czwartek, 21 lutego 2019

Barwni przedstawiciele...

Hey!



Po cudownym odzewie z Waszej strony pod poprzednim postem, postanowiłam, że dzisiaj zawitam z kolejną, dość lekką notką :)
Przed końcem ferii chciałabym zamieścić jak najwięcej postów. Mając na uwadze fakt, że wracając do szkoły moja aktywność w blogosferze może troszeczkę zwolnić...




Spoglądając na pierwsze zdjęcie z pewnością odkryliście w jaki temat zagłębie się w dzisiejszym poście. Z pewnością można potraktować to jako przełamanie pomiędzy notkami skupiającymi się na promocji odzieży i kosmetyków. Lekki, barwny post - czego chcieć więcej?



Marka ORLY® już od pierwszej chwili zaskoczyła mnie ilością produktów przeznaczonych do stylizacji i pielęgnacji płytki paznokciowej. Strona jest na tyle różnorodna, że osoby poszukujące kosmetyków pielęgnacyjnych do dłoni, stóp i ciała również mogą zrobić bogate zakupy.


Mając szereg możliwości tym razem pokusiłam się na produkty przeznaczone tylko i wyłącznie do stworzenia barwnego manicure. W chwili obecnej ilości testowanych kosmetyków jest zbyt okazała by pokusić się o testy kolejnych. 
Zresztą zaglądając do zakładki lakiery do paznokci wiedziałam, że nie wyjdę z niej z pustymi rękami. Rozbudowana gama kolorystyczna jest na prawdę pokaźnych rozmiarów. Do ostatniej chwili wahałam się, który z odcieni trafi do mnie ostatecznie. 


A więc jak dokonałam wyboru?


Przede wszystkim zasugerowałam się zapotrzebowaniem na dany odcień. Obecnie w mojej kolekcji można dostrzec lakiery w przeróżnych tonach różu, beżu i fioletu.
Chciałam wprowadzić troszkę szaleństwa i lekkich zmian w postaci mocnych, charakterystycznych barw.





Na uznanie zasługuje pojemność buteleczek. 18 ml zawartość jest dość rzadko spotykana. Zazwyczaj na tak dużą gramaturę mogą pokusić się osoby pewne danej marki i przede wszystkim zdecydowany na dany odcień. Ja rozpoczynając testy nieznanej mi marki zazwyczaj decyduje się na mniejsze odpowiedniki.


Producent wyraźnie podkreśla, że lakiery posiadają opatentowaną ergonomiczną nakrętkę "GRIPPER CAP", która gwarantuje łatwe otwieranie oraz optymalne działanie lakieru.


Z czym to się wiążę?


Gumowa, matowa nakrętka jest o wiele łatwiejsza w użytkowaniu od tych standardowych. Śmiało mogę pokusić się o zakręcenie lakieru w momencie kiedy paznokcie są jeszcze wilgotne. Nie towarzyszą temu żadne obawy, że podczas zakręcania mogłabym naruszyć swój manicure. Takie natychmiastowe zakręcenie lakieru tuż po użyciu chroni zawartość przed wysychaniem, co prowadzi do powstawania grudek, rozwarstwienia bądź zgęstnienia. 


Kolejną zaletą jest FORMUŁA 12 FREE (nie zawiera)DBP (ftalan dibutylu), Toulenu, Formaldehydu, kamfory, MEHQ, żywicy formaldehydowej, parabenów, glutenu, składników pochodzenia zwierzęcego, Ethyl Tosylamide, Ksylenu i MIT (metyloizotiazolinon).



WSZYSTKIE KOLORY ORLY SĄ WEGAŃSKIE. 





20662 ITS UP TO BLUE (KLIK) - perłowy

W chwili obecnej to właśnie lakier ITS UP TO BLUE zdobi moją płytkę paznokciową. Malując paznokcie dokładnie dwa tygodnie temu nie wiedziałam czego się spodziewać. Czas pięknego manicure przy wykorzystaniu tradycyjnych lakierów waha się od kilku dni do nawet 2-3 tygodni. Nie rzucam słów na wiatr mówiąc, że niektóre lakiery dorównują manicure hybrydowemu. 
Kolor o numerze 20662 zauroczył mnie zasyceniem morskiego, iście fantazyjnego blasku. Perłowa formuła zachowuje paznokcie lśniące nawet po upływie 2 tygodni. 
Odnosząc się do trwałości moja ocena jest jak najbardziej okey, na chwilę obecną jedyne co zauważyłam to niewielkie wytarcia na krawędziach paznokcia, które są praktycznie niewidoczne, nic więcej. 


20721 STAR SPANGLED (KLIK) - brokatowy


Brokatowy lakier wpadł do mojego "koszyka" jako pierwszy. Widząc mocne nasycenie koloru, bijący blask i przebijające się drobinki wiedziałam, że stylizacja paznokci w oparciu o STAR SPANGLED będzie zjawiskowa. Taki odcień pasuje kobietom silnym, zdecydowanym i stąpającym twardo po ziemi. Kolor jest niezwykle uniwersalny, zresztą odcienie czerwieni zawsze budziły naszą kobiecą sympatię. Nie bez powodu najczęściej po nią sięgamy. 
Skoro lakier okazał się moim liderem to nie mogło być inaczej, jak rozpoczęcie testów od STAR SPANGLED. Niestety w tamtym czasie natłok obowiązków zmusił mnie do wykonania stylizacji późnym wieczorem. Takie działania odbiły się na jakości i dość nietrwałym manicure. Nietrwałym - to zależy od naszego punktu widzenia. Dla jednych półtora tygodnia jest jak najbardziej okey, inni oczekują dłuższych efektów. 
Myślę, że przy wolniejszej chwili, kiedy ten czas nie będzie tak gonił zdecydują się na ponowną stylizację przy wykorzystaniu numeru 20721.


20901 INVITE ONLY (KLIK) - kremowy




Na zieleń pokusiła się natomiast moja mama. Nie będę ukrywać zdziwiona, gdyż stroniła od mocnych, rzucających się w oczy kolorów. Zawsze sięgała po coś delikatniejszego.
Zauroczona INVITE ONLY rozpoczęła testy dokładnie w dniu kiedy otrzymaliśmy przesyłkę. Kremowa formuła wymaga niezwykłej precyzji. Chyba żadna kobieta nie lubi smug i prześwitów na płytce paznokciowej. 
Manicure mojej mamy podbiło moje serce. Mocny odcień nie okazał się krzykliwym, przesadzonym - wręcz przeciwnie zasługuje na aprobatę i uznanie. Być może moja tęsknota do ciepłych, wiosenno-letnich dni dała swój popis tak wielką miłością do koloru 20901
Na pewno nie pozostanę dłużną i przy najbliższej okazji sięgnę po opisywany lakier. 



Ważnym elementem są pędzelki. Każdy model charakteryzuje inna grubość pędzelka. 20662 posiada cieniutki pędzelek pozwalający na precyzyjne, aczkolwiek dość szybkie rozprowadzenie. W przypadku 20721 i 20901 pędzelki są znacznie grubsze i szersze. 


Lakiery są bardzo wydajne, już niewielka ilość zdoła pokryć płytkę paznokciową. 
Czas pełnego wyschnięcia waha się pomiędzy kilkoma-kilkunastoma minutami. Choć i w tej kwestii możemy troszkę namieszać. Oczywiście w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Jesteście ciekawi co mam na myśli? Zapraszam do zapoznania się z opisem kolejnego i zarazem ostatniego produktu z dzisiejszego posta. 




POLISHIELD (KLIK)


Stylizacja paznokci to nie tylko lakiery, ale i przeróżne preparaty zabezpieczające przed odpryskiwaniem, a zarazem chroniące kolor przed blaknięciem. Przed tajemniczą zakładką pielęgnacja paznokci - 2 TYGODNIOWY MANICURE kryje się 3 produkty, które mają znacząco przedłużyć trwałość lakieru. Bacznie zapoznając się z każdym z nich moją największą uwagę przykuł preparat POLISHIELD
Tak samo jak lakiery, buteleczka gromadzi 18 ml zawartość, a sama opakowanie jest wzbogacone o nakrętkę "GRIPPER CAP", którą opisałam kilka akapitów wcześniej. Preparat otrzymujemy w pudełeczku, które chroni przed ewentualnym zniszczeniem w trakcie podróży. To znak, że mamy do czynienia z bardzo profesjonalnym produktem i nie możemy sobie pozwolić na pobieżne testy.

Zastosowanie jest dziecinnie proste. Wystarczy nałożyć jedną warstwę jako top by w pełni zabezpieczyć nasz lakier i przedłużyć jego żywotność.


Preparat posiada lekką konsystencje, która nie posiada gumowej formuły. Spośród 3 produktów, o których wspomniałam jeden z nich posiadał gumową formułę, i nie będę zaprzeczać, że troszkę się jej obawiałam. W konsekwencji nie zdecydowałam się na taki produkt i postanowiłam wypróbować coś bezpieczniejszego. 

Top all in one - wysusza oraz zapewnia trwałe wykończenie o wysokim połysku.

Od czasu kiedy dowiedziałam się o wysuszaczach nie wyobrażam sobie stylizacji paznokci. Takie preparaty skracają czas oczekiwania na pełne wyschnięcie nawet o połowę. Szybkie działanie stało się dla mnie priorytetem i jest nieodzownym elementem bez którego w chwili obecnej ani rusz. 
Żałuję, że preparaty o takim zastosowaniu tak późno zasiliły moją kolekcje.







ZAPRASZAM - ORLYBEAUTY.PL




Tymczasem kochani lecę zajrzeć do książek. Ostatnie chwile wolnego poświęcę w znaczącym stopniu na przypomnieniu sobie omawianych treści tuż przed rozpoczęciem zimowych "wakacji" 
Wczoraj z ciekawości przeliczyłam ilość dni, które spędzę jeszcze w szkole. Mojemu zdziwieniu nie było końca - niecałe 40 dni... maturzyści, jesteśmy już na prawdę na ostatniej prostej! 
Dobrze, nie będę już przedłużać. Pa! Pa!




1. Jak nastroje w pochmurny, czwartkowy dzień?
2. Czy znaliście produkty zaprezentowanej marki?
3. Który z wybranych kolorków, produktów podoba się Wam najbardziej?



środa, 20 lutego 2019

Unowocześniona kabza...

Hey!


CO TAM KOCHANI CIEKAWEGO PORABIACIE?



Czy Wam też towarzyszy te cudowne uczucie zbliżającej się wiosny? Ciepłe dni, pojawiając się coraz częściej promienie słoneczne i śpiew ptaków rozbudził we mnie tęsknotę do wiosenno-letnich dni! Bez wątpienia to mój ulubiony okres w roku! 
Najbliższe miesiące będą dla mnie mega pracowite i ambitne. Pozytywne podejście do życia i ogrom energii pomoże mi przebrnąć maturalny czas. Szczerze mówiąc? Chciałabym mieć już to za sobą! :D


Aktualnie chciałabym jednak skupić się na feriach, których pozostało już na prawdę niewiele... To ostatnie takie długie wolne przed końcem roku szkolnego. Być może w marcu bądź kwietniu uda mi się wykroić dodatkowy dzień wolnego, ale to zaledwie kropla w morzu. Teraz każdy dzień muszę tak zagospodarować by znaleźć czas na swoje pasje, odpoczynek i co najważniejsze naukę! Wspominając o nauce... zawsze wolę najpierw zasiąść przed książki by później ze "świeżą głową" oddać się prawdziwemu relaksowi. Podążając tą myślą kilka poprzednich dni poświęciłam tylko i wyłącznie na przerobienie niezbędnych materiałów do matury, a teraz robię to co tygryski uwielbiają najbardziej! Chillout! 



Odchodząc od tematów czysto szkolnych chciałabym się Wam pochwalić moją nową zdobyczą. W jednej z wakacyjnych notek prezentowałam torbę-listonoszkę z internetowego sklepu SuperGalanteria.pl
Po kilku miesiącach ponownie chciałabym nawiązać do asortymentu marki i opisać jednej z wybranych produktów.


Strona charakteryzuje się licznymi kategoriami, które są skierowane zarówno dla osób dorosłych - kobiet i mężczyzn, a także do młodszego grona jakim jest młodzież. Torby, plecaki, portfele, saszetki, paski, kosmetyczki, odzież, obuwie i liczne akcesoria - to wszystko znajduje zgromadzone zostało tylko i wyłącznie w jednej, wszechstronnej ofercie. 


Ja osobiście postanowiłam wzbogacić swoją kolekcje portfeli, która nie powiem jest dość uboga. Nigdy nie przykładałam wagi do takich akcesoriów... byłam zdania, że jeden portfel w zupełności wystarczy. Obecny model jaki posiadam towarzyszy mi od prawie trzech lat, jest to klasyczna czerń z dodatkiem w postaci kolorowego zapięcia (kwiatuszka). Zmiany w tej kwestii były nieuniknione, prędzej czy później wprowadziłabym coś nowego, czy lepszego? Tego dowiecie się czytając dalszą część posta! 





SKÓRZANY PORTFEL DAMSKI FRANKO GERMANY (KLIK)



W momencie określania preferencji kolorystycznej portfela-portmonetki z kolekcji Franko Germany spośród - fioletu, szarości, zieleni, żółci, pomarańczy i turkusu zdecydowałam się na ten ostatni. Obecnie na stronce turkus jest niedostępny - to tylko dowód na to, że taka wersja kolorystyczna w szczególności znalazła swoich zwolenników. 
 Pozostałe kolory próbują znacząco dorównać liderowi... czego potwierdzeniem jest informacja o ostatnich egzemplarzach każdego z kolorów. 
Ps. Jestem ciekawa na który odcień Wy byście się zdecydowali, koniecznie dajcie znać w komentarzach!


Portfel pomimo niewielkich gabarytów jest niezwykle funkcjonalny. Spoglądając na zdjęcia, na stronie nie spodziewałam się, że w tak niewielkiej portmonetce znajduje się tak wiele przegródek i zakamarków! Można w nim zarówno przechowywać papierkowe pieniądze jak i monety, nie mówiąc o wizytówkach, kartach i innych ważnych dla nas dokumentach. Przedstawiając w liczbach:

2 kieszenie na banknoty
zapinana kieszeń na zatrzask (monety)
10 przegród na karty
3 schowki
miejsce na dowody rejestracyjne
przezroczyste przegrody
dodatkowe zapięcia chroniące przed wysunięciem się banknotów bądź ważnych dokumentów


Skórka z jakiej został wykonany - tzn. cielęca skóra naturalna jest nadzwyczaj delikatna i miękka w dotyku. Portfel zyskuje także na lekkości, no chyba, że mamy w planach wypełnić go do cna! 
A jeżeli wywołaliśmy już wilka z lasu... konstrukcja portfela Franko jest na prawdę solidna... bez wątpienia na uznanie zasługuje podwójne szycie, które dodatkowo umacnia ręcznie wykonaną konstrukcję Hand Made. 

Mówiąc o wypełnieniu portfela warto wspomnieć o dwóch zatrzaskach, które regulują jego grubość. 
Ja na razie korzystam z pierwszego zatrzasku, jak wiadomo uczniowskie dochody są dość skromne :D 


Czy polecam?


Jak najbardziej tak! Dobre wykonanie z dbałością o szczegóły tworzą produkt solidnym i niezwykle wytrzymałym. Styl vintage przeniesiony do takich akcesoriów czyni portfel stylowym i wybitnie eleganckim. Kobieta trzymającą w ręku taką portmonetkę powinna poczuć się dumne!






ZAPRASZAM - SuperGalanteria.pl



Tymczasem kochani zmykam przejrzeć nowości na Waszych blogach! Pa! Pa!




1. Plany na najbliższe dni?
2. Czy znaliście markę, o której mowa w dzisiejszym poście?
3. Co sądzicie o moim nowym portfelu?




niedziela, 17 lutego 2019

Cierpliwość - gwarancją SUKCESU...

Hey!



Zagadkowy tytuł niesie za sobą miesięczne, ba wieloletnie starania o tak zaszczytne osiągnięcie jak współpraca z popularną marką bonprix

By zwizualizować sobie moje pierwsze zetknięcie się ze wspomnianą marką muszę sięgnąć pamięcią kilka lat wstecz. Już jako małe dziecko przeglądałam systematycznie przesyłane katalogi. Pomimo młodego wieku moda interesowała mnie tak bardzo, że potrafiłam prześlęczyć nad kolorowymi magazynami wiele długich wieczorów. To właśnie ten okres niesie za sobą moją długotrwałą fascynację marką. W późniejszym czasie zapragnęłam mieć bloga, początkowo widniał on na innej witrynie i niekoniecznie odnosiłam się do tematu mody i kosmetyków.
Mówi się, że człowiek poszukuje pomysłu na siebie i pasji, w którym mógłby się realizować latami... ja cieszę się tym szczęściem, że już w wieku nastoletnim odnalazłam hobby, które pozwala mi się spełniać i czerpać inspirację do dalszego działania.
Zakładając owego bloga pragnęłam przenieść choć namiastkę swoich fascynacji... Pomysł podjęcia współpracy z bonprix narodził się dobre dwa-trzy lata temu. Niestety na tamten czas moja strona nie spełniała odpowiednich wymogów - chodziło głównie o zasięg odbiorców/ statystyki.
Szczerze mówiąc nie dziwię się decyzji jaką ówcześnie podjęła marka. Tak na prawdę pomimo kilkuletniego stażu blog dopiero nabierał rozpędu. Te pierwsze lata działalności w blogosferze były dość rozwijające, ale nie na tyle aspiracyjne by myśleć o poważnych barterach.

Słowami pocieszenia była motywacja do pogłębiania swoich doświadczeń i realizowania marzeń jakie niesie za sobą blogowanie. Tym tokiem myślenia chciałam przede wszystkim udowodnić sobie, że jestem w stanie osiągnąć coś o czym od dawna marzyłam, nie oczekując przez wiele, wiele miesięcy nic w zamian. 

Wraz z 2019 rokiem zapowiedziałam sobie, że wyznaczam nową jakość podejmując się kolejnych wyzwań. 
Pozytywna wiadomość od marki była dla mnie wielkim zaszczytem i niemałym wyróżnieniem. 
Współprace to nie tylko przyjemność z otrzymywanych produktów, to także wysiłek i starania by wszystko było dopracowane na najwyższym poziomie. Jak Ja oczekuje dobrych jakościowo produktów, tak samo marka ma, a nawet powinna wymagać rzetelności i zaangażowania. 


Dzisiejszym postem wprowadzam Was w serię notek, które będą ukazywały się najbliższym czasie.
Wraz z pierwszą odsłoną mojej współpracy chcę zaprezentować kamizelkę.
Przeglądając rozbudowany do granic możliwości asortyment sklepu tak na prawdę nie byłam niczego pewna oprócz wspomnianej kamizelki. Wiele produktów wpadło mi w oko, aczkolwiek miałam tą świadomość, że ograniczony budżet nie pozwoli mi na przywłaszczenie każdej z nich.
Cała paczka składa się z istnych perełek. Pierwszy raz tak przewertowałam asortyment analizując każdą rzecz jaką umieszczę w koszyku. W podjęciu ostatecznych decyzji pomogły mi opinie innych klientów, które widnieją na stronie.


A więc nie przedłużając łapcie zdjęcia! 







KAMIZELKA PIKOWANA Z ĆWIEKAMI (KLIK)


Gdyby ktoś powiedział mi rok temu, że kamizelki staną się nieodłączną częścią mojej gardeoby nie zrobiłabym nic innego jak roześmiałabym się mu w twarz. Nigdy nie sądziłam, że polubię się z tą częścią garderoby... a jednak!

Końcówka ubiegłych wakacji stała się kluczowa. To właśnie pojawiające się pierwsze chłody i chęć narzucenia na siebie czegoś cieplejszego wpłynęła na mój zachwyt nad kamizelkami. Są one na tyle wygodne, że chronią klatkę piersiową i plecy nie ograniczając swobody ruchu rąk. 


Moje upodobania kolorystyczne coraz bardziej lgną w kierunku czerni... tak też było w przypadku kamizelki. Jednakże atrakcyjna promocja na odcień - nocny oliwkowy rozbudziła we mnie pragnienie szaleństwa z nutką rozwagi w tle. Oczami wyobraźni byłam w stanie ją skomponować z ciuszkami jakie posiadam. Z perspektywy czasu wiem, że podjęta decyzja wyszła mi na dobre, gdyż kolor kamizelki jest niebywale "plastyczny" i połączenie jej z moją garderobą nie stanowi żadnej zagwozdki. W swojej szafie mam także inną, czarną kamizelkę, więc taka odmiana pozwoliła ubarwić moją kolekcje. 





Zaprezentowany model wyróżnia sztuczne futerko przy szyi - które w każdej chwili można odpiąć. Być może zdecyduje się na taką formę, choć nie będę ukrywać futerko dodaje niezwykłego uroku kamizelce tworząc przemyślaną całość.
Pikowana formuła podkreśla naszą sylwetkę nie dodając nam zbędnych "oszukanych" kilogramów. 
Kolejną zauważalną ozdobą są ćwieki tuż przy suwaczku. Myślę, że stanowią one główny punkt naszego zaciekawienia produktem. Ćwieki bez wątpienia przykuwają wzrok. Taki projekt dodaje charakteru, kobiecość i pożądanej elegancji. 


Osobiście jestem w niej zakochana!







ZAPRASZAM - www.bonprix.pl



Tymczasem kochani zmykam poćwiczyć. Dzień bez jakiejkolwiek aktywności fizycznej jest dniem straconym. W takiej idei trwam od ponad 3 lat i nie zamierzam na niej poprzestać :)
 Pa! Pa!




1. Jak na przestrzeni lat ewaluowało Wasze poczucie stylu i mody?
2. Czy marka www.bonprix.pl jest Wam znana?
3. Co sądzicie o mojej kamizelce?




środa, 13 lutego 2019

Pielęgnacyjna sielanka...

Hey!


JAK TAM KOCHANI WASZE NASTROJE?


Pełna energii powracam do Was po dwudniowej rozłące z nową notką! Bardzo się cieszę, że systematycznie dodawane treści cieszą się odzewem z Waszej strony. 

By nie być Wam dłużną zamieszczam kolejny post. 




W wielkiej paczce kosmetyków niczym topniejąca bryła lodu pozostały ostatnie, trzy produkty do osobistych celebracji. Nie przedłużając, zapraszam do zapoznania się z opisami i recenzją!












DUCRAY Extra-Doux Szampon Dermatologiczny (KLIK)


WATER (AQUA). SODIUM LAURETH SULFATE. INULIN. COCAMIDOPROPYL BETAINE. COCO-GLUCOSIDE. SODIUM CHLORIDE. CITRIC ACID. FRAGRANCE (PARFUM). GLYCERYL OLEATE. GREEN 3 (CI 42053). HYDROGENATED PALM GLYCERIDES CITRATE. LIMONENE. SODIUM BENZOATE. TOCOPHEROL. YELLOW 5 (CI 19140). This information concerns products distributed in the European Economic Area.




Szampon dermatologiczny jest niezwykle uniwersalny. DUCRAY wychodzi naprzeciw klientom posiadającym włosy normalne. W tej kwestii zachęca nawet by całe rodziny poznały moc zawartej dobroci. 
Jego delikatna formuła jednocześnie chroni przed szkodliwymi zewnętrznymi czynnikami tworząc nieprzepuszczalną barierę. 
Płynna konsystencja w połączeniu z wodą wytwarza na prawdę dużą ilość piany. Przy pierwszych testach zalecałabym ostrożną aplikację.

Z własnych doświadczeń wiem, że chcąc uzyskać lepszy efekt warto pozostawić taki szampon na kilka cennych minut by zawarte składniki jeszcze skuteczniej wniknęły w głąb naszego włosa, a także cebulki i skórę głowy. 
Włosy po obfitym spłukaniu wodą stają się śliskie, dobrze oczyszczone i pełne blasku. Nie miałam żadnych problemów z ich rozczesaniem, nie puszą się i nie elektryzują. 


Szampon ma bardzo ładny, charakterny zapach. Myjąc włosy czujemy unoszącą się miłą, energiczną woń. 



200 ML/ 31,10 ZŁ





KLORANE Żel-Balsam na bazie wyciągu z Piwonii (KLIK)


WATER (AQUA). HYDROXYPROPYL STARCH PHOSPHATE. BETAINE. GLYCERIN. BEHENAMIDOPROPYL DIMETHYLAMINE. LACTIC ACID. PEG-40 HYDROGENATED CASTOR OIL. PROPYLENE GLYCOL. FRAGRANCE (PARFUM). PAEONIA LACTIFLORA ROOT EXTRACT. PHENOXYETHANOL. RED 33 (CI 17200). SODIUM BENZOATE. TRISODIUM ETHYLENEDIAMINE DISUCCINATE.



Żel-balsam jeszcze przed rozpoczęciem testów bardzo mnie zaciekawił. Taki produkt jest dedykowany dla zwężonego grona odbiorców. Osoby borykające się z swędzącą skórą głowy powinny poszukać kosmetyku wystosowanego tylko i wyłącznie w tym kierunku.

Delikatna formuła żelu-balsamy ma złagodzić towarzyszące podrażnienia przynosząc ukojenie i wyciszenie stanów zapalnych. Zakres jego właściwości jest wzbogacony o wyciąg z piwonii, o skutecznym działaniu leczniczym. Zyskuje nie tylko skóra głowa, ale i także nasze włosy. Poprawa ich elastyczności, miękkości i przywrócenie blasku to inne z kluczowych korzyści.

Żel-balsam z chęcią przetestowałam moja mama. O ile z miękkością i blaskiem nie miała problemu, o tyle odczuwałam swędzenie skóry głowy. Wraz ze skończoną kuracją przeciw wypadaniu włosów ewidentnie skóra głowy domagała się dodatkowych witamin. Wraz ze systematyczną pielęgnacją w oparciu o produkt marki KLORANE irytująca dolegliwość powoli się wyciszała do zupełnego ustąpienia.


Pielęgnacyjna zawartość zawarta została w poręcznej tubce. Woń żelu-balsamu jest niezwykle relaksująca, nie bez wątpienia wyszczególniony został wyciąg z piwonii. To właśnie on gra główne skrzypce w skomponowanej nucie zapachowej. 
150 ml zawartość jest całkiem wydajna. Czas naszych testów w głównej mierze zależy to od długości i gęstości włosów. Istotną informacją zawartą przez producenta jest:


Fizjologiczne pH - Opracowany, by zminimalizować ryzyko reakcji alergicznej - Bez silikonu - Testowany pod kontrolą dermatologiczną - Formuła biodegradowalna.



150 ML/ 45,80 ZŁ





ELANCYL Tonizujący Żel pod Prysznic (KLIK)



WATER (AQUA). SODIUM LAURETH SULFATE. COCAMIDOPROPYL BETAINE. FRAGRANCE (PARFUM). PEG-8. ALCOHOL. ALPHA-ISOMETHYL IONONE. BENZYL BENZOATE. BENZYL SALICYLATE. BLUE 1 (CI 42090). BUTYLPHENYL METHYLPROPIONAL. CITRAL. CITRONELLOL. DISODIUM COCOAMPHODIACETATE. DISODIUM EDTA. HEDERA HELIX (IVY) EXTRACT (HEDERA HELIX EXTRACT). HEXYL CINNAMAL. LIMONENE. LINALOOL. SALICYLIC ACID. SODIUM CHLORIDE. SODIUM GLYCOLATE. SODIUM METHYLPARABEN. TRIETHANOLAMINE. YELLOW 5 (CI 19140).



Jestem zdania, że produktów pod prysznic nigdy dość. Przetestowałam już na prawdę wiele propozycji naszych rodzimych jak i zagranicznych marek. O ile zakres właściwości mam wygórowany, o tyle w kwestii kompozycji zapachowych do dalszej pory nie mogę się zdecydować. Czasami pragnę mocnych, rozkosznych woni, innym razem marzę by otulić się zwiewną nutą kwiatowych kompozycji. 
I tutaj mamy problem... żel nie charakteryzuje ani pierwsze, ani drugie zestawienie. 
ELANCYL skomponowało mocny, orzeźwiający zapach. Osoby lubiące poranne rozbudzające prysznice, bez wątpienia szybko przestawią się na tryb dnia.
Osobiście polubiłam tak charakterystyczną woń, choć nie jestem jej w stanie zdefiniować, wierzcie mi jest na prawdę interesująca.

Podążając główną myślą producenta korzyści jakie niesie za sobą pielęgnacja w oparciu o tonizujący żel to przede wszystkim uczucie świeżości od pierwszego zastosowania. Jak my dostarczamy sobie energii pełnowartościowym śniadaniem tak i nasza skóra czuje wobec nas pielęgnacyjne zobowiązania.

Formuła żelu pozbawiona mydła delikatnie oczyszcza i tonizuję skórę. W połączeniu z ulubionym balsamem tworzymy nierozerwalny duet.

Co jeszcze mnie urzekło... żel jest niezwykle wydajny. Niewielka ilość pozwala wytworzyć obfitą, rozkoszną pianę. 200 ml zawartość bez problemu wystarczy nam na dobrych kilka tygodni. 



200 ML/ 36,40 ZŁ





ZAPRASZAM - DERMO-COSME SHOP



Dzisiejszym postem jednocześnie zaprowadziłam Was do świata francuskich, pielęgnacyjnych rytuałów. Nie będę ukrywać, odczuwam smutek, że to już ostatnia z takich notek. Seria składająca się z trzech postów została już w pełni przeze mnie zrealizowana. Myślę, że udało mi się w miarę własnych możliwości zachęcić Was do poznawania dobroci tej ziemi i cudownych jakościowo formuł. Ja osobiście jestem w nich zakochana!

Często wspominam, że powracam do produktów, które wiele u mnie zwojowały, oczywiście w pozytywnym tego słowa znaczeniu. To nie jest miłość ulotna, staram się w dalszym ciągu sięgać po ulubione produkty, które zaskarbiły sobie moje miejsce w sercu. Internetowe sklepy są w tym bardzo pomocne, dlatego też zachęcam Was do zajrzenia pod umieszczone odnośniki. Moje posty to tylko namiastka rozbudowanego asortymentu najprzeróżniejszych marek.

Wielkim zaskoczeniem okazała się dla mnie dostępność stacjonarna produktów. Niedawno odkryłam, że w aptece w moim pobliskim miasteczku są całe serie kilku z zaprezentowanych marek. Zapoznanie się z pozostałymi formułami w moim przypadku jest tylko i wyłącznie kwestią czasu!

Tymczasem kochani zmykam przejrzeć nowości na Waszych blogach! Wolne dni dają wiele możliwości pod tym względem. Czuję, że jako Wasz stały komentator powoli powracam na bliskie mi ścieżki blogerskiego zasięgu :) Pa! Pa!





1. Ulubione pielęgnacyjne produkty?
2. Czy moje trio zachęciło Was do osobistych testów?
3. Zakupy przez Internet czy stacjonarne poszukiwania? Czym kierujecie się podczas dokonywanych zakupów?





poniedziałek, 11 lutego 2019

A jednak...

Hey!



Od dzisiaj na dobre rozpoczęłam ferie! Pierwszy poniedziałek od dłuższego czasu kiedy nie liczy się nic więcej jak spokojna, poranna pobudka i dość leniwy tryb dnia. A co! Czasami warto wrzucić na totalny chillout!

Zakładając, że w ferie uda mi się zaprezentować wszystkie ciuszki i kosmetyki jakie w ostatnim czasie do mnie dotarły mówiłam jak najbardziej serio. Nie będę ukrywać, troszkę tego jest, aczkolwiek moja mobilizacji po cichu mi podpowiada, że podążam w dobrym kierunku i przy dobrej mobilizacji założenia staną się bardzo realne. W niedziele udało mi się zrealizować dwie sesje. W dzisiejszym poście możecie zapoznać się z efektami jednej z nich. A więc, nie przedłużając łapcie zdjęcia!









KURTKA TRESA GRANATOWA (KLIK)

Powołując się na tytuł notki, pozwolę sobie na kilka słów wyjaśnienia. W tym zestawieniu to właśnie kurteczka gra główne skrzypce. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt na jaki model się zdecydowałam. Od dawien dawna zarzekałam się, że kurtki puchowej w mojej szafie nie będzie, choćby nie wiem co...
Los lubi być przekorny, a moje gusta na przestrzeni lat i miesięcy ewaluowały zmieniając się o 180 stopni. Wcześniejsze odstępstwa od kupna kurtki puchowej na nic się nie zdały, bo i tak stałą się jej posiadaczką.
Takich zmieniających się preferencji było już kilka w moim życiu... może czas się przyzwyczajać, bo jak brzmi nasze sławne, polskie powiedzenie "nigdy, nie mów nigdy" :D


Początkowo zdecydowałam się na taki sam model w odcieniu śnieżnobiałej bieli. Niestety brak mojego rozmiaru zmusił mnie do poszukania czegoś innego. Na szczęście sugestia Pani, z którą koresponduje co do wyboru innej wersji kolorystycznej -granatu była kluczowa. Od razu wiedziałam, co zrobić. I takim oto sposobem do mojej kolekcji trafiła kolejna, niezwykła rzecz. 
Najpiękniejsze w tym wszystkim jest to, że pomimo wielu kurtek w swoich zbiorach żadna nie jest identyczna. Wyróżniające się na tle innych są rewelacyjną bazą pod stworzenie stylizacji, które chcę danego dnia odziać. Od eleganckich po sportowe modele. Takiej różnorodności trzeba mi było!


Granatowa kurtka jest niezwykle uniwersalna. Pomimo dość wyrazistego wzoru nie miałam problemu z doborem spodni i butów.
Jej największą zaletą jest dopasowany fason, który podkreśla naszą sylwetkę i inne kobiece atuty. Jak widzicie S jest wręcz dla mnie idealna. Kiedyś bałabym się na taki rozmiar, obecnie nie widzę żadnych przeszkód. 

Pikowania na stronce wydają się bardziej wyraziste aniżeli w rzeczywistości. Szczerze mówiąc lubię takie delikatne ingerencje, bez wygórowanego przesytu. 
Kurtka jest zadziwiająco lekka. Średniej grubości materiał sprawdza się zarówno w cieplejsze jak i chłodniejsze dni, kiedy temperatury są wyraźnie na minusie. 
Zapinana na suwak błyskawiczny, ze ściągaczami przy rękawkach, ocieplanym, dopasowanym kapturze i przedłużanym tyle - model w 100% spełniający moje oczekiwania. 


Obecnie na kurteczkę zarówno w bieli jak i granacie jest dość spora zniżka. Nie byłabym sobą nie zachęcając Was choćby do zerknięcia na stronkę. Marka wychodzi na przeciw potencjalnym klientom tworząc atrakcyjne oferty produktów najwyżej klasy. Nie boję się tak mówić, bo każda otrzymana rzecz niezwykle dopracowana. Dbałość o detale - to się ceni!








ZAPRASZAM - WWW.ELEGRINA.PL



Tymczasem kochani zmykam pstrykać zdjęcia do najbliższych notek. Uwielbiam te poczucie komfortu kiedy przymierzając się do napisania kolejnego posta mam już wszystko przygotowane. W takich momentach nie pozostaje mi nic innego jak zasiąść przed monitor laptopa, odtworzyć nową, pustą kartę blogera i sukcesywnie ją zapełnić :) 
Pa! Pa!





1. A jak moi mili wygląda Wasz poniedziałek?
2. Co sądzicie o mojej kurteczce? W jakich fasonach czujecie się najlepiej?



sobota, 9 lutego 2019

FRANCJA-ELEGANCJA...

Hey!



Witam Was moim mili w piękne sobotnie popołudnie! :) Ahhh, nigdy nie czułam takiej beztroski w pierwszy dzień weekendu. Zazwyczaj wolny czas poświęcałam na naukę, nadrabianie szkolnych zaległości i przygotowywanie się do kolejnych zmagań. Tym raz będzie inaczej!
Ferie to niezwykle cenny czas, który będę starała się jak najlepiej wykorzystać. 
Jestem pewna, że nie zabraknie spontanicznych decyzji i nutki szaleństwa. Na ostatniej prostej przed maturką trzeba troszeczkę wyluzować by nie zatracić się w wirze męczących przygotowań.


Pod koniec stycznia zamieściłam pierwszy post z serii, w którym celebrowałam suchy olejek upiększający (KLIK)
Dzisiaj nadszedł czas na kolejną notkę. Na ruszt wrzucam kosmetyki do pielęgnacji skóry twarzy i dekoltu. Produkty pochodzą z internetowej strony DERMO-COSME SHOP.



O jej funkcjonowaniu rozpisałam się w poprzedniej notce, na którą serdecznie zapraszam. Warto zapoznać się z mechanizmami i główną, myślą przewodnią.

By zrozumieć dermokosmetykę, trzeba mieć na uwadze, że kosmetyki są produkowane zgodnie z kulturą farmaceutyczną. Połączenie urody ze zdrowiem, opierającej się na 4 filarach:


WIEDZA I DOŚWIADCZENIE FARMACEUTYCZNE

WIEDZA I DOŚWIADCZENIE DERMATOLOGICZNE

PEŁNA KONTROLA NAD FORMUŁAMI PRODUKTÓW

INNOWACJA/ STERYLNE KOSMETYKI





GALÉNIC PUR KREMOWA PIANKA (KLIK)


KREMOWA I LEKKA PIANKA OCZYSZCZA, ODŚWIEŻA I POZOSTAWIA SKÓRĘ WOLNĄ OD ZANIECZYSZCZEŃ. BARDZO DELIKATNA.


WATER (AQUA). DISODIUM COCOYL GLUTAMATE. PENTYLENE GLYCOL. CETEARETH-50. PROPYLENE GLYCOL. DISODIUM LAURETH SULFOSUCCINATE. MELILOTUS OFFICINALIS FLOWER WATER. PEG-120 METHYL GLUCOSE DIOLEATE. SODIUM CHLORIDE. FRAGRANCE (PARFUM). LACTIC ACID. LAURETH-3. MALEIC ACID. PHENOXYETHANOL. TOCOPHEROL.


W cudownie zapakowanym pudełku znalazłam dwa produkty oczyszczające. Wyraźną różnicą pomiędzy nimi była formuła. Kremową piankę postanowiłam oddać swojej mamie by podczas testów mieć pełen zarys możliwości jakie niesie za sobą pielęgnacja w oparciu o produkt marki GALÉNIC


By zamienić ciekłą formułę w piankę należy mocno potrząsnąć butelką. Z odrobinką wody podczas delikatnego oczyszczania i masowania skóry wytwarza się jej coraz większa ilość.  Jej zapach jest niezwykle delikatny. Nuty świeżych kwiatów - jaśminu i lilii otaczają nas swoją rozkoszą podczas pielęgnacyjnego rytuału.

Co jak co, ale to właśnie produkty oczyszczające najbardziej ciekawią moją mamę. Takowych przetestowała już bardzo wiele, dlatego też wiedziała czego oczekiwań i na jakie właściwości przykuć główną uwagę. OCZYSZCZENIE - już od samego początku chwaliła sobie jej skuteczność. 
Innowacyjne składniki nie wywołały żadnych niepożądanych właściwości. Co więcej nieco uciszyły zimowe podrażnienia, dostarczając dodatkowych minerałów. 


150 ML/ 55,80 ZŁ




A-DERMA PHYS-AC ŻEL OCZYSZCZAJĄCY DO MYCIA (KLIK)


DELIKATNIE MYJE I OCZYSZCZA SKÓRĘ ZE SKŁONNOŚCIĄ DO TRĄDZIKU, NIE WYSUSZAJĄC JEJ. POZOSTAWIA SKÓRĘ CZYSTĄ, ŚWIEŻĄ, ZMATOWIONĄ. NIE ZAWIERA MYDŁA, DELIKATNIE PERFUMOWANY.


WATER (AQUA). SODIUM COCOAMPHOACETATE. SODIUM COCOYL GLUTAMATE. PEG-120 METHYL GLUCOSE DIOLEATE. SODIUM CHLORIDE. AVENA SATIVA (OAT) LEAF/STEM EXTRACT (AVENA SATIVA LEAF/STEM EXTRACT). CAPRYLYL GLYCOL. CETEARETH-60 MYRISTYL. GLYCOL CITRIC ACID. COCO-GLUCOSIDE. FRAGRANCE (PARFUM). GLUTAMIC ACID. GLYCERYL OLEATE. GLYCYRRHETINIC ACID. GREEN 5 (CI 61570). HYDROGENATED PALM GLYCERIDES CITRATE. PEG-40 HYDROGENATED CASTOR OIL. PROPYLENE GLYCOL. SODIUM BENZOATE. TOCOPHEROL.




Na żelową formułę pokusiłam się natomiast Ja. Uwielbiam taką konsystencję produktów oczyszczających. Żel jest idealny dla posiadaczek skóry ze skłonnościami do trądziku. Można by powiedzieć - produkt idealny dla mnie. I tak też właśnie jest!

Delikatnie perfumowany. Ja i moja mama nie byłyśmy w stanie wyodrębnić nut zapachowych. Zasięgając źródeł, taką kompozycję tworzy biała herbata i mimoza.

200 ml zawartość jest niezwykle wydajna. Pomimo regularnego, miesięcznego stosowania w butelce pozostało 1/6 całości. Jestem na prawdę bardzo zaskoczona. Na początku, jak to w testach bywa nie miałam orientacji jaką ilość zaaplikować. Coraz musiałam zmniejszać wydobywaną dawkę. Ostatecznie w tej kwestii doszłam do perfekcji. 
Wydajność żelu wpływa tylko i wyłącznie na wielką korzyść. Będę mogła cieszyć się z jego stosowania przez długi, długi czas. 

Pielęgnacja jest dziecinnie prosta - łącząc żel z niewielką ilością wody wytwarza się nieco mydlana formuła. Jedynym minusem jest uczucie dyskomfortu kiedy żel dostaje się do naszego nosa - czuć delikatne pieczenie. Umiejętne omijając te sfery nie widzę innych negatywnych aspektów.

Żel zostawia skórę oczyszczoną i zmatowioną nie wysuszając jej. W moim przypadku to największa ceniona przeze mnie zaleta. Suche, odstające skórki są niezwykle nieestetyczne, więc nie chcę powracać do mojego odwiecznego problemu. Żel francuskiej produkcji poprzez efektywność badań klinicznych potwierdza swoją rewelacyjność. Ja już dołączyłam do grona jego wielbicielek, jak będzie z Wami?


200 ML/ 39,10 ZŁ




EAU THERMALE AVÉNE HYDRANCE EMULSJA NAWILŻAJĄCA LEKKA KONSYSTENCJA (KLIK)


INTENSYWNE NAWILŻENIE DZIĘKI WODZIE TERMALNEJ AVÉNE. LEKKA, NIETŁUSTA KONSYSTENCJA POZWALA NATYCHMIAST ODŚWIEŻYĆ SKÓRĘ SPRAWIAJĄC, ŻE STAJE SIĘ DELIKATNA, ELASTYCZNA I PEŁNA BLASKU.


AVENE THERMAL SPRING WATER (AVENE AQUA). CAPRYLIC/CAPRIC TRIGLYCERIDE. CARTHAMUS TINCTORIUS (SAFFLOWER) SEED OIL (CARTHAMUS TINCTORIUS SEED OIL). SUCROSE STEARATE. CYCLOPENTASILOXANE. GLYCERIN. BUTYLENE GLYCOL. CYCLOHEXASILOXANE. SUCROSE DISTEARATE. POLYMETHYL METHACRYLATE. BENZOIC ACID. BETA-SITOSTEROL. BHT. CARBOMER. CHLORPHENESIN. DISODIUM EDTA. FRAGRANCE (PARFUM). GLYCINE SOJA (SOYBEAN) SEED EXTRACT (GLYCINE SOJA SEED EXTRACT). HYDROGENATED COCO-GLYCERIDES. LECITHIN. PEG-32. PEG-400. PHENOXYETHANOL. POLOXAMER 188. SODIUM CHONDROITIN SULFATE. SODIUM HYDROXIDE.



Na koniec pozostawiłam produkt, w którym jestem zakochana miłością bezgraniczną. Po dokładnym oczyszczeniu ważne jest by sięgnąć po nawilżającą formułę. Ciesze się, że w pudełku znalazła się emulsja marki EAU THERMALE AVÉNE

Lekka konsystencja pozostawia na naszej cerze delikatną ochronną formułę, dzięki której mamy pewność, że żadne szkodliwe składniki nie przedostają się w jej głąb. Tłustawa powłoka wchłania się wręcz natychmiastowo, aczkolwiek zależy to od rodzaju cery. W przypadku mojej mamy czas oczekiwania na pełne wchłonięcie się nieco się wydłuża, a także sama powłoka jest delikatniej grubsza. Takie czynniki wpływają na dłuższą, widoczną obecność produktu na cerze. 
U mnie pielęgnacja wygląda zupełnie inaczej. Ochronna powłoka jest cieńsza, prawie niewyczuwalna. Jednakże nie wpływa to na uzyskane właściwości, które są rewelacyjne. Ilość uzyskanego nawilżenia, poprawienia elastyczności i jędrności skóry jest zatrważająca. Kompleks składników aktywnych, które wspomagają wnikanie w skóry wody termalnej AVÉNE minimalizują utratę wody w skórze. To wszystko wpływa właśnie na wcześniej wymienione efekty. Pomimo, że piję na prawdę duże ilości wody dodatkowe produkty w oparciu o najcenniejszy składnik na ziemi jest niezastąpiony. Emulsja bez wątpienia wycisza podrażnienia przywracając świeży, promienny wygląd. Z racji tego, że przygotowuje się do matury ilość mojego snu jest znacząco ograniczona. Zazwyczaj zmęczenie odbija się na naszym wyglądzie. Za sprawą codziennej pielęgnacji emulsja radzi sobie z niekorzystnymi konsekwencjami mojego niedospania. 


40 ML/ 77,10 ZŁ



~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~


GALÉNIC PUR KREMOWA PIANKA (KLIK)


A-DERMA PHYS-AC ŻEL OCZYSZCZAJĄCY DO MYCIA (KLIK)


EAU THERMALE AVÉNE HYDRANCE EMULSJA NAWILŻAJĄCA LEKKA KONSYSTENCJA (KLIK)


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~





ZAPRASZAM - DERMO-COSME SHOP



Tymczasem kochani zmykam do kuchni. Od jakiegoś czasu miałam wielką ochotę na domowe, ciasto marchewkowe. Tak to już jest, że jak coś za nami "chodzi" to nie ma zmiłuj :D Uwielbiam piec, choć robię to coraz rzadziej. Sporządzenie coś samemu w oparciu o sprawdzone przepisy jest niezwykłą frajdą. Mój krąg zainteresowań w ostatnim czasie wzbogaca się w zawrotnym tempie. To piękne uczucie, dające wielkiego kopa do dalszych działań.

Oczywiście dam Wam znać jak przebiegły moje kulinarne zmagania, a jeżeli chcielibyście przepis to z chęcią takowy udostępnię. Pa! Pa!



1. Kiedy mieliście ferie? Jak wykorzystaliście ten czas? 
2. Znaliście wcześniej zaprezentowane kosmetyki?
3. Który produkt zaciekawił Was najbardziej?