środa, 13 czerwca 2018

Jak pielęgnować...

Hey!


Poprzedni post dotyczył "pielęgnacji" od wewnątrz, dzisiaj natomiast skupimy się na odpowiedniej regeneracji niekiedy zmęczonych i obolałych po codziennym wysiłku stóp. 
Niedawno udało mi się nawiązać współpracę z marką posiadającą kosmetyki i akcesoria do stóp.
SheFoot  kieruje się słowami "szczęśliwe stopy niosą szczęśliwych ludzi" 

Czy tak jest na pewno? Tego dowiedziecie się, czytając moją opinię :)






 Sól do kąpieli stóp (KLIK)


Od producenta:

Sól skutecznie zmiękcza naskórek już po kilkuminutowej kąpieli, pomagając usunąć stwardniałą skórę. Kąpiel z dodatkiem soli odpręża i przywraca skórze równowagę. 
 Sól stosowana regularnie pomaga utrzymać skórę stóp w dobrej kondycji i eliminować nieświeży zapach.

 

Składniki aktywne:

Minerały z morza martwego mają właściwości odświeżające i deodorujące.
Produkt wzbogacony o roślinne ekstrakt: wyciąg z nagietka lekarskiego, wyciąg ze skrzypu polnego, wyciąg z szyszek chmielu, ekstrakt z liści rozmarynu. 

Moja opinia:

Przed rozpoczęciem kuracji skorzystałam z kąpieli do stóp. Zawartość całej saszetki należy rozpuścić w 3 litrach letniej wody. Ilości soli jest proporcjonalna do ilości wody. Jestem ciekawa, czy można by było rozłożyć zawartość saszetki na dwie kąpiele...
 Zawsze korzystając z tego typu pielęgnacji sól rozpuszczam w gorącej wodzie, w tym przypadku produkt nie wymaga od nas takiego poświęcenia :D 
Po 10-15 minutach należy usunąć zmiękczony naskórek za pomocą tarki lub peelingu. Oczywiście nie miałam z tym żadnego problemu, już niewielkie przetarcia pozbawiły mnie niechcianego zrogowaciałego naskórka. 

Pojemność: 65 g





 Dezodorant odświeżający (KLIK)


Od producenta:

Problem potliwości dotyczy coraz większej ilości sto. Najlepszym rozwiązaniem jest stosowanie dezodorantu do stóp. Producenci kosmetyków wychodzą naprzeciw takim potrzebom i coraz częściej mają w swojej ofercie takie produkty. Hypoalergiczny dezodorant do stóp zapewnia świeżość oraz poczucie odświeżenia przez całą dobę. Dodatkowo posiada składnik dezodorujący na bazie roślin, co oznacza, że działa tylko wtedy, gdy pojawia się brzydki zapach. Możesz nim spryskiwać także skarpety czy rajstopy, bez obawy o zabrudzenie. Zadbaj o swój komfort już dziś z dezodorantem do stóp SheFoot. 
Zapewnia stopom natychmiastowy efekt odświeżający i chroni je przed brzydkim zapachem aż do 24 godzin. Formuła z gliceryną i składnikiem dezodorującym pochodzenia naturalnego jest łagodna dla skóry i ma działanie nawilżające. Receptura została wzbogacona ekstraktem z grejpfruta. Idealny dla osób uprawiających sport.  


Składniki aktywne:

Ekstrakt z grejpfruta - ma właściwości odżywcze, nadaje cytrusowy zapach.
Gliceryna - silnie nawilża nawet głębsze warstwy naskórka
Roślinny inteligentny składnik dezodorujący - działa tylko wtedy, gdy pojawia się brzydki zapach


Moja opinia:

Jako uczeń jestem wręcz zmuszona do codziennego uwięzienia swoich stóp w trampkach bądź adidasach. O ile w zimie, obuwie pełni funkcje ochronne o tyle latem przy wysokich temperaturach nogi znajdują się w pułapce. By wspomóc zmęczone i nieświeże stopy idealnie w tym sprawdza się dezodorant. 
Codziennie przed nałożeniem obuwia nie zapominam o dokładnym spryskaniu stóp. W tej chwili stało to się moim porannym, przyjemnym rytuałem. Chcę w jak największym stopniu, na ile to możliwe odświeżyć moje stopy. Tak jak w przypadku pozostałych produktów dezodorant jest skierowany do osób ze skórą wrażliwą. Jego hypoalergiczna formuła nie zawiera soli z aluminiowych barwników, PEG paraenów.
Dezodorant stał się moim największym ulubieńcem ze wszystkich otrzymanych produktów. I nie chodzi tu tylko o cudowne właściwości, ale i przepiękny, delikatny zapach. Informacja o zredukowanym nieprzyjemnym zapachu jest w 100% prawdą. Czy działa przez 24h? Myślę, że można pokusić się o takie stwierdzenie. Na koniec chciałabym wspomnieć, że dezodorant jest rozpylany jak typowa mgiełka. 2-3 psiknięcia na jedną stopę w zupełności wystarczą.


Pojemność: 150 ml






 Krem na suce i pękające pięty (KLIK)


Od producenta:

Pękające pięty to obecnie bardzo częsty problem. Pojawia się u osób z przesuszoną skórą, dodatkowymi kilogramami i noszącymi niewygodne buty. Sposobem na te dolegliwości jest krem na suche i pękające pięty, który dogłębnie nawilża, jak również regeneruje skórę. Likwiduje szorstkość skóry oraz intensywnie regeneruje pękający naskórek. Działa silnie nawilżająco, hamując proces powstawania pęknięć. Zawarty w kremie olejek z drzewa herbacianego wygładza podrażnioną skórę i chroni przed ponownym wysychaniem. Warto pamiętać, że tylko codzienna, regularna pielęgnacja pozwoli odpowiednio zatroszczyć się o naszą skórę. Zadbaj o swoje stopy z kremem do pękających pięt SheFoot.


Składniki Aktywne:

Masło shea w wysokim stężeniu (6%) zapobiega wysuszaniu, wzmacnia cement międzykomórkowy oraz płaszcz hydrolipidowy skóry, a olej macadamia doskonale skórę natłuszcza i uelastycznia. Produkt dodatkowo pomaga zachować prawidłową higienę stóp, dzięki zawartości naturalnego olejku z drzewa herbacianego o właściwościach bakteriobójczych i grzybobójczych.
 Dodatkowo: olejek z drzewa herbacianego, panthenol (prowitamina B5), alantoina, gliceryna


Moja opinia: 

Do czasu kiedy jeszcze nie wiedziałam, że podejmę współpracę czaiłam się na Rossmannową promocję 2+2 w celu zakupienia jakiegoś interesującego kremu do stóp. Oczywiście przy okazji zainwestowałabym w inne produkty by skorzystać w pełni z promocji. 
Możliwość testów jakie w międzyczasie miałam okazję podjąć odsunęła mnie od tego zamysłu. 
Jeżeli chodzi o pielęgnacje stóp mam już swoich ulubieńców, aczkolwiek nic nie stoi na przeszkodzie by wypróbować coś nowego. Otrzymany krem cechuje się właściwościami nawilżającymi by w odpowiedni sposób zregenerować suche i pękające pięty. Jak wiadomo okres letni to czas, kiedy nasze stopy wymagają szczególnej uwagi. Uszkodzenia mechaniczne, chodzenie boso, wysuszenia spowodowane noszeniem odkrytych butów to część problemów z dolnymi kończynami ciała. Na szczęście nie mam problemów z pękającą skórą, ale z przesuszeniami niejednokrotnie zdarzyło mi się zmagać. Krem znajduje się w poręcznej tubce z zamknięciem na "klik". Dość gęsta konsystencja nie przysporzy nikomu zagwozdki z  wydobyciem. Jeżeli chodzi o tłustość to przy zawartych w formule olejkach i maśle shea nie powinno nas zdziwić, że krem jest bardzo tłusty, co nie znaczy, że musimy nie wiadomo ile czekać by się w pełni wchłonął. Przyjemnym doznaniem było uczucie chłodu tuż po rozsmarowaniu. Kolejną zaletą jest informacja o hypoalergicznej formule (przebadanej dermatologicznie), dedykowanej osobom posiadającym skórę wrażliwą. Zapach kremu należy do intensywnych, przyjemnych dla noska. 
Po miesięcznych testach krem oceniam na zasłużoną 5+ Uczucie szorstkości zostało w pełni wyeliminowane, co mnie bardzo cieszy.
Do zestawu dołączono dodatkowo próbkę tego kremu. To cudowna inicjatywa ze strony marki, gdyż takie próbki często przydają się w podróży, kiedy mamy ograniczoną ilość miejsca w bagażu. 

Pojemność: 75 ml 





 Dwustopniowa kuracja regenerująca dla stóp - wygładzające skarpetki z peelingiem enzymatycznym (KLIK)


Od producenta:

Odnowa skóry stóp w 30 minut - efekt gładkich i miękkich stóp widoczny od razu, bez długotrwałego i nieestetycznego złuszczania naskórka. 
Enzymy z papai i owoców cytrusowych zawarte w peelingu rozpuszczają martwy naskórek, a łupiny orzechów i zmielone pestki moreli pomagają usunąć go z powierzchni skóry. Maseczka regenerująca, którą nasączone są skarpetki zawiera ekstrakt z papai oraz mocznik w niższym stężeniu, które dopełniają działanie peelingu -  przyśpieszają proces zastępowania starych komórek skóry nowymi. Masło shea, gliceryna i pozostałe składniki pielęgnacyjne (panthenol, allantoina, olej macadamia) intensywnie regenerują i nawilżają skórę, pozostawiając ją po zabiegu gładką i przyjemną w dotyku. 

Składniki aktywne:

Peeling enzymatyczny (1): rozdrobnione łupiny orzecha włoskiego, proszek z pestek moreli, mocznik, eksrakt z papai, ekstrakt z cytryny, ekstrakt z pomarańczy, ekstrakt z jabłka, betaina

Maska w skarpetce (2): gliceryna, masło shea, mocznik, olej macadamia, ekstrakt z papai, allantoina, panthenol, witamina E, ekstrakty roślinne 

Moja opinia:

Ostatni produkt wymaga od nas poświęcenia dłuższej chwili czasu. Czas - 30 minut  przekłada się na jakość i właściwości, które oferuje nam ten zestaw. Peeling i skarpetki są przystosowane do 1 zabiegu pielęgnacyjnego. Wypróbowanie nowości, przynajmniej w moim mniemaniu, gdyż wcześniej miałam do czynienia tylko ze skarpetkami, a nie tak rozbudowanym zestawem było samą przyjemnością. 
Pierwszą fazą jest nałożenie peelingu na stopy (zawartość w górnej saszetce opakowania). Po upływie 1 minuty należy przemyć stopy pod bieżącą wodą i osuszyć ręcznikiem
Druga faza polega na założeniu na suche stopy jednorazowych skarpetek, bezpośrednio po wcześniej zastosowanym peelingu.  Po 20-30 minutach pozostałość maski zaleca się wmasować bądź pozostawić do wyschnięcia.
Ten duet przetestowałam tuż po Bożym Ciele, kiedy moje nogi prosiły, a wręcz błagały o odrobinę relaxu i odprężenia. Leżąc wygodnie na kanapie nie tylko leniuchowałam, ale zadbałam o pielęgnację stóp. Nie często mogę pozwolić sobie na takie leżakowanie, ale w tamtej chwili postawiłam wszystko na jedną kartę i śmiało mogę powiedzieć, że nie pożałowałam swej decyzji. Gładkość stóp, miękkość i pozbycie się zrogowaciałego naskórka w pełni rekompensuje nam czas, który przeznaczyliśmy na tę część regeneracji stóp.
Jedyną przestrogą od producenta jest fakt, że nie powinniśmy stosować tego produktu krótko po opalaniu. 

Zawartość: 2 skarpetki na 1 zabieg



 

Antyperspirujący, odżywczy krem do stóp MenFoot - 10 próbek (KLIK)

 

Krem intensywnie nawilżający i wygładzający do stóp - 1 próbka (KLIK)






Zapraszam - SheFoot.pl

 

 

Tymczasem kochani zmykam odpocząć po ciężkim, pracowitym dniu! :) Pa! Pa!



1. Czy testowaliście produkty marki SheFoot? Wasze spostrzeżenia i opinia. 


 

sobota, 9 czerwca 2018

Primvitalny...

Hey!


Jak tam kochani spędziliście pierwsze dni słonecznego czerwca?

 

Początkowo spodziewałam się lekkiego tygodnia, gdzie w pełni mogłabym podporządkować się blogowaniu. Niestety jak to w życiu bywa, szereg obowiązków uniemożliwił mi systematyczne zaglądanie tu, do Was. W przyszłym tygodniu czekają mnie dwie, na szczęście już ostatnie prace klasowe i w końcu będę mogła powiedzieć, że w pełni rozpoczęłam wakacje. Co jak, co, ale ten rok szkolny dał mi się we znaki, a ilość wysiłku jaką musiałam włożyć w zdobyciu satysfakcjonujących mnie ocen zasługuje uznanie. Najważniejsze, że jestem z siebie zadowolona. Oczywiście na przestrzeni miesięcy zdarzyło się kilka słabszych ocen, aczkolwiek człowiek nie jest pracującą na 24h maszyną, funkcjonującą bez jakichkolwiek potknięć. Niekiedy musiałam zrobić sobie dni resetu, i poświęcić więcej uwagi na rzeczy nie związane całkowicie z nauką. Blogowanie, codzienne ćwiczenia i inne obowiązki pozwoliły mi troszkę odpocząć w dość zapełnionym harmonogramie dnia ♥  



A tymczasem, skupimy się na suplemencie diety, który miała okazje przetestować moja mama. W momencie kiedy Błonnik Primvitalny do mnie dotarł, byłam w internacie, a nie chcąc zwlekać zbyt długo z recenzją od razu wspólnie postanowiliśmy podjąć decyzję o testach mojej mamy. Ja na szczęście nie borykam się z problemami pracy układu pokarmowego, natomiast mama uważa, że przydałoby się zrzucić kilka nadprogramowych kilogramów i liczy, że błonnik poniekąd jej w tym pomoże. Oczywiście nie zdaje się tylko na łaskę tego suplementu diety.





Informacje od producenta

 

Nasiona babki płesznik poprzez śluz zawarty w nasionach działają osłonkowo na ściany żołądka i jelit przez co wspomagają prace układu pokarmowego, zwłaszcza jelit. Łupiny babki jajowatej pomagają także urzymać prawidłowy poziom cholesterolu we krwi, co ma korzystny wpływ na układ krwionośny. Należy pamiętać o zdrowym trybie życia i różnorodnym odżywianiu.

  


Po ponad 3 tygodniowych testach mama zauważyła znaczną poprawę pracy jelit. Po spożytym posiłku nie odczuwa dyskomfortu spowodowanego uczuciem ciężkości na żołądku.  Od momentu kiedy mama rozpoczęła ćwiczenia i dodatkowo wspomogła swój organizm o suplement diety zauważyła spadek wagi. Zawarty ślub w nasionach babki płesznik ma za zadanie ochronić ściany naszego żołądka przed podrażnieniami. Po wielodniowej kuracji można odczuć oczyszczenie organizmu z toksyn. Błonnik Primvitalny nie tylko korzystnie wpływa na nasze ciało, ale i dusze. To dzięki zawartym w formule nasionkom możemy cieszyć się wspaniałym samopoczuciem, co wpływa na nasz znakomity nastrój. 

 

Produkt jest w 100% dedykowany dla osób borykających się z problemami natury układu pokarmowego (zaparcia, ociężałość, uczucie sytości).



Moja mama zachęca by dołączyć do ponad 155 000 tysięcy Polaków i osobiście przetestować Primvitalne żywe nasiona






 Osoba, z którą prowadzę kontakt zasugerowała by przez pierwszy tydzień spożywać 1 miarkę o wadze 6 g. W celu odmierzenia prawidłowej ilości ma nam pomóc miarka, która jest dołączona do zestawu. W drugim tygodniu testów mama zwiększyła dawkę do dwóch miarek dziennie. 
Spożycie błonnika zaleca się przed posiłkiem, czyli tuż po przebudzeniu, i wieczorem 10-30 minut przed ostatnim posiłkiem. Błonnik należy wymierzać w jednej szklance letniej wody i wypić w ciągu 5 minut od przyrządzenia. Pozostawienie przygotowanej mieszanki na dłuższy czas skutkuje napęcznieniem ziaren, z czego powstanie papka przypominająca kisiel. Najlepiej by błonnik został zalany niegazowaną wodą. W trakcie stosowania produktu należy przyjmować wodę w ilości od 1,5 do 3 litrów dziennie. Jak pewnie zauważyliście sporządzenie drogocennego napoju nie są skomplikowane.


 Błonnik Primvitalny można spożywać już od 6 roku życia za zgodą lekarza.





Zapraszam na stronę producenta - mapazdrowia.pl




Strona promuje zdrowy tryb życia, oparty o spożycie odpowiednich suplementów diety. Od 2004 roku założyciele dbają by oferowane produkty przynosiły szybkie, a przede wszystkim stabilne efekty w poprawie jakości życia. Firma Mapa Zdrowie powstała aby propagować w Polsce i na całym świecie zdrowy styl życia, uświadamiając przy okazji jak ważna jest profilaktyka zdrowotna. W tym celu ma na pomóc zestaw produktów, które możemy zamówić przez internet na stronie producenta.



Dobrze, kochani lecę przejrzeć nowości na Waszych blogach! Pa! Pa!




1. Co sądzicie o suplementach diety? 
2. Czy włączyliście do swojej diety suplement o drogocennych właściwościach? 
3. Wierzycie w taką formę wspomagania pracy swojego układu pokarmowego?

poniedziałek, 4 czerwca 2018

Szwajcaria we włosach...

Hey!


Po raz kolejny chciałabym Wam zaprezentować naturalne szwajcarskie produkty do pielęgnacji włosów.
Kilka tygodni temu poszerzyłam swoje zapasy o szampon i odżywkę marki Swiss Image
Nie będę ukrywać, że wspomniana wyżej marka jest moją ulubioną, a produkty, które oferują na style zagościły w moim sercu. Możliwość ponownych testów idealnie zbiegła się w czasie z kończącym się duetem tej marki, do której systematycznie powracam. Poprzedni duet opierał się na pielęgnacji zniszczonych, farbowanych włosów. Po pełnej odbudowie i regeneracji dostałam produkty przeznaczone do pielęgnacji objętości włosów.

Obecnie naturalny szampony są przeze mnie bardzo cenione i nie zanosi się by uległo to zmianie
Dla ciekawskich zamieszczam odnośnik do recenzji moich ukochanych poprzedników - Szwajcarskie Kosmetyki



 

Swiss Image Basic Care - VOLUME - Szampon (KLIK)

 

Informacje zamieszczone od producenta znajdują się na pierwszym zdjęciu. Nie chciałabym by treść Was znudziła, dlatego zainteresowanych zapraszam do zerknięcia powyżej.


Jak widać szampon i odżywka znajdują się w wygodnych poręcznych opakowaniach z zamknięciem typu "klik" 
250 ml zawartość na pewno starczy mi na długo. Poprzedni duet był zawarty w tubkach o pojemności 200 ml. Jestem pewna, że długo będą mogła się cieszyć z otrzymanych nowości.
Konsystencja szamponu jest perłowa z dodatkiem srebrnych drobinek. Niewielka ilość wystarczy by "wyprodukować" okazałą ilość piany.

Od pewnego czasu zastosowałam sobie pewną technikę. Początkowo włosy myje najzwyklejszym, kupionym za grosze zazwyczaj pokrzywowym szampon, po czym po dokładnym spłukaniu nakładam właściwy. Dopiero po takim oczyszczeniu droższy szampon ma szanse w pełni zaprezentować swoje właściwości. 
Jak już wspominałam szwajcarska marka w pełni zasługuje na uznanie. Otrzymany szampon w 100% spełnia swoje zadanie. O ile z witalnością włosów nie miałam problemów, o tyle z objętością zmagałam się od jakiegoś czasu. Po rozpoczętej kuracji zauważyłam znaczną poprawę. Moje włosy są dość specyficzne, grube i trudne do ułożenia. Każdy szampon przy tak trudnych włosach ma nie lada zadanie, dlatego nie liczy się czas, a jakość. Jeżeli w przyszłości moje włosy będą bardziej podniesione u nasady to będę bardzo wdzięczna, jeśli natomiast nie, to nie żywię żadnej urazy, gdyż obecny efekt w pełni mnie zadowala. 

Od kiedy używam produktów marki Swiss Image  problem przetłuszczających się włosów całkowicie zniknął. Wzmianka o dogłębnym oczyszczeniu i nawilżeniu jest w pełni świadoma.

 



Swiss Image Basic Care - VOLUME - Odżywka do spłukiwania (KLIK)

 

 Każda włosomaniaczka wie, że odpowiednia pielęgnacja nie kończy się tylko na szamponie. Nawet jeśli jest to dość drugi produkt, to warto wzbogacić swoją kurację o odżywkę. W moim przypadku testuje produkt tej samej marki, a co lepsze linii. 

Właściwości odżywki znacząco nie różnią się od szamponu. Jedną z różnic jest konsystencja, w przeciwieństwie do wcześniej omówionego kosmetyku, odżywka posiada dość gęstą, żelową formułę. Równomierne rozprowadzenie jej po włosach nie przysporzyło mi żadnych problemów. Czas jej pozostawienia zależy od nas samych, Ja zazwyczaj ograniczam się do 15-20 minut. Producent zaleca by pozostałości odżywki obficie spłukać wodą, gdyż do właściwości konsystencji moglibyśmy dodać jej tłustość, a to za sprawą zawartego w formule kompleksu miodowego. Szczerze mówiąc nawet po dogłębnym spłukaniu mam wrażenie, że na moich włosach pozostaje tłusta warstwa, która po wyschnięciu włosów nie jest całkowicie zauważalna.
To dzięki odżywce moje włosy bardzo szybko rozczesują się tuż po umyciu. Można by powiedzieć, że kiedyś naturalny problem, dzisiaj nie stanowi dla mnie żadnej bariery.

Po kilkutygodniowej kuracji moje włosy zyskały na blasku. To właśnie na tym zależało mi najbardziej, gdyż błyszczące się włosy to oznaka zdrowych, zadbanych włosów. Każda kobieta pragnie pochwalić się tym co ma na głowie!




Zapraszam - Swiss Image

 

 

Tymczasem kochani zmykam zajrzeć na Wasze blogi :) Pa! Pa!




1. Czy testowaliście produkty marki Swiss Image?  Jeśli tak, co o nich sądzicie?


 



piątek, 1 czerwca 2018

Cudowne wiadomości/ Stylizacje...

Hey!


Jak tam kochani spędzacie Dzień Dziecka?


1 czerwca od zawsze kojarzył mi się z powiewem beztroskich chwil. Już od czasów szkolnych nasz wyjątkowy dziecięcy dzień był poświęcony luźnym, integracyjnym zabawom. Teraz do mojej pełnoletności pozostało całkiem niewiele, a Ja jak za dziecięcych lat chce się oddać całkowitej labie. 
Z tej okazji od swoich rodziców, dla których zawsze będę dzieckiem dostałam cudowny, rekreacyjny prezent. Co to takiego? Na razie pozostawiam Was w pewnej niewiadomej


W poprzednim poście wspominałam o czekających mnie wyjazdach.
Kierunek pierwszej wycieczki to odległe o prawie 600 km malownicze miasteczko Płótele na Litwie. Niewielka miejscowość położona w cudownej aurze lasów i pobliskiego jeziora to idealne miejsce do zrobienia ciekawych ujęć. Równo za dwa tygodnie o tej godzinie przemierzę Litewską granicę. Wycieczka to nagroda dla stypendystów. To cudowne wyróżnienie dla wszystkich osób, które przez cały rok szkolny wkładają swoje zaangażowanie w kwestii naukowej. 7 dniowy pobyt na Litwie może okazać się niesamowitą przygodą. Głównym tematem spotkania młodzieży będzie taniec, muzyka i teatr.  Kreatywne zajęcia mogą rozwinąć moje zainteresowania bądź pogłębić dotychczasowe pasje.



W maju wraz z moją przyjaciółką Eweliną realizowaliśmy projekt pod hasłem "My, młodzi w Unii Europejskiej"  Dla 28 uczniów szkół średnich województwa Lubelskiego przewidziany jest 5-dniowy wyjazd do Brukseli. Uważam, że stworzony projekt ma potencjał, a nasz wyjazd jest realny. 1 czerwca zostaną ogłoszone wyniki. Trzymajcie kochani za nas kciuki!


Gdyby wycieczka do Brukseli nie wypaliła, to jeszcze w czerwcu pojadę do parku trampolin. Na przełomie kwietnia-maja dostałam propozycję ciekawej współpracy. Barter nie opierałby się tylko na moim wyjeździe i stworzonej z niego relacji, ale także zorganizowanym konkursie dla czytelników, w którym nagrodą byłyby darmowej wejściówki dla czytelników.


Jak widzicie czerwiec nie tylko rozpoczyna czas wakacyjnych przygód. Przede mną otwiera się wiele drzwi. Liczę, że wszystko potoczy się po mojej myśli


Wisienką na torcie dzisiejszej notki są dwie stylizację z nowymi produktami, które wybrałam w ramach barteru z cudowną stroną internetową - Tosave.com
Propozycja współpracy była dla mnie wielkim zaskoczeniem, nie będę ukrywać, że nie spodziewałam się wiadomości z ich strony. 
Markę Tosave.com kojarzyłam za sprawą innych blogerek. Cieszy mnie fakt, że teraz osobiście mogę wydać opinię na temat ich asortymentu. Mój blog i prowadzona na nim działalność została nie tylko zauważona, ale i doceniona. To kolejny powód do dumy. W ofercie znajdziemy nie tylko ubrania i kosmetyki, ale i elektronikę, asortyment przeznaczony do wnętrz i ogrodów. Różnorodność oferowanych produktów i ich przeznaczenie może zawrócić w głowie niejednemu klientowi.







 


Dresowe spodnie (KLIK)

 


Wraz z postępującą trendami, zdecydowałam się spodnie o motywie kraty. Niejednokrotnie o takich marzyłam, zwłaszcza czerwień najbardziej do mnie przemawiała. Jednakże w przypadku tego fasonu z dostępnych wariantów kolorystycznych - czerwień, szarość i zieleń, to właśnie ostatni kolor najbardziej mi się spodobał. 
Spodnie posiadają ściągacze przy nogawkach oraz w pasie. Dodatek szarych wykończeń przy kieszeniach i ściągaczach urozmaica ich całościowy wygląd. 
Na wielki plus oceniam materiał, z którego zostały wykonane. W dotyku bardziej przypomina odzież z kategorii typowych koszul w kratę, aniżeli zwykłych dresów. Bez zawahania mogłabym porównać je do eleganckich spodni. Jedynym wyznacznikiem tego, że są to dresy to ściągacze. Nie wykluczam, że w przyszłości zaopatrzę się o kolejną parę, może tym razem dam szanse czerwieni?










Sweterek (KLIK)


Zegarek (KLIK)



Kolejną rzeczą jest sweterek przeplatany niebiesko-białą nitką. Podczas wybierania rzeczy sugerowałam się kwietniowym ochłodzeniem. Niestety czas realizacji zamówienia znacznie się przedłużył (to nie wina firmy, a przewoźnika). Paczkę otrzymałam niecała dwa tygodnie temu, w rozpoczynające się upały. Zdjęcia zostały wykonane wczoraj przy towarzyszącej 30 stopniowej temperaturze. Jednak fakt, że fotki zostały zrobione w sadku, gdzie wiał przyjemny, nieco chłodny wiaterek nie pozwolił mi na " wewnętrzne zagotowanie się" Nie będę ukrywać, że spodziewałam się nieco grubszego splotu. Ku mojemu zaskoczeniu sweterek okazał się dość cienki. To wielka zaleta jeżeli chcę go nałożyć w wieczorne, letni dni. Nie muszę czekać do jesieni by go zaprezentować.
Największym urozmaiceniem fasonu są naszywki na łokciach w kształcie serc. 


W momencie kiedy jeszcze pozostało mi kilka dolarów do wykorzystania rozpoczęłam wertowanie strony. Moi stali czytelnicy wiedzą, że jestem wielką miłośniczką zegarków. A myślę, nóż, widelec wrzucę kolejny do kolekcji. Tym razem zdecydowałam się na prostą grafikę z pastelowo-różowym paseczkiem. Słodki design z wyrazistą tarczą i czarną  oblamówką wokół prezentuje się całkiem uroczo. O dziwo zegarek fajnie współgra ze sweterkiem. Komponując stylizację byłam pewna, że niekoniecznie będzie pasował, a tu takie zaskoczenie


Dosłownie przed chwilą dostałam wiadomość od opiekuna naszej drużyny, że wraz z Eweliną zostałyśmy laureatkami konkursu! Jestem pod wielkim wrażeniem. W dniu 25 czerwca wyruszę w drogę do Brukseli. Cały wyjazd obejmie 5 dni.  Juhuuu! ♥

 

 

 Jak widzicie lepszego Dnia Dziecka nie mogłam sobie wyobrazić! 

 

 

Tymczasem kochani zmykam świętować moje sukcesy! ♥ Pa! Pa!




1. Co sądzicie o moich wyborach?
2.  Znacie internetową markę Tosave.com



środa, 30 maja 2018

Modne...

Hey!


Po kilku poważniejszych notkach czas na coś lekkiego. Niedawno zaproponowano mi współpracę z moim ukochanym internetowym sklepem - Zaful


Moja przygoda z tą marką zaczęła się dobre trzy lata temu. Pamiętam ten dzień, kiedy przeglądając skrzynkę pocztową dostałam wiadomość z chęcią barteru. Po wielu miesiącach sytuacja się powtórzyła, a Ja tak samo jak sprzed lat wyraziłam chęć współpracy. Można by rzec, że historia lubi się powtarzać, a Ja z uśmiechem na twarzy w pełni przyjmuje taki obrót sprawy.


Chciałabym zaznaczyć, że mój blog nie opiera się tylko na kosmetykach i notkach z kategorii lifestyle. Pragnę różnorodności, dlatego też chciałabym zamieszczać o wiele więcej postów ze stworzonymi stylizacjami. W zimę poniekąd udało mi się to zrealizować i skłamałabym, mówiąc, że nie chce powrócić do tych zamiarów. 


Marka Zaful umożliwia mi zapoznanie się z najnowszą ofertą osobiście. W aktualnych nowościach roi się od ubrań i dodatków z iście letnim przesłaniem. Stroje kąpielowe, zwiewne sukienki, topy i spódniczki o nowoczesnych krojach i oryginalnych wzorach to aktualne must have.


Jesteście ciekawi co tym razem wpadło mi w oko? 

 

♥ Byłabym wdzięczna za każde kliknięcie!

 

 


KLIK                           KLIK                            KLIK





KLIK                         KLIK                          KLIK 


KLIK                         KLIK                      KLIK

Zbliżające się wakacje niosą za sobą mój wielki powrót do świata blogosfery. Aktualnie realizuje kilka ważnych dla mnie i mojej działalności projektów, które niebawem ujrzą światło dzienne. Najbardziej cieszy mnie fakt, że pomimo wielkiego oddania w kwestii naukowej nie zaprzepaściłam swojej największej pasji jaką jest blogowanie. Teraz, w momencie, kiedy dni szkolnych pozostało na prawdę nie wiele ogarnia mnie wielka dawka pozytywnej energii.
Końcówka czerwca zapowiada się natomiast bardzo udanie, a to za sprawą czekających mnie wyjazdów. Wszystko niebawem Wam opiszę, musicie się tylko uzbroić w cierpliwość. Tymczasem kochani zmykam szykować się do szkoły ♥ Pa! Pa!




1. Co sądzicie o moim zestawieniu?
2. Która sklejka spodobała się Wam najbardziej?



sobota, 26 maja 2018

Szaraka...

Hey!


W ten jakże piękny i słoneczny dzień przychodzę do Was z moimi nowymi ślicznotkami. Niedawno udało mi się podjąć barter z cudowną marką - Manufaktura Szaraka, która w głównej mierze oferuje stylową, własnoręcznie wykonaną biżuterię i dodatki. 
Wraz z pogłębiającą się wiosną coraz częściej uzupełniając swoje stylizacje sięgam po bransoletki. W zimie, kiedy nakładamy grube kurtki i rękawiczki takie dodatki nie są widoczne. Dlatego też wraz z sezonem cieszę się na powrót mojej ukochanej biżuterii ♥








Tuż po rozpoczęciu współpracy zaproponowano mi zapoznanie się z ofertą. Po dogłębnym przejrzeniu wyrobów wysłałam do przemiłej Pani kilka zdjęć z bransoletkami, które spodobały mi się najbardziej.


Oczywiście moje małe sugestie nakierowały czego oczekiwałabym najbardziej. W wiadomości pojawiła się bransoletka z serduszkiem, laleczką i napisem. W paczce znalazłam dokładnie to czego pragnęłam najbardziej. Jestem wdzięczna, że moje wybory zostały wzięte pod uwagę.


Jak widzicie na zdjęciach, wszystkie bransoletki są stylowe i na czasie. Obecne trendy to motyw przewodni marki. Tworząc własnoręczne wyroby kierują się aktualnymi nowinkami.

 Bransoletka z laleczką i napisem to połączenie zwięźle plecionych sznureczków z urodziwym dodatkiem. Pozostawiony zapas w długości sznureczków umożliwia nam regulację by bransoletka jak najlepiej układa się na dłoni.
Pierwszą, natomiast widoczną na zdjęciu poniżej tworzy kompozycja różowo-szarych koralików z metalowym serduszkiem. W tym modelu sznureczki zastąpiła gumka.


 Pastelowe barwy idealnie wkomponują się w wyraziste stylizacje, ale także i stonowane zestawienia. Uwiarygodnieniem moich słów jest stylizacja poniżej, gdzie bransoletka na gumce idealnie komponuje się z czerwoną ramoneską.


By w pełni zakończyć moje refleksje, muszę dodać parę słów o jakości. Prawdę mówiąc nie mam się do czego przyczepić. Brak jakichkolwiek mankamentów utwierdza mnie w przekonaniu, że wyroby są najwyżej jakości.






Zapraszam (Facebook) - Manufaktura Szaraka

 

Strona internetowa - manufakturaszaraka.pl

 

Tymczasem lecę przejrzeć nowości na Waszych blogach :) Pa! Pa!




1. Co sądzicie o ręcznych wyrobach? Posiadacie taką biżuterię?
  

wtorek, 22 maja 2018

WSN...

Hey!


Prowadząc bloga, rzadko rozpisuje się na tematy w zupełności odbiegające od kategorii kosmetyków i mody. Dzisiaj nastał taki dzień, gdzie moje pasje ustąpią miejsca i na piedestale stanie stowarzyszenie, w którym moja koleżanka - Iga odnalazła swoje hobby. Mowa o niczym innym, jak o nurkowaniu. 
Nie przedłużając, zapraszam do zagłębienia się z dalszą częścią notki.


WSN - Włodawskie Stowarzyszenie hydro life 

 

 Jezioro Białe położone jest we wschodniej części Równiny Łęczyńsko-Włodawskiej, 7 km na południe od miejscowości Włodawa przy wsi Okuninka. 

Jeden za wszystkich wszyscy za jednego...

 

  

 

WSN - to stowarzyszenie idealne dla ludzi z pasją do nurkowania i lubiących poczuć dreszczyk adrenaliny. Iga zachęca by osobiście poznać piękno podwodnego świata, innych nurków ich podwodne przygody i doświadczenia. Najlepiej poprzez dołączenie do stowarzyszenia.



Mała dygresja ode mnie... Zawsze sądziłam, że do wejścia pod wodę konieczna jest umiejętność pływania. To wielki mit, gdyż nie trzeba posiadać wielkich  zdolności w tym zakresie. Drzwi otwierają się dla wszystkich zainteresowanych ludzi. 
Swoich sił próbują nie tylko dorośli,  ale i małe dzieci, które w szczególności zaszczepiają swoim hobby wszystkich dookoła.


Co ciekawe co roku na koniec sezonu są organizowane wielkie akcje sprzątania jeziora. To dzięki nurkom ze stowarzyszeń możemy cieszyć się z pięknych i przede wszystkim czystych jezior. Sprawcami jeziornych zanieczyszczeń są w głównej mierze ludzie, którzy nie zdają sobie sprawy z tego co robią. Dlatego też apeluje o rozwagę podczas wypoczynku nad naszymi pięknymi, Polskimi jeziorami. Miłe spędzanie czasu to jedno, zachowanie odpowiedniej kultury bycia drugie.






 WSN i zaprzyjaźnione bazy sprzątają dno jeziora Białego. W akcji biorą udział także dzieci z okolicznych szkół i więźniowie. Wszelkie działania zmierzające w kierunku sprzątania pozwalają nam cieszyć się z iście naturalnego i "zdrowego" jeziornego klimatu.






 


Warto również wspomnieć, że od jakiegoś czasu żołnierze Drugiego Hrubieszczowskiego Pułku Rozpoznawczego mają nad jeziorem Białym ćwiczenia bojowe. W pełnym umundurowaniu skaczą ze spadochronem do wody. Zadaniem nurków jest zapewnienie im bezpieczeństwa. Następnie w celach rekreacyjnych sami skaczą do wody, ale już z o wiele mniejszej wysokości.


 


Nurkując nad jeziorem Białym nie tylko możemy rozkoszować się pięknem podwodnego świata. Organizatorzy pomyśleli także o podwodnych atrakcjach: żaglówka, trabant czy podwodny las to jedne z licznych podwodnych "eksponatów" cieszących ludzkie oko. 
Czy nie brzmi to zachęcająco? Ja coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że warto choć raz w życiu pod okiem czujnych instruktorów spróbować zejść pod wodę. Może nurkowanie to nieodkryta dotąd pasja Moja, Twoja, Wasza... Każdy musiałby się o tym przekonać osobiście. Chyba nie muszę tłumaczyć jakie kroki należy przedsięwziąć...
Jeśli chcesz spróbować ciekawie spędzić swój czas, poczuć dreszczyk adrenaliny, przeżyć podwodną przygodę Włodawskie Stowarzyszenie Nurków czeka na Ciebie. Dla członków stowarzyszenia nie straszne są mrozy, niskie temperatury i zamarznięte jeziora. Odkryli w sobie pasje, która kształtuje ich życie...



Zapraszam na oficjalny Fanpage WSN - KLIK

 


Zachęcam do osobistego zaobserwowania strony :)
Liczę, że co nie co przybliżyłam Wam kwestie nurkowania. Wszystko zależy od barier rodzących się w głowie. To czy jesteśmy w stanie je pokonać to tylko i wyłącznie kwestia naszego samozaparcia :) 
Pa! Pa!