sobota, 13 października 2018

Regeneracyjna moc - REGENERUM...

Hey!



Naładowana ogromną dawką pozytywnej energii powracam do Was z nowym wpisem 
O marce REGENERUM miałam już napisać o wiele, wiele wcześniej jednakże zdjęcia, które zrobiłam nie spełniały moich oczekiwań. Rozżalona skomponowałam nowe i dopiero teraz wrzucam szczegółową recenzję. 



Pełna regeneracja - dwa słowa, które mówią wszystko. Dermokosmetyki produkowane są przez firmę farmaceutyczną według najwyższych standardów przy wykorzystaniu doświadczenia, najwyższych  technologii i bogatego zaplecza badawczego. Dostępne w ofercie mają postać serum, czyli kompleks silnie skoncentrowanych składników odżywczych z wysokim stężeniem substancji aktywnych. Dzięki intensywnemu działaniu dopasowanemu do potrzeb określonego obszaru ciała przynoszą szybkie rezultaty. Produkty to połączeniem delikatności dla skóry z bezpiecznym, innowacyjnym składem - TAK WYPOWIADA SIĘ PRODUCENT, A JAKA BĘDZIE MOJA OPINIA? CZY WSZYSTKIE ZAWARTE INFORMACJE SĄ PRAWDZIWE?







REGENERACYJNE SERUM DO CIAŁA (KLIK)



Początkowo myślałam, że serum ma tradycyjną postać kremu. Zagłębiając się w treść zamieszczoną na stronie odkryłam, że zawartość skrywa się w postaci lekkiej pianki. Jedyne co trzeba zrobić przed użyciem to mocno wstrząsnąć, by wszystkie składniki ze sobą się wymieszały. Po aplikacji piankę należy szybko wmasować w skórę. Tutaj ważny jest czas, gdyż serum bardzo szybko się wchłania i chcąc pokryć większą ilość ciała trzeba szybko się uwijać. 


Zapach serum jest wyrazisty, przyjemny dla noska. Po rozprowadzeniu czuć go na skórze. Woń uaktywnia się także w trakcie aplikacji.


Kupując produkty oprócz pożądanych właściwości kierujemy się także estetyką opakowania, jego funkcjonalnością i naszą wygodą. W przypadku serum nie mam do czego się przyczepić. Poręczna buteleczka i aplikator ułatwiają wydobycie pianki, a my w takim razie zyskujemy na czasie. 
Markę cechuje widoczne logo na każdym produkcie z oferty. Opakowania są estetyczne, przejrzyste, czytelne i co najważniejsze nie przekombinowane. 


Efekty stosowania serum można zobaczyć już po pierwszej, bądź drugiej aplikacji. Skóra po nałożeniu produktu staje się nawilżona, gładka i jedwabiście miękka. Oczywiście efekt zależy od problemu z jakim się borykamy. Jeżeli nasza skóra potrzebuje większej dawki regeneracji to na rezultaty musimy poczekać dłuższą chwilę. Ja przed testami stosowałam inne balsamy nawilżające, co za tym idzie serum nie miało aż tyle pracy. Tutaj warto zaznaczyć fakt, że prowadząc zdrowy tryb życia nasza skóra ma zupełnie inny wygląd aniżeli nie dbalibyśmy o nasze zdrowie. Od czasu kiedy rozpoczęłam na dobre swoją przygodę z dużą ilością warzyw i owoców wcześniejsze bolesne dolegliwości z pękającą i przesuszoną skórą odeszły do lamusa. 


Przy regularnym stosowaniu serum skóra zostaje wzbogacona o ekstrakty z nagietka, aloesu, opuncji, miodu, gruszki, marakui, galaktomanny, olejek arganowy, aktywne cząsteczki kolagenu, wyciąg z awokado i pantenol (prowitaminę B5)
Wszystkie powyższe składniki to bogactwo dobroczynnych właściwości, które mają za zadanie utrzymać wysoki poziom nawilżenia przez długi czas - to potwierdzenie moich słów, gdzie tak jak pisałam wcześniej  nie borykam się z wielkimi problemami skórnymi, a chcę podtrzymać uzyskany efekt. 






REGENERACYJNE SERUM DO RZĘS I BRWI (KLIK)



Pomysł skomponowania dwóch produktów w jednym jest bardzo przemyślany i wygodny dla osób testujących. Pojemność 11 ml dzieli się na 7 ml serum do brwi i 4 ml serum do rzęs. Takie nierównomierne wartości są zamierzone, gdyż ilość serum jaką nakładamy na rzęsy jest o wiele mniejsza - zaledwie dwa przeciągnięcia pędzelkiem eyelinerem. W przypadku brwi kiedy operujemy szczoteczką by je całościowo pokryć trzeba dawkę zwiększamy dwukrotnie.


Serum z eyelinerem działa przede wszystkim kojąco, łagodząc delikatną strukturę skóry powiek. 
Obszar ten wymaga od nas szczególnej pielęgnacji - skóra na powiekach jest bardzo cienka i narażona na działanie szkodliwych czynników związanych z codziennym makeupem. Oczywiście stosując produkty w całości naturalne zapobiegamy takowym szkodliwościom, jednakże wszystko wiążę się z niezliczoną ilością mechanizmów, które mogą choć częściowo uszkodzić wrażliwą strukturę. 
Nie będę ukrywać, że przed rozpoczęciem swojej przygody z makijażem mogłam pochwalić się pięknymi, gęstymi i długimi rzęsami. Obecnie po kilkuletnim ich tuszowaniu w mniejszym bądź większym stopniu straciły na efekcie. Co jak co, ale uwielbiam mocno podkreślone rzęsy - nie dziwię się, że niektóre mogły nie wytrzymać obciążenia z ilości nakładanego produkty, w efekcie wypadając. Na czas testów zrezygnowałam z mocnym podkreśleniem oka, by wszystko przebiegało jak najbardziej sprawiedliwie, co najważniejsze zauważalnie.
Przed testami pokładałam wielkie nadzieje w tym produkcie, cichutko licząc na spektakularne efekty. O ile nad długością muszę jeszcze troszkę popracować o tyle nad wzmocnieniem i pogrubieniem struktury włosów nie mam nawet co się rozpisywać. Obecne efekty bardzo mnie zadowalają, a z każdym dniem liczę na jeszcze więcej i więcej. 


Przechodząc do brwi - uważam je za swój atut. Są gęste, ciemne, nie wypadają tworząc prześwity. Zawsze podkreślałam, że nie mam problemu z ich wystylizowaniem. No dobra... raz miałam kiedy chciałam nadać im ładny kształt i konieczna była ingerencja pincety, jednakże od tego dnia minął spory szmat czasu, a wątpliwe testy przeszły do historii. 

Barwa produktu różni się w zależności od serum do rzęs, które jest przezroczyste. Tutaj mamy do czynienia z białą, mętną cieczą, która po aplikacji jest całkowicie niewidoczna. Sugerując się efektami mogę powiedzieć, że zauważyłam uelastycznienie i wzmocnienie włosków. Stały się one bardziej nawilżone i błyszczące. Nie mam jakichkolwiek problemu z ich pomalowaniem. Brwi stanowią dla mnie ważną kwestię w codziennym makijażu. Uzyskując efekt jeszcze większego przyciemnienia nie muszę nakładać już tyle produktu do stylizacji. Czego chcieć więcej? Pytanie, na które znam tylko i wyłącznie jedną odpowiedź. Kolejnego opakowania by podtrzymać efekty! 






ZAPRASZAM - REGENERUM


( MARKA W SWOJEJ OFERCIE NIE POSIADA TYLKO PRODUKTÓW DO CIAŁA I TWARZY, ALE TAKŻE DO STÓP, WŁOSÓW I DŁONI - ZACHĘCAM DO ZAPOZNANIA SIĘ Z OFERTĄ STRONY)





Tymczasem kochani lecę nadrabiać blogerskie zaległości, ćwiczyć i szykować się na 18-stkę znajomej! ♥ Pa! Pa!





1. Jak spędziliście "letni" październikowy tydzień?
2. Czy produkty marki REGENERUM są Wam znane? Spostrzeżenia i opinie.


niedziela, 7 października 2018

Wojskowy akcent...

Hey!


Nareszcie po tygodniowej przerwie mogę ponownie zawitać do Was z notką. Nawet nie jesteście w stanie zdać sobie sprawy jak bardzo jestem rozżalona moją nieobecnością. Ilość obowiązków jaka przytłoczyła mnie w tym tygodniu spowodowała opóźnienia w publikacji. Jak by nie było tego mało, w wirze codziennych ćwiczeń i nauki musiałam znaleźć jeszcze czas na wykłady. Tak, od wtorku na poważnie rozpoczęłam swoje przygotowania do kursu prawa jazdy. Pierwsze, dwa wykłady już za mną! Początkowo obawiałam się, że będzie na nich nudno - jednak przekazywane treści są całkiem interesujące, a i przyjemniej siedzi się na wykładach gdy obok jest miło, koleżeńskie towarzystwo. Jolu pozdrawiam z całego serca! 


Jakiś czas temu wspominałam o szkolnym konkursie wiedzy o zdrowiu psychicznym i kwalifikacji do etapu powiatowego. W szkole poszło całkiem gładko - 1 miejsce i dwie wybaczalne pomyłki na teście. Na etapie powiatowym zajęłam 4 miejsce - najbardziej bolesne zwłaszcza dla sportowców. Moja strata do podium wyniosła zaledwie 1 punkt, kolejno do drugiego miejsca 2, a pierwszego - 3 punkty. 
I nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie fakt, że w ostatniej chwili zmieniłam jedną z odpowiedzi... Zrównanie wynikiem z miejscem trzecim gwarantowało dogrywkę, w której nie wiadomo jak potoczyłyby się moje losy. 
Z drugiej strony nie ma co sobie pluć w brodę... etap regionalny odbywa się 10 października, czyli w trakcie mojej mundurowej wycieczki do Trójmiasta. Gdybym miała dokonać wyboru chyba byłoby mi bliżej do morza, aniżeli do miejsca, w którym rozegra się ostatni z etapów.  Jak widzicie we wszystkim można znaleźć jakieś plusy, wystarczy tylko chcieć. Pozytywne podejście to podstawa gwarantująca brak wyrzutów sumienia do samego siebie. Choć nie będę ukrywać mały żal pozostaje  - gdybym zawitała na etapie regionalnym spotkałabym się z moją przyjaciółką z gimnazjum, która obecnie uczy się w owej szkole... Aniu, Ty też możesz liczyć na moje, ciepłe pozdrowienia! 



A wspominając o Trójmieście - tygodniowa wycieczka to mała informacja, że tyle potrwa moja rozłąka z Wami. Blogerskie zaległości walą do mnie drzwiami i oknami, mam nadzieje, że po cięższych październikowych dniach w najbliższym czasie zawita do mnie troszkę spokoju i potrzebnej nostalgii. A szczegółowa relacja z wyjazdu na pewno przełamie modowo-kosmetyczną tematykę. 
Kiedy ją zamieszczę? Tego nie jestem w stanie określić, ale marzę by pojawiła się jak najszybciej!







Moja przygoda, czyli współpraca z marką Elegrina.pl rozpoczęła się tuż po rozpoczęciu wakacji i ku mojej uciesze trwa do dziś. Zawsze podejmując się nowych barterów co nieco zapoznaje się z opinią w Internecie. Nie będę ukrywać, że część opinii odnosiła się dość negatywnie... co dla mnie jest nie małą abstrakcją. Czas realizacji zamówienia, kontakt mailowy i wszelkie wątpliwości są rozwiązywane niemal w expresowym tempie. Taki barter ceni się najbardziej, a i sama współpraca jest czystą przyjemnością! 





Obecnie marka Elegrina.pl najbardziej skupia się na uzupełnianiu jesienno-zimowej kolekcji. Nic w tym dziwnego rozpoczął się chłodniejszy sezon i kupno takowej odzieży jest priorytetem dla niejednego z nas. Jak już zapewne wiecie mam wielkiego fioła na punkcie kurtek i wszystkiego co z tym słowem związane. Nie będę kłamać, mówiąc, że mam ich o wiele więcej od innych części garderoby. 
Bez wątpienia odzież wierzchnia jest moją miłością a i Ja pod żadnym pozorem nie staram się tego zmienić. Teraz widnieje 5% weekendowa, promocja na wszystkie kurteczki, łapcie śmiało okazję i uzupełniajcie swoje kolekcje o cudowne, niebanalne egzemplarze! 


Promocja, promocją, ale warto również wspomnieć o całkiem atrakcyjnych przecenach i wyprzedażach. Jeżeli moja kobieca intuicja podpowie mi, że moja szafa ma jakieś niewielkie braki to z pewnością będę wiedziała, gdzie zajrzeć by je uzupełnić. 





KURTKA DŻINSOWA ARETHA MORO (KLIK)



Obserwując wybiegi i będąc systematycznie obeznanym w trendach wiem, że moro ma swój udział w tworzeniu światowej mody. Styl militarny jest mi znany - po części z tego, że chodzę do szkoły mundurowej i co poniedziałek w szkole mieni się w oczach od zielonych mundurów.
Chodząc do klasy policyjnej jak dotąd wzbraniałam się przed odzieżą moro, nie wliczając w to niewielkich akcentów bądź dodatków. 
Jednakże przegląd ofertę, natknęłam się na wspaniałą dżinsową kurtkę we wcześniej wspomnianym wzorze. Oczami wyobraźni widziałam skomponowaną stylizację i zdjęcia w słoneczne, niedzielne popołudnie. Dzisiejsza pogoda była wymarzona i aż grzechem byłoby z niej nie skorzystać. Chyba matka natura wiedziała, że mam w planach jesienną sesję. I pomimo, że na fotkach nie zobaczycie żółto-czerwonych liści to śmiało mogę stwierdzić, że udało mi się odwzorować jesienne klimaty. 



Jedynym i najbardziej kluczowym dylematem była decyzja co do rozmiaru. Z doświadczenia wiem, że zamawiając na zagranicznych, azjatyckich stronach lepiej wybrać ciuszki o rozmiar większe, w przypadku naszych, europejskich produktów bez problemu można kierować się tabelą zgodnie z noszonym rozmiarem. Ostatecznie zdecydowałam się na S, co jeszcze 2-3 lata temu było dla mnie nie do pomyślenia. Co jak co, ale w takich chwilach jestem z siebie bardzo dumna. Męczące ćwiczenia i czas jaki na nie poświęcam w 100% obrazuje efekty. 


Kurtka wykonana jest z bardzo mocnego materiału. Idealnie przylega do ciała, podkreślając wszystkie kobiece atuty. Już sam wzór czyni kurtkę bardzo widoczną i charakterną, jednak dodatkowymi akcentami są współgrające naszywki o militarnym designu. 


Dobrym rozwiązaniem są zapięcia - w tym przypadki zatrzaski. Rozpięta kurtka może być noszona w cieplejsze dni, by podkreślić całość stylizacji, nie zapominając o potrzebnej na tę porę roku ochronie, zapięta natomiast na stałe zagości w moich zestawieniach w późnych dniach jesieni. 





ZAPRASZAM - Elegrina.pl


Już z tego miejsca mogę się Wam pochwalić, że spotkanie z marką nie było ostatnim. W moich zbiorach kryje się jeszcze jedna perełka, o której wspominałam na początku wakacji. Co nią jest? By rozwiać wątpliwości bacznie śledźcie mojego bloga! ♥ Pa! Pa!




1. Jak spędzacie ciepłe, październikowe dni?
2. Czy marka Elegrina.pl jest Wam znana?
3. Co sądzicie o moim nowym łupie. Moro - tak czy nie?







niedziela, 30 września 2018

K jak keratyna..

Hey!


Współpracując od lat z marką BingoSpa czuje się zobowiązana by każda recenzja odnosząca się do ich produktów była przygotowana nad wyraz profesjonalnie. Co mam na myśli mówiąc profesjonalnie? Jedną z ważniejszych kwestii jest zamieszczenie słów producenta, do których Ja mogę odnieść się w swojej opinii. Taki zabieg pozwala na zweryfikowanie czy informacje zamieszczone na stronie faktycznie są rzetelne. Oczywiście, każda opinia wymaga pewnych przygotowań, testów i zaczerpnięcia źródeł w Internecie.


Większość produktów, które miałam okazje przetestować była na tyle dobra jakościowo, że nie miałam jakichkolwiek podstaw do wystawienia takiej czy innej opinii. Można by rzec, że na swoim blogu w głównej mierze polecam, aniżeli odradzam. Podczas wybierania kosmetyków bądź produktów do pielęgnacji kieruje się szeregiem wytycznych, które są ściśle określone. W ten sposób mam pewność, że wypowiem się dobrze o danej marce, nie będę musiała magazynować artykułów, zniweluje jakąkolwiek możliwość wystąpienia skutków ubocznych i co najważniejsze może zaciekawię kogoś niezwykłą formułą. 


Blogosfera to skarbnica wiedzy - wystarczy tylko to dostrzec! ♥






Płynna keratyna 100% (KLIK)

(zdrowe, pogrubione, gęste włosy)

 

 


Od producenta:

 

Keratyna jest naturalną proteiną o wysokiej zawartości aminokwasów siarkowych, występująca we włosach, jest ich głównym składnikiem budulcowym. Wnętrze łodygi włosa zwane korą, zbudowane jest ze spiralnie skręconych włókienek keratyny połączonych ze sobą poprzecznymi wiązaniami siarczkowymi, które odpowiadają za elastyczność włosa. Keratyna wchodzi również w skład zewnętrznej osłonki włosa, od której zależy zdrowy i błyszczący wygląd włosów oraz brak skłonności do rozdwajania.

Płynna keratyna 100% BingoSpa zawiera mniejsze cząsteczki protein keratynowych, które wnikają do wnętrza włosa reperując zniszczenia.


Keratynę zaleca się stosować do pielęgnacji włosów wymagających regeneracji, zniszczonych zabiegami fryzjerskimi, łamliwymi, przesuszonych, cienkich. Można ją stosować również do włosów zdrowych w celu ochrony przed czynnikami zewnętrznymi i zniszczeniami.  

 

Dzięki swoim właściwościom keratyna:

* wzmacnia włosy, poprawia ich elastyczność i sprężystość, dodaje im połysku, gładkości i zdrowego wyglądu

* zwiększa objętość włosów

* poprawia ich wytrzymałość, dzięki czemu nie ulegają one łamaniu podczas czesania

* zmniejsza skłonności do rozdwajania się końcówek

* poprawia skręt włosów i ułatwia ich układanie 

 

 

Moja opinia:

 

Na przestrzeni lat testowałam wiele produktów opartych na przeróżnych składnikach bazowych. 
To właśnie skład jest dla mnie priorytetowy. Coraz częściej sięgam po naturalne szampony i delikatne produkty przeznaczone do pielęgnacji włosów. 

W ofercie marki niejednokrotnie moim oczom ukazywała się keratyna 100%. 
Szczerze mówiąc do momentu, kiedy nie miałam możliwości osobistego przetestowania podchodziłam do niej dość sceptycznie. Nie chodzi tu o sam produkt, a moje obawy z nim związane. Nie będę ukrywać, że miałam pewne wątpliwości co do prawidłowego nałożenia keratyny.


Oczywiście wszystkie obawy musiałam zamieść pod dywan, wiedząc, że moje włosy uwielbiają moc keratynowych kuracji. Potwierdzeniem moich słów są wcześniejsze testy szamponów z domieszką keratyny marki BingoSpa


Jak to z testami bywa, metodą prób i błędów pierwsza aplikacja zakończyła się efektem szorstkich, sztywnych i przetłuszczonych włosów. Stosunkowo niewielka ilość keratyny przyczyniła się do uzyskania takiego efektu.


Z czasem przekonałam się, że dużo nie znaczy lepiej. Już niewielka ilość pozwala na uzyskanie efektu pięknych, lśniących włosów. Jeżeli nie chcemy nakładać bezpośrednio keratyny, można dodać kilka kropel cudownego specyfiku do ulubionego szamponu bądź odżywki.
To wielki plus, dla fanów innowacyjnych rozwiązań, jednakże ja pozostanę przy tradycyjnej formie. 

100 ml buteleczka na pozór wydaje się niewielka... tak jak już pisałam to tylko nasze wyobrażenie, gdyż produkt jest bardzo, ale to bardzo wydajny.
Ciekawym rozwiązaniem jest spryskiwacz, który nie wali nam chamsko po włosach, ale głaszcze i upiększa delikatną mgiełką :D


Zapach keratyny 100% jest bardzo intensywny i trudny do określenia. By móc go poznać musicie dokonać zakupu.


Odnosząc się do samych efektów... jako posiadaczka ciężkich włosów keratyna dodatkowo je odżywiając troszkę dociążyła je tuż u nasady. Kiedyś bardzo mi to przeszkadzało, obecnie nie zwracam na to uwagi. Najważniejsze by włosy lśniły i uzyskały potrzebną regenerację. Keratyna bez problemu sprostała moim oczekiwaniom. 

Kilkuletni problem z rozdwojonymi końcówkami od zeszłego roku całkowicie mnie nie dotyczy. Rezygnując z szamponów,  których skład opiera się na parabenach i z farbowania moje włosy w końcu odpoczęły i wyglądają tak, jak sprzed lat. 
Będąc szczerym zastanawiałam się na koloryzacją, jednakże moje dumania zostały szybko zniszczone w zarodku. Jednak za dużo kosztowało mnie doprowadzenie włosów do wymarzonego stanu.



 

 

 Serum shampoo keratin 100% with spirulina BingoSpa Fitness (KLIK)



Od producenta:

 

Keratyna ma szczególną właściwość polegającą na wnikaniu do wnętrza włosa i wbudowywania się w strukturę łodygi włosa w miejscach jej uszkodzenia. Keratynowe serum szamponowe ze spiruliną BingoSpa Fitness dzięki zaawansowanym formułom pielęgnacyjnym błyskawicznie regeneruje i poprawia kondycję włosów, wygładza je, ułatwia ich układanie. Nie jest konieczne stosowanie dodatkowych preparatów pielęgnacyjnych, co jest szczególnie przydatne po treningu lub innej aktywności fizycznej.



Skład:

 

Agua, Sodium Laureth Sulfate, Lauramidopropyl Betaine, Polyquaternium-7, Cocamide DEA, Propylene Glycol, Sodium Chloride, Hydroliyzed Keratin, Fucus Vesiculosus Extract, Laminaria Digitata Extract, Spirulina Maxima Extract, Porphyra Umbilicalis Extract, Ascophyllum Nodosum Extract, Rosmarinus Officinalis Leaf Extract, Chamomilla Recutita Flower Extract, Arnica Montana Flower Extract, Lamium Album Extract, Salvia Officinalis Leaf Extract, Pinus Sylvestris Bud Extract, Nasturtium Officinale Extract, Arctium Majus Root Extract, Citrus Limon Peel Extract, Hedera Helix Extract, Calendula Officinalis Flower Extract, Tropaeolum Majus Flower Extract, Parfum, Hexyl Cinnamal, Limonene, Disodium EDTA, Citric Acid, DMDM-Hydantoin, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone



Moja opinia:

 

Być może marka przeglądając bloga natrafiła na posta odnoszące się do mojej wielkiej miłości, jaką jest sport - związana z nim aktywność i fizyczna i ukochane treningi. 
Keratynowe serum szamponowe jest w szczególności przeznaczone dla osób uprawiających sport bądź ćwiczenia ruchowe. Produkt jest na tyle uniwersalny, że można go stosować pojedynczo bez dodatkowych urozmaiceń tzn. odżywek, mgiełek i masek.


Ja z przyzwyczajenia dodatkowo stosuje keratynę bądź inny produkt uzupełniając codzienną pielęgnację. 


Stosując szampon i keratynę trudno jest mi określić, który z produktów odgrywa pierwsze skrzypce. Fakt, że skład obydwu opiera się na keratynie może świadczyć, że produkty wzajemnie się uzupełniają tworząc niezawodny, perfekcyjny duet. 


Keratynowe serum szamponowe o pojemności 150 ml znajduje się w poręcznej buteleczce z otwarciem na "klik". 
Konsystencja serum jest dość gęsta o przezroczystej barwie.
Zapach natomiast potrafi wniknąć w głąb naszych serc. Słodko-owocowa nuta kojarzy mi się z woniach unoszących się produktów używanych w salonach fryzjerskich. 

 

 

Zapraszam -  BingoSpa.eu

 

 

1. Czy marka BingoSpa jest Wam znana? 
2. Keratyna od niedawna stanowi podstawę mojej pielęgnacji włosów. Jak jest w Waszym przypadku?

 

sobota, 29 września 2018

Mikroelementy i biopierwiastki w codziennej pielęgnacji...

Hey!



Jesień to czas, kiedy nasza skóra potrzebuje i ma prawo wymagać codziennej pielęgnacji. Nie zapominajmy o kremach, maściach i innych produktach o innowacyjnych formułach, byleby odpowiednio nawilżyć i zregenerować przesuszoną wrażliwą skórę.


Kiedyś do mojej pielęgnacji przykładam się w kratkę, co za tym idzie były momenty lepszego stanu naskórka jak i takie, kiedy potrzebna była szybka ingerencja niezawodnego produktu. Nie będę ukrywać, że czasami lenistwo brało górę, a Ja w konsekwencji borykałam się z przesuszoną skórą. 


Taki sposobem wprowadziłam Was w kolejną notkę z serii testowanych przeze mnie produktów marki Gorvita

Jeżeli jesteście ciekawi pierwszego, inicjującego posta zapraszam pod wskazany odnośnik - Zdrowa STOPA




Pierwsze o czym wspomnę to uniwersalność produktu, jest on zalecany do codziennej pielęgnacji, do złagodzenia bólu w wyniku oparzeń słonecznych i termicznych, po ukąszeniach owadów, po opryszczce, trądziku, a także odleżynach, krwiakach, bliznach, zmianach alergicznych skóry, łuszczycy i grzybicy. 
Na szczęście moje testy ograniczają się tylko do codziennej pielęgnacji i co najwyżej stosowania w momencie kiedy ukąsił mnie owad. Jak już niejednokrotnie wspominałam moja skóra jest wrażliwa w tej kwestii.
Inne testy nie dotyczą mojej osoby i miejmy nadzieje, że taki epizod w moim życiu się nie przytrafi.


Formuła żelu jak sama nazwa mówi oparta jest na wyciągu z aloesu, który w ostatnim czasie zyskał uznanie i stał się bardzo popularny. Aloes ma przede wszystkim zregenerować tkankę narażoną na uszkodzenia wieloma czynnikami zewnętrznymi. 
Pozostałe składniki przenikając głęboko w naskórek nawilżają i ujędrniają. 

Konsystencja żelu jest dość rzadka, można ją szybko rozsmarować, niewielka ilość pozwala na pokrycie dość sporej partii ciała. Tuż po nałożeniu na skórze wyczuwalna jest ochronna warstwa, nieco lepka, dla jednych może sprawiać dyskomfort, dla innych nie. 
Czas pełnego wchłonięcia się zależy od stopnia wysuszenia naszej skóry. 

Zapach jest wyczuwalny tylko przez chwilę, na skórze się nie uaktywnia.


Niewidoczne dla oczu mikroelementy i biopierwiastki, a w szczególności jod i kwas metaborowy wykazują działanie oczyszczające, bakteriobójcze i przeciwzapalne. 
Ostatni cenny składnik - woda mineralna, pochodzi z uzdrowiska Rabka.



♥ SKŁADNIKI:


Aqua, Aloe Barbadiensis Extract, Propylene Glycol, Glycerine, Symphytum Officinale Extract, Panthenol, Allantoin, Carbomer, Triethanoloamine, Phenoxyethanol





♥ KILKA SŁÓW OD PRODUCENTA:




♥ ZAPRASZAM - Gorvita



Tymczasem kochani zmykam troszkę odpocząć i zrelaksować się czytając Wasze blogi!  Pa! Pa!




1. Czy codzienna pielęgnacja jest dla Was tak samo ważna?
2. Testowaliście już jakieś produkty marki Gorvita?





środa, 26 września 2018

Maść z żyworódki...

Hey!


Dwa posty z rzędu odnoszące się do jednej marki, to rzadko praktykowane rozwiązanie, zwłaszcza w moim wydaniu. Tak - już pewnie domyślacie się o jakiej marce wspomnę w kolejnym poście 
Niestety testy produktów Gorvita zajęły mi o wiele więcej czasu, aniżeli to przewidywałam, w konsekwencji teraz gonię z terminami.
Otrzymując 5 produktów, niekiedy przeznaczonych do pielęgnacji tej samej partii ciała, chciałabym by recenzje były jak najbardziej rzetelne, aczkolwiek nie będę ukrywać, że jeden produkt w dalszym ciągu wymaga testów. 
By na własnej skórze doświadczyć działania maści, kremu bądź żelu pomiędzy jednym, a drugim produktem wyznaczałam sobie dwutygodniowe przerwy. 


Blogerskie zobowiązania w momencie podejmowania współprac zawsze były, są i będą, najważniejsza jest wyrozumiałość obarczona ilością poświęconego czasu.
Ja na szczęście miałam taką chwilę, by nadrobić zaległości. Poniedziałkowy dzień spędziłam w domku, z dala od szkoły i związanych z nią obowiązków. Brzmi pięknie, prawda? Tak, właśnie i było. To był mój pierwszy szkolny poniedziałek wolny od zajęć, od czasu kiedy rozpoczęłam naukę w liceum. Czyżby jesień przyniosła ze sobą nie tylko zmianę pogody, ale popularną w tym okresie nostalgię i refleksję. Najwidoczniej tak też i jest! 



A teraz, przechodząc do meritum notki, chciałabym zaprezentować kolejny produkt marki Gorvita.


Maść z żyworódki wzbogacona ekstraktem z aloesu (KLIK)





Maść testowałam wspólnie ze swoją mamą. Byłam ciekawa czy jej testy pokryją się z moimi.
Tubka to idealna alternatywa dla tego typu produktów - wydobycie maści nie sprawia jakichkolwiek kłopotów. Jednakże w moim przypadku wieczko jest uszkodzone, i nie mogę w pełni go domknąć. Zawartość nie wypływa, aczkolwiek zabrania maści w podróż mija się z celem...
Testom domowym mówię jak najbardziej tak i na tym można byłoby zakończyć tę kwestię.


Zapach jest bardzo delikatny, przyjemny dla noska. 
Formuła maści jest dość rzadka, niewielka ilość pozwala pokryć sporą partię ciała - duża wydajność to wielka zaleta, którą sobie bardzo cenię. Tuż po nałożeniu wyczuwalny jest lekki chłód, ale tylko do momentu ekspresowego wchłonięcia się maści. 


Delikatna, naturalna formuła to połączenie ekstraktu z żyworódki pierzastej i aloesu, o właściwościach antybakteryjnych, antywirusowych, grzybobójczych, przeciwzapalnych i regenerujących. Maść jest uniwersalna - można ją stosować do każdego rodzaju skóry.


W tym produkcie najbardziej klarowną właściwością jest odczuwalne oczyszczenie. Oczywiście nie można zapomnieć o nawilżeniu, zmiękczeniu oraz wygładzeniu powierzchni skóry. 
Jestem pewna, że osoby, które chcą przywrócić elastyczność i witalność testując ten produkt na pewno uzyskają pożądane rezultaty. 




Kilka słów od producenta:





Zapraszam - Gorvita - zdrowie prosto z gór




Tymczasem kochani zmykam przygotowywać się do konkursu. W ubiegłym tygodniu udało mi się zająć pierwsze miejsce w szkolnym konkursie wiedzy o zdrowiu psychicznym, tym samym przechodząc do etapu powiatowego. Moje szanse - o ile się dobrze się przygotowałam zaowocują dobrym miejscem - czego sobie z całego serca życzę! ♥ Pa! Pa!




1. A jak Wy radzicie sobie z czasowym rozplanowaniem notek?
2. Pochwalcie się swoim jesiennym samopoczuciem?
3. Jak postrzegacie zaprezentowany produkt marki Gorvita?



niedziela, 23 września 2018

Anielskie perfumy...

Hey!



Wraz z nadchodzącą wielkimi krokami jesienią moja kolekcja perfum powiększyła się o kolejne flakoniki. Wśród 4 cudownych zapachów, znalazł się jeden rodzynek - perfumy męskie.

Perfumy to moja słabość, uwielbiam otaczać się pięknymi zapachami. W moich zbiorach można znaleźć zarówno intensywne, drapieżne wonie jak i połączenia słodkich owoców z cudownymi nutami kwiatów. 


Często dobierając perfumy kieruje się swoim samopoczuciem i stylizacjami. Tworząc typowo sportowe zestawienia sięgam po coś orzeźwiającego i dynamicznego, natomiast do looków dziewczęco-eleganckich używam zmysłowych, delikatnych zapachów.


Perfumy Lane AngeLove.pl



O marce dowiedziałam się całkiem niedawno. Wśród blogerek jest ona coraz częściej celebrowana, ciesze się, że mogłam zapoznać się z nią osobiście. 
Firma jest młoda, ale bardzo szybko nabiera na rozgłosie. Najważniejsza jest JAKOŚĆ i KLIENT i BEZPIECZEŃSTWO


Francuskie Perfumy Lane AngeLove.pl to połączenie wysokiej jakości z niską ceną! 





267 Bleu De Chanel - Coco Chanel (KLIK)



Pierwszy flakonik po lewej to zapach dedykowany dla płci przeciwnej. W tej kompozycji spośród gałki muszkatołowej, cytryny, drzewa sandałowego, bursztyny, różowego pieprzu, jaśminu, imbiru, paczuli, wetiwerii, cedru, nuty drzew mięty i nieznanego mi labdanum najbardziej wyczuwalne jest drzewa sandałowe. Pomimo orzeźwienia i energii można dostrzec tajemnice, dyskrecje i urzekającą naturalność. Blue De Chanel to perfumy z charakterem - by je poczuć zerknijcie do oferty stronki!




191 Si Passione - G. Armani (KLIK)



Czy doznaliście kiedyś uczucia, że zapach jest skomponowany z myślą o Was? Ja właśnie przekonałam się o tym, gdy w moje łapki wpadł flakonik 191 Si Passione

Już podczas wyboru opis perfum bardzo mnie zaciekawił, połączenie czarnej porzeczki, gruszki, róży i jaśminu wydawały mi się kompozycją iście drapieżną i odważną.

Perfumy są dedykowane dla kobiet podążających według swoich zasad, stąpających twardo po ziemi,  bezkompromisowych i niezależnych.

Podkreślając swoją siłę i wdzięki otulamy się zapachem iście drapieżnym z nutą przełamania, którą tworzy bukiet kwiatów. Całość dopełnia wanilia i drzewo akordy.




233 INVICTUS-PACO RABANNE (KLIK)



12 SCANDAL- J.P GAULTIER (KLIK)




Wśród flakoników znalazły się także dwie próbki - pierwsza to zapach męski, natomiast druga dedykowana jest dla kobiet. Te zapachy jeszcze nie były testowane, jednakże mój nosek po ich otwarciu wyczuł intensywne nuty. 

233 to połączenie drapieżności z intrygą i prowokującymi nutami kwiatów. Zapach wydobędzie z każdego mężczyzny zmysłowość i instynkt zwycięzcy.

12 to kompozycja nadzwyczaj seksowna i kobieca. Zmysłowość, świeżość i perwersja aż wywołują ciarki na skórze! 





125 Gabrielle - Chanel (KLIK)



Nuta Chanel pojawiła się także w kobiecym zestawieniu. Sięgnęłam po zapach dość popularny, już nieco mi znany. Pierwsze i jedyne skrzypce w tej kompozycji stanowią cztery kwiaty - ylang-ylang, kwiat pomarańczy, jaśmin, i tuberoza. 
W prostym połączeniu najbardziej charakterny jest jaśmin - która ujawnia się w dominującej nucie. Reszta kwiatów dopełnia całość tworząc coś idealnego, zmysłowo-uczuciowego.





194 Versense - Versace (KLIK)



Inspiracja harmonii z naturą to hasło przewodnie zapachu 194 Versense - Versace. W flakoniku jest zawarty ogród pełen cudownych kwiatów i unoszących się zapachów. Te perfumy w szczególności spodobały się mojej mamie, ich zapach przywołuje wspomnienia z młodzieńczych lat.



Wspólną cechą wszystkich perfum jest TRWAŁOŚĆ I MOC! Na skórze utrzymują się do kilku godzin w zależności od intensywności naszego dnia. Dla osób żyjących w ciągłym biegu wytrzymałość jest kluczowa by czuć się świeżo, pachnąco i co najważniejsze komfortowo.


Jeżeli chcecie zaopatrzyć się w zaprezentowane flakoniki bądź inne z oferty to spieszcie się z podjęciem decyzji - aktualnie na stronie widnieje -15% rabat na cały asortyment. Wpisując kod "jesień" przy zamówieniu otrzymacie atrakcyjną zniżkę. Oferta trwa do 24 września do godziny 20!



ZAPRASZAM - AngeLove.pl





Tymczasem zmykam przejrzeć nowości na Waszych blogach! Jestem ciekawa czym tym razem mnie zaskoczycie. Pa! Pa!




1. Czy Perfumy Lane marki AngeLove.pl są Wam znane?
2. Co sądzicie o tańszych zamiennikach kultowych zapachów?
3. Która z przedstawionych nut najbardziej podkreślałaby Wasz charakter?




czwartek, 20 września 2018

Z rękawem - bo jesień...

Hey!

Czwartkowy późny wieczór, to idealny czas by zawitać do Was z wishlistą artykułów z internetowego sklepu - Dresslily.com
Jak wiecie jestem wielką fanką asortymentu, który oferują zagraniczne stronki. Moja przygoda z marką Dresslily.com nie sięga miesięcy, a kilku lat wstecz. Nawet nie zdajecie sobie sprawy, jak dobrze pamiętam każdą z podjętych współprac, wyjątkowe - każda na swój sposób.


Dresslily.com to nie tylko wspomnienia. Od pamiętnych barterów do dnia dzisiejszego rozwój strony nabrał diametralnego postępu. Wprowadzenie nowoczesnych rozwiązań i układu kategorii pozwala klientowi poczuć się jak w prawdziwym sklepie. Dodatkowo możliwość podglądu każdej z rzeczy w nowo, otwierającym się oknie ułatwia wybór i podjęcie decyzji. Profesjonalne podejście to podstawa by osiągnąć sukces.


Jako, że wielkimi krokami zbliżamy się do ukochanej pory roku, dzisiejsza lista będzie nawiązywać do jesieni. Co jak co, ale moda w tym okresie podoba mi się najbardziej. Uwielbiam zestawienia opierające się na cieplejszych ciuszkach - u mnie w szczególności do głosu dochodzą sweterki i bluzeczki. 


BYŁABYM WDZIĘCZNA ZA KAŻDE KLIKNIĘCIE! ♥








KLIK1     KLIK2    



        



 KLIK3     KLIK4 



      




  KLIK5     KLIK6     




ZAPRASZAM - Dresslily.com



Tymczasem kochani zmykam troszkę odpocząć, przede mną weekendowe szaleństwo obowiązkowe naładowanie akumulatorów! ♥ Pa! Pa!






1. Co sądzicie o jesiennych stylizacjach?
2. Jak podoba Wam się moja wishlista?