteczka idealnie rozdziela włoski bez efektu sklejania. Pozwala również na nałożenie odpowiedniej ilości kosmetyku, nie tworząc przy tym grudek.

Moja opinia: Kilka miesięcy temu na blogu zamieściłam notkę z recenzją tuszu do rzęs tej samej marki, o którym rozpisywałam się w samych superlatywach (KLIK). Postanowiłam wybrać coś podobnego, gdyż była pewna, że produkt mnie w pełni zadowoli. Wybór padł na tusz, który możecie zobaczyć powyżej na zdjęciach. W jego opisie jest zaznaczone, że ma sprawiać efekt miliona rzęs. Jak jest w rzeczywistości? Nie wiem czy sprawia takowy efekt, nie mi to oceniać, ale co do pogrubienia jest ono bardzo widoczne i zgadzam się z producentem w tej kwestii. Jego poprzednik w swoim składzie posiadał nutę zapachu, ten egzemplarz jej nie ma. Tusz ma bardzo intensywny, czarny odcień. Na rzęsach utrzymuje się, aż do zmycia makijażu, nie kruszy się, nie pozostawia grudek, a także nie spływa w kontakcie z wodą. 

Pojemność: 10 ml

Cena: 39.92 zł (promocja z 49.90 zł)
 

Oba kosmetyki pochodzą ze strony - Ladymakeup

 

Wczoraj w mojej szkole odbyły się dni otwarte, o których na pewno troszkę Wam napiszę. W środę wracam do domu na przerwę świąteczną. Myślę, że posty będą pojawiały się o wiele częściej ze względu na większe ramy czasowe. Moim priorytetem na najbliższy czas jest jakoś go przetrwać. W ciągu trzech dni mam zapowiedziane masę sprawdzianów i kartkówek, co wiążę się z ogromem nauki. No cóż, będę musiała jakoś to przetrwać. Tymczasem uciekam się uczyć :) Pa! Pa!  


1. Posiadacie, któryś z produktów? Wasza opinia?
2. Macie swoich ulubieńców kosmetycznych, którymi możecie się pochwalić? Tak? Jakie to są produkty?

piątek, 31 marca 2017

Błyszczący plusz...

Hey!


Z racji tego, iż dzisiaj mam troszkę więcej czasu niż zazwyczaj, postanowiłam do Was napisać, a także pochwalić się moją nowością. Szczerze mówiąc ta bluzeczka powinna przyjść do mnie wraz z kożuszkiem, jednakże w chwili pakowania asortymentu nie było jej w magazynie, co za tym idzie dotarła ona do mnie ciut później. Niestety w tamtym tygodniu nie mogłam zrobić w niej zdjęć, gdyż pozostała w internacie. Dzisiaj na szczęście o niej nie zapomniałam i tak mogłam stworzyć zaległą stylizację, z bluzeczką w roli głównej. 

Wykonana jest z mięciutkiego materiału (plusz), który urozmaicony jest ciekawymi marszczeniami przypominającymi pogniecioną dzianinę. Bardzo ładnie układa się na ciele. Posiada rękawki 3/4. Ma stójkę co dodaje jej elegancji. Myślę, że w stylizacji z wykorzystaniem takiej bluzeczki nie musimy zbytnio kombinować, gdyż pasuje ona do zwykłych czarnych legginsów. Gra ona pierwsze skrzypce z połączeniu, które stworzyłam poniżej :)

Bluzeczka - KLIK







Przeglądając portale typowo modowe zauważyłam, że plusz w tym sezonie będzie bardzo modny. Jestem wielbicielką tego materiału dlatego podążając za ówczesnymi trendami i w zgodzie ze swoim gustem mam w swojej szafie kilka produktów o takiej dzianinie.

Co u mnie?
Ten tydzień minął mi w mgnieniu oka. W poniedziałek wybrałam się na I Olimpiadę o Wiedzy Olimpijskiej do Międzyrzeca Podlaskiego. 15 osób, które najlepiej napisały test w nagrodę jadą na wycieczkę do Warszawy. Znalazłam się w tym gronie, jednakże nie jestem jeszcze pewna czy jechać. Sam fakt, że zostałam laureatem jest dla mnie satysfakcjonujący. Wczoraj pojechałam na promocje swojego liceum do gimnazjum (Siemień), z ofertą edukacyjną na rok 2017/18. W piątek w mojej szkole organizowane są dni otwarte dla gimnazjalistów. Będę miała swoje 5 minut, mam do przedstawienia ofertę internatu, a także zostałam poproszona o robienie zdjęć całemu wydarzeniu. Rok temu będąc na dniach otwartych w szkole, do której obecnie chodzę byłam pod ciągłym wrażeniem oprawy z jaką się spotkałam. Co jak co, ale nasza szkoła w tworzeniu takich wydarzeń jest bardzo zgrana. Przyszły tydzień będzie bardzo pracowity, będę musiała przyłożyć się jeszcze bardziej do nauki. Powoli pewne oceny już się klarują, co tylko mnie uspokaja. Tych dni szkolnych pozostała już na prawdę niewiele, ze względu na święta, matury, przerwę majową i obóz, na który jadę w maju :)

Tymczasem uciekam przejrzeć nowości na Waszych blogach :) Pa! Pa!

sobota, 25 marca 2017

Bomberka & kożuszek...

Hey!


Pisząc do Was w sobotę liczę na to, że więcej osób przeczyta treść posta. Nie wiem jak inni, ale ja coraz częściej i dłużej przesiaduje wśród książek i zeszytów, wchłonięta w wir nauki. Do kwietnia mamy bliżej niż dalej, co to oznacza? Dużo wysiłku i poświęcenia, które czeka mnie w najbliższym czasie, mowa tu o sporej dawce sprawdzianów i kartkówek. Nauczyciele na każdym kroku powtarzają, że do świąt będzie ciężko. Oczywiście na wszystko jestem przygotowana, jednakże w tych zmaganiach brakuje mi częstszego pisania notek, a nie jak dotychczasowo raz na tydzień. Z utęsknieniem czekam na odrobinę wolnego od wszelkiej nauki i obowiązków. Jednak dwa dni weekendu to mała dawka na zregenerowanie sił. Zazwyczaj nawet weekend, które oficjalnie jest przeznaczone na odpoczynek staram się wykorzystać jak tylko się da. No cóż, będę musiała wszystko przeczekać, aby później rozkoszować się wolnym czasem, który na pewno przeznaczę na przyjemności! :)


Przechodząc do innego tematu, chce się z Wami podzielić kilkoma nowościami, które ku mojemu zdziwieniu w ostatnim czasie do mnie dotarły. Zamawiając czasem jakieś produkty na stronach zagranicznych, faktem oczywistym jest to, iż raz na jakiś czas w trakcie realizacji zamówienia pewnych artykułów nie ma już w asortymencie. Czasem firma sama wychodzi z inicjatywą, aby dosłać brakującą rzecz później, a niekiedy ja o to się zwracam. W tej sytuacji było zupełnie inaczej. Kompletnie zapomniałam o brakujących rzeczach, a one i tak do mnie dotarły. Co jak co, ale takie współprace na prawdę są bardzo satysfakcjonujące! Firma dba o renomę i klienta, same plusy!





 

W pierwszym zestawieniu połączyłam w dalszym ciągu modną bomberkę z naszywkami, z moimi ulubionymi jeansami, skórzanymi botkami i kaszkietówką. Taki bomber będzie hitem nadchodzącego sezonu, więc jeżeli jeszcze nie macie w swojej szafie takiego ciuszku, to radzę w szybkim czasie udać się do sklepu. Kurteczka jest bardzo wygodna, co za tym idzie będzie chętnie przeze mnie wybierana w kolejnych stylizacjach. Wykonana jest ze śliskiego materiału. Po obu stronach posiada kieszenie. Naszywki są solidnie przyszyte, nie mam obaw o ich odpadnięcie. Teraz tylko czekać na ciut cieplejsze dni i ruszam w mojej nowości. 
Kaszkietówka dotarła do mnie w tej samej paczce co bomber. Myślę, że w takiej stylizacji prezentuje się najlepiej. Posiada gruby, stabilny, nie opadający materiał. Takiego produktu mi brakowało, dobrze, że uzupełnił jego brak! :)

 




Kożuszek to jedno z lepszych wyborów jakie w ostatnim czasie zrealizowałam. Już sezon wcześniej zainspirowałam się takim modelem. Kiedy nadarzyła się okazja natychmiast zaczęłam szukać czegoś w podobnym kroju. Mój model jest wykonany z ciepłego, grubego materiału, przypominającego imitację skóry. Jest w sam raz na okres przejściowy pomiędzy zimą, a wiosną. Jego ozdobą są dwa paseczki zapinane na klamerki pod szyją. Wygląda to jak stójka, aczkolwiek nie przylega tak wyraźnie do szyi. Osobiście preferuje sposób przedstawienia góry tak jak na zdjęciach powyżej. Sama skórka nie jest idealnego szarego koloru, posiada ona wycieniowanie. Kożuszek stał się moim ulubieńcem.



Powiększyłam także swoje zapasy pędzelków. W wyborze takich dodatków kierowałam się prostym wyglądem, elegancją i zapotrzebowaniem na dany model. Specjalnie zamówiłam pędzelki o niewielkim włosiu, które przydadzą się do nakładania cieni. Jeszcze wszystkich nie miałam okazji przetestować, ale już w tej chwili mogę powiedzieć, że pędzelki są bardzo dobrze wykonane.

Kożuszek

Zapraszam: Zaful.com

(Bardzo proszę o klikanie, z góry dziękuje!) 


Tymczasem zmykam przygotowywać się na olimpiadę :) Pa! Pa!



niedziela, 19 marca 2017

Odrobinę natury...

Hey!


Dzisiaj chciałabym się z Wami podzielić opinią o kilku produktach, które pochodzą ze strony Bingospa. Z tego co widzę artykuły tej marki są coraz bardziej rozpoznawalne. W pobliskim mieście w sklepach kosmetycznych coraz częściej spotykam się z tą marką. Zgodnie z regułami obecnego świata jak większość firm, ta także posiada własną stronę internetową, co oczywiście pozwala nam na szerszy wybór produktów, bez wychodzenia z domu. Przeglądając ofertę zauważyłam, że ceny są bardzo zróżnicowane, ze względu na działanie, które chcemy uzyskać.


Fast Hair Repair (szybka odżywka) KLIK

Od producenta: Szybka odżywka do włosów zawiera jedwab, kolagen, oraz aktywny kompleks roślinnych składników o szerokim spektrum działania na strukturę włosów, skórę głowy i cebulki włosów. Bogata we flawonoidy, sole mineralne, witaminy A i węglowodany receptura reguluje nawilżenie i łagodzi podrażnienia skóry.

Moja opinia: Idealny produkt dla niecierpliwych klientek. Szybka odżywka, którą pozostawiamy na włosach przez 2 minuty, to produkt, który przypadł mi do gustu. Poręczne, wygodne opakowanie, łatwa aplikacja to jedne z wielu zalet. Odżywka posiada bardzo płynną konsystencje o przyjemnym, mydlanym zapachu. Włosy po spłukaniu produktu, są bardzo łatwe do rozczesania i ułożenia. Po wyschnięciu są przeciekające przez palce. Nie puszą się, zachowały swój zdrowy, naturalny wygląd.

Pojemność: 500 ml

Cena: 17.00 zł


Błotny peeling enzymatyczny z kompleksem kwasów KLIK

Od producenta: Peeling z kompleksem kwasów: kwas glikolowy, kwas mlekowy, kwasy owocowe. Peeling złuszcza skórę przygotowując ją do profesjonalnych zabiegów. Lekkie pieczenie jest naturalną reakcją na kwasy zawarte w składzie produktu. Składniki aktywne, działają nawilżająco, zmiękczająco, poprawiają koloryt i fakturę skóry. 

Moja opinia: Od zawsze ciekawiły mnie produkty na bazie błota, które można było spotkać o wielu blogerek. Kiedy nadarzyła się okazja przetestowania takiego produktu, postanowiłam zaryzykować i takowy zamówić. Peeling ma bardzo intensywny, błotny zapach. Ma fajną, lekką konsystencje. Szczerze mówiąc nie posiada wielu drobinek, które mogłyby lepiej usunąć martwy naskórek, aczkolwiek nie jest dla mnie to problem, gdyż posiadam zadowalający inny produkt tego typu. Stosuje go z myślą o nawilżeniu i zmiękczeniu skóry, w czym sprawdza idealnie. Po spłukaniu pozostawiaj na cerze cienką tłustą warstwę ochronną. Produkt warty uwagi, polubiłam go.
Pojemność: 150 g

Cena: 24.00 zł


Cynkowa maska do twarzy KLIK

Od producenta: Maska wzbogacona koenzymem Q10 z aloesem, rumiankiem i lnem, ułatwia oczyszczanie skóry z nagromadzonego sebum, przywraca jej naturalne pH, ściąga nadmiernie rozszerzone pory, łagodzi stany zapalne, zmniejsza skłonność skóry do powstawania zaskórników. Tlenek cynku to skuteczny środek w przypadku drobnych uszkodzeń skóry, oparzeń, trądziku młodzieńczego. Wyciągi z aloesu, rumianku i lnu zapewniają intensywnie nawilżenie skóry, łagodzą podrażnienia i zapobiegają wysuszaniu naskórka.

Moja opinia: Maska na pewno łagodzi podrażnienia i częściowo nawilża skórę. Szczerze mówiąc lepiej nie nakładać jej po wcześniejszym peelingu, ponieważ sprawia uczucia pieczenia skóry, co nie jest przyjemne. Teraz, kiedy nabrałam większego doświadczenia do aplikacji tego produktu, zazwyczaj stosuje ją na początku pielęgnacji. Zapach jest bardzo delikatny, lekko wyczuwalny. Po dłuższych obserwacjach mogę stwierdzić, że moja cera uległa znacznej poprawie i coraz rzadziej borykam się z trądzikiem. Aloes, rumianek, len - trzy dodatki, o leczniczych właściwościach.

Pojemność: 150 g

Cena: 12.90 zł 


Jeżeli zaciekawiłam Was przedstawionymi produktami, zachęcam do zerknięcia na stronę. Być może znajdziecie coś dla siebie: Bingospa


Tymczasem, zmykam :) Pa! Pa!