czwartek, 23 maja 2019

Bajroniczny ametyst...

Hey!


Nareszcie kochani rozpoczynam swoje najdłuższe wakacje w życiu. Dotychczas dwa miesiące laby wystarczały mi w zupełności by odpocząć, nabrać nowej energii, werwy do działania, a czasami nawet troszeczkę się ponudzić. Wizja podwojenia wolnego czasu budzi we mnie ogrom radości i zapału by wykorzystać jak najlepiej ten czas.
Wczoraj zakończyłam swoją maturalną przygodę. Tylko Ci co uporali się z wszystkimi etapami egzaminu dojrzałości wiedzą jak wielki kamień spada z serca po jego zakończeniu. Z języka polskiego w formie ustnej otrzymałam 90%. Nie będę ukrywać jest to dla mnie dość spore osiągnięcie, zważywszy na temat, którego dopasowanie do jakiejkolwiek lektury z gwiazdką przysporzyło mi problemów.  Moje przygotowanie polegało na wypisaniu najważniejszych teksów kultury, bazowaniu na ich treści i ich szczegółowym dopracowaniu występujących motywów. Nie skupiałam się na tekstach pobocznych bądź takich, których nie omawiałam na lekcji. Być może był to mój błąd... Finalnie przedstawione argumenty i ich obrona zakończyła się pomyślnie. Mogę być z siebie tylko dumna.

Teraz nie pozostaje mi nic innego jak klarować plany na dalszą przyszłość. Swoimi refleksjami jeszcze w najbliższym czasie zdążę Was zasypać, więc na razie odsunę ten temat na dalszy plan :)


Dzisiaj, od samego rana staram się nadrobić blogerskie zaległości. Niestety, w tym przypadku powiedzenie "coś, kosztem czegoś" sprawdziło się w 100%. Nie mniej jednak wiedziałam, że po maturach będę miała mnóstwo wolnego czasu, który będę starała się Wam w pełni zrekompensować. I to właśnie ta towarzysząca przez wiele dni myśl, powodowała, że czułam się spokojną.

Swoje działania rozpoczęłam od typowo "kuchennych" aspektów, jakimi są zdjęcia. Tych na "zaś" miałam zaledwie na jeden post. W tworzonych postach bardzo lubię mieć już przygotowane fotki. To wielka wygoda i plus w szybszej publikacji.


Zdjęcia jakie zobaczycie poniżej są z niedzielnego popołudnia. Chwilę po ich zakończeniu znacznie się ochłodziło, więc miałam tego dnia wielkie szczęście. Myślę, że w aspekcie pogody wszystko idzie w dobrym kierunku i matka natura okaże się dla nas łaskawsza. Czyż też nie macie dość tych deszczów? :D








Tuż na początku kwietnia otrzymałam możliwość wybrania wymarzonej sukienki z internetowego sklepu - Ever-Pretty 

Asortyment strony tworzy niezliczona ilość sukienek na najprzeróżniejsze okazje. Od tych typowo balowych - wystawnych i eleganckich, po zwiewne kreacje na letnio-wakacyjne szaleństwa. 

Mogę Was zapewnić... To nie brak sukienki, która mogła przyciągnąć naszą uwagę jest problemem a ilość, z której należało wybrać tą najlepszą, tą najładniejszą. Tak... podjęcie decyzji zajęło mi znaczną chwilę. Podczas przeglądania oferty wiedziałam tylko, że będzie to sukieneczka do kolan o zwiewnej formule. Dopiero później, podczas przeglądania propozycji, zorientowałam się, że marka zadbała o dostatni wybór.

Na stronie widnieją specjalne zakładki dotyczące okazji na jaką poszukujemy popisowej kreacji. Marka wychodzi naprzeciw klientom, którzy nie mają czasu na zbyt długie poszukiwania. Konkretna sukienka, na konkretną okazję :) 

Ja miałam o taką wygodę, że nie musiałam skupiać się na konkretnych modelach i wytycznych. Wybrałam poniekąd uniwersalną kreację, której nałożenie będzie pasowało zarówno na eleganckie wyjścia jak i te nieco luźniejsze.








Na pozór prosty motyw wyróżnia połyskująco-mieniąca się srebrna nitka. To właśnie ona dodaje uroku i imprezowego powiewu. Delikatny, lekki materiał sprawia, że sukieneczka jest wręcz nieodczuwalna podczas noszenia. Możemy poczuć się bardzo delikatnie i subtelnie.
Wiatr, który unosi zwiewną strukturę, napotyka barierę w postaci wszytej pod spód halki. Przylegająca o opływowym kształcie dodaje jeszcze większego komfortu.
Materiał to 100% poliestru. Producent zapewnia nas, że sukienka wraz z naszym użytkowaniem się nie rozciągnie. Co więcej nie można prać jej w pralce, a jedynie ręcznie i to w zimnej wodzie. 

Głęboki dekolt z wszytą siateczką, szeroki pasek w talii, odkryte plecy i umiejętnie schowany zamek to dodatkowe elementy czyniące projekt zaprezentowanej kreacji.
Ja pokusiłam się o dodatkowy mocny akcent w postaci wystawnego naszyjnika. Początkowo myślałam, że będzie on dominował i odciągał uwagę od mojej myśli przewodniej - stroju, okazało się jednak, że idealnie pasuje dumnie dopełniając cały look. 


Osobiście jestem zakochana w PURPLE DRESS











ZAPRASZAM - EVER-PRETTY


(Z GÓRY DZIĘKUJE ZA KLIKNIĘCIA W ZAMIESZCZONE LINKI!)



Tymczasem kochani zmykam czerpać inspiracje z Waszej strony. Jestem niezmiernie ciekawa jakie posty zasypały karty blogosfery. Pa! Pa!




1. Jak tam Wasze nastroje?
2. Na jakim etapie szkolnej/ zawodowej drogi jesteście?
3. Co sądzicie o mojej kreacji? Czy sukienki stanowią podstawę Waszej wiosenno-letniej kolekcji?





niedziela, 19 maja 2019

Wielbiciel...

Hey!



Jak tam kochani spędzacie te deszczowe, majowe dni?

Pogoda ostatnio nie jest sprzyjająca, i choć od czasu do czasu pojawia się słoneczko, coś czuje, że deszcz planuje zagościć na stałe. W pokonaniu typowo "jesiennej" chandry pomaga mi zwalczyć pozytywne podejście....

 W tym miesiącu stwierdzam, że nie ma nic piękniejszego jak zakończone, pisemne matury. Od teraz maj nabiera dla mnie troszkę innego wymiaru. To było dla mnie niesamowite przeżycie. W środę zmierzyłam się z geografią, a w czwartek z językiem rosyjskim w podstawie i rozszerzeniu. To właśnie czwartku pod względem zmęczenia bałam się najbardziej. Na szczęście kilkugodzinne zmagania przetrwałam bez większego znużenia.
 Przez te kilka tygodni przygotowań przechodziłam przez różne stany... po zwątpienie, zdenerwowanie i wielkie ambicję. Obecnie czuję wielką ulgę i beztroskę. To co jeszcze przede mną pozostało to język polski w formie ustnej, z którym zmierzę się w środę. Do polskiego przygotowałam się przed częścią pisemną, więc przewiduje zaledwie lekką powtóreczkę. Myślę, że nie będzie tak strasznie i nie martwię się na zapas.
Bardzo dużo dało mi wasze wsparcie i słowa otuchy. Tak, wiem już dziękowałam, ale nie stoi nic na przeszkodzie by zrobić to po raz kolejny. Przez 3 lata byłam nieco straszona wizją matur. Po ich napisaniu stwierdzam, że nie taki diabeł straszny jak go malują. Matura jest ważna by osiągnąć średnie wykształcenie i odtworzyć sobie drogę na studia, ale myślę, że warto by było zmienić do niej podejście. Gdybyśmy potraktowali ją jako szanse, a nie coś "koniecznego"...
To tylko część moich spostrzeżeń. Pełną relację przedstawię po wglądzie na wyniki.





Pozytywne podejście zostało nieco zburzone w czwartek, kiedy planowałam w końcu do Was napisać.
Niestety mój laptop odmówił posłuszeństwa i konieczna była wycieczka do serwisu.
Wymiana dysku na nowy rozwiązała cały problem, choć moje rozgoryczenie przelało czarę goryczy, kiedy okazało się, że cały folder z kilkoma tysiącami ważnych dla mnie zdjęć dosłownie przepadł. Przygotowane na zapas zdjęcia do dzisiejszego posta również... Gdybym wiedziała, to mogłabym już wcześniej zamieścić notkę z laptopa moich rodziców. Ehhh, czasami mamy pod górkę, no cóż.









Mój look można by nazwać typowym zwyklaczkiem, komfort i wygoda - to hasło przewodnie.
Chciałabym się jeszcze zatrzymać i wspomnieć o koszulce - nowym nabytku. 

KAWAII NEKO (ORIGINTO)








Strona, do której zamieściłam powyżej odnośnik oferuje ubrania dla otaku. Osobiście nie pasjonuje się modą Japonii, czego nie mogłabym powiedzieć o pielęgnacji. Uważam, że we wszystkim można znaleźć inspiracje, a mój styl jest na prawdę bardzo różnorodny. Poszukując czegoś idealnego dla siebie natrafiłam na koszulkę KAWAII NEKO. Producent piszę, że produkt dedykowany jest miłośnikom kultury kraju kwitnącej wiśni, języka japońskiego, kotów i wszystkiego co z nimi związane. Wielbiciele słodyczy/ kawaii również śmiało mogą charakteryzować się z tą koszulką. 
Nadruk kota jest na prawdę bardzo rozczulający. Złote, japońskie napisy dopełniają projekt, tworząc spójną całość. Materiał koszulki jest dość grupy, składający się ze 100% bawełny. 
Z chęcią zapraszam na stronę marki, myślę, że znajdziecie coś interesującego dla siebie! 



Tymczasem kochani zmykam przejrzeć nowości na Waszych blogach. Chwilka oderwania i relaxu z blogerką lekturą - tego było mi trzeba. Pa! Pa!





1. A jak tam Wasze humorki?
2. Znaliście produkty ze strony Originto?





niedziela, 12 maja 2019

Dumne tonacje...

Hey!



Jak tam kochani Wasze humorki?

Weekendowe dni mijają mi w zatrważającym tempie! Zapewne całym sprawcom takiego następstwa był wczorajszy wypad na zakupy :D Oj już zapomniałam jaką przyjemnością są takie spontaniczne wyjazdy. Dotąd czy to sobotę czy niedzielę spędzałam na nauce, a tu taka miła odmiana. Poniekąd zdaje sobie sprawę, że małymi kroczkami rozpoczynam swoje najdłuższe wakacje w życiu. W sumie... zawsze mogłyby być dłuższe, wystarczy tylko nie pójść na studia i do pracy :D Hm... może poddam się dłuższym refleksjom...
Żarty, żartami, chciałabym po prostu jak najlepiej wykorzystać ten czas, bo do października hen daleka droga :D Może jakaś sezonowa praca, nowe blogerskie projekty czy ciekawe wycieczki? Uwielbiam te spontaniczne, choć niekiedy szybkie decyzje! 


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~


W dzisiejszej notce chciałabym Wam zaprezentować moje trzy nowe lakiery.  Systematyczni czytelnicy być może pamiętają główną odsłonę produktów marki ORLY.
Pierwsza recenzja pojawiła się w lutym, można by powiedzieć... tak niedawno, a Ja mam wrażenie, że upłynęło na prawdę wiele czasu :D Ahhh, poszukując tamtego wpisu musiałam przewertować na prawdę sporą ilość notek. Jednocześnie zdałam sobie sprawę, że moje posty pomimo zbliżonej tematyki są na prawdę bardzo różnorodne i pod względem treści i prezentacji produktów. 


Wracając do marki i kolejnej współpracy jaką miałam przyjemność podjąć...
W moje posiadanie wpadło trzech przedstawicieli z najnowszej kolekcji ORLY Breathable. Formuła Advanced Oxygen Technology tworzy na paznokciach przepuszczalną warstwę, która pozwala by tlen i woda przenikały przez płytkę do łożyska. Pierwsza w historii kolekcja - profesjonalny produkt all-in-one łączący preparat z kolorem. Zaawansowana technologia witamin regeneruje, nawilża i stymuluje zdrowy wzrost paznokci.

Formuła 13 FREE nie zawiera szkodliwych składników takich jak: DBP (Ftalan dibutylu), Toluenu, Formaldehydu, kamfory, TPP (fosforan fenylu), MEHQ, żywicy formaldehydowej, parabenów, glutenu, składników pochodzenia zwierzęcego, Ethyl Tosylamide, Ksylenu i MIT(Metyloizotiazolinon).


A WSZYSTKO TO - Z MIŁOŚCI DO PAZNOKCI

Produkty stały się już rok po założeniu marki ulubieńcami profesjonalistów oraz gwiazd światowego formatu. Od ponad 40 lat marka wzbogaciła swój asortyment w coraz to bardziej innowacyjne produkty, stworzone nie tylko z myślą o upiększeniu, ale przede wszystkim o naprawie, wzmocnieniu pielęgnacji paznokci.
Innowacja - jako trzon sukcesu. Unikatowe, opatentowane buteleczki, jakość w wyznaczaniu trendów pielęgnacyjnych i zdobniczych, doskonałe jakościowo składy - synonim luksusu i elegancji.




20981 SOUL SISTER 
(metaliczny róż)


Metaliczny róż to idealna propozycja dla osób lubiących klasyczne zestawienia. W moich zbiorach jest na prawdę godziwie, a pomimo to kolorek 20981 może z dumą "stanąć" obok swoich współtowarzyszy. SOUL SISTER - sprawdza się idealnie do ważnych wyjść, kiedy chcemy wyglądać elegancko, a zarazem choć troszkę namieszać metalicznym połyskiem. Osobiście zakochałam się w tej wyciszonej wersji różu.




20909 LIGHT AS A FEATHER 
(mleczna biel)


Do bieli powróciłam po dobrych, kilku latach. Osobiście lubię taką stylizację paznokci, choć bacznie jej unikałam. Kiedyś borykałam się z brzydkimi, zaczerwienionymi skórkami, które biel mogłaby uwydatnić. Moim rozwiązaniem było sięganie po mocne kolory i tak się chowałam.
Wraz z pojawieniem się produktów pielęgnacyjnych moje wcześniejsze zmartwienia znikły wręcz natychmiastowo.
LIGHT AS a FEATHER wygląda zacnie zarówno w głównej prezentacji jak i w połączeniu z mocniejszą barwą. Mleczna biel została na prawdę rewelacyjnie skomponowana. Paznokcie nabierają na wyglądzie. 





2010011 BRONZE AMBITION 
(miedziano - brązowa perła)



Brąz w wersji perłowej podobał mi się na paznokciach od dawien, dawna. Taka wersja jest równie atrakcyjna aniżeli pastele czy kobieca czerwień. Uwielbiam nietypowe połączenia, a ten odcień jest nadzwyczaj kuszący. Kwintesencja sama w sobie! 




SWATCHE LAKIERÓW

By w pełni przybliżyć Wam kolory lakierów przygotowałam dwie prezentacje. Początkowo myślałam, że jedyną opcją pokazania kolorów 20909 i 2010011 będzie szablon, gdyż pierwsze pazurki trzymały się na prawdę bardzo długo - bo około miesiąca. Oczywiście nanosiłam lekkie poprawki, gdyż uszkodzenia były na prawdę małe, a szkoda by było zmywać paznokcie całkowicie. Pomimo wielu zalet marki nie byłam przygotowana na tak zdumiewającą trwałość. Kochani niebywała zaleta, aż chce się sięgać po takie produkty. 
Mam nadzieje, że wybaczycie mi odstające skórki i zaczerwienienia w obrębie paznokci, obydwa zdjęcia zupełnie przypadkowo robiłam w sobotę, po całodziennych porządkach.  Ufff, może choć troszkę się wytłumaczyłam :D




ZAPRASZAM - ORLYBEAUTY.PL



Tymczasem zmykam obejrzeć coś ciekawego w telewizji. Obecnie jestem wielką fanką serialu - "Stulecie winnych" Myślę, że takie produkcje od zawsze będą bliskie mojemu sercu. Ekranizacje i prawdziwe dokumenty dotyczące czasów wojny, codziennego życia ludzi i zachowany klimat bardzo mnie intryguje. Tutaj mamy do czynienia z serialem - jednakże wierność oddania tych lat zasługuje na pochwałę. Pa! Pa!




1. Jak spędziliście weekend?
2. Jak spostrzegacie wybrane kolorki?
3. Czy marka ORLY jest Wam znana?


czwartek, 9 maja 2019

Półmetek zmagań...

Hey!


Witajcie moi kochani w ten piękny czwartkowy dzień. Słoneczko pojawia się coraz częściej i tak również dzieje się w moim życiu. Idąc tropem Waszych porad, starałam się nie dopuszczać do siebie widma przedmaturalnego stresu. To zupełnie normalne, że nie potrafiłam tak całkowicie się od tego odciąć, ale każda kolejna matura była właśnie takimi promieniami, które przedzierały się przez ciemne chmury. 

Co mogę powiedzieć o arkuszach i jego poziomie - język polski...
Przede wszystkim jest rozczarowana językiem polskim i rozprawką w oparciu o cz.III Dziadów. Część zamknięta od zawsze stanowiła dla mnie trudność, nigdy nie potrafiłam trafić w klucz odpowiedzi, więc liczyłam, że z niej "ugram" zaledwie kilka punktów na plus. Na szczęście moje plany przeniosły się na rzeczywistość i na razie jestem pewna kilku zadań. Polem do popisu była rozprawka. W pisaniu czuję się o wiele lepiej, aniżeli w analizowaniu treści, więc byłam pewna swego analizując wszystkie najważniejsze lektury i dodatkowe obszerne pod względem wartości teksty. Twórczość Adama Mickiewicza od dawna stanowiła moją zmorę, więc nie będę ukrywać "Dziady" ledwo tknęłam i tak pozostaje jedna wielka niewiadoma... jaki wyniki uzyskałam i czy mogę czuć się pewnie? Tego dowiem się dopiero w lipcu. Na razie o tym nie myślę, nie chcę wybiegać w przyszłości by zbędnie nie zakrzątać sobie głowy w wakacyjne dni.


Zmierzając do kolejnej matury...
Matematyka okazała się dość łatwa i przystępna. Najbardziej cieszę się z części zamkniętej, w której straciłam zaledwie 4 punkty. Dla jednych może to dużo, a może i mało... liczy się, to, że już zadaniami zamkniętymi wypracowałam sobie wymagane 30% 
Z nauką matematyki na przestrzeni lat wyglądało to u mnie bardzo różnorodnie, bywało kiedy czułam pasję do rozwiązywania skomplikowanych zadań, by w gimnazjum skutecznie się do tego zniechęcić i ponownie odzyskać ducha pozytywnej motywacji. Myślę, że ostatecznie wyszło całkiem okey, a każdy dodatkowy punkt; a takowe też już są, cieszy mnie jeszcze bardziej! 








Wczorajsze zmagania to ustny język rosyjski...
Nie będę ukrywać to właśnie ta matura spośród wszystkich była dla mnie najstraszniejsza. W kwietniu prawie wcale nie przysiadłam do rosyjskiego, a majowe powtórki wydawały się dla mnie zbyt pobieżne by myśleć o dobrym wyniku. Egzaminy pisemne od ustnych różnią się od siebie diametralnie... Brak czasu na zastanowienie się, uwaga na każde wypowiedziane słowo... coś niesłychanego :D 
Na szczęście wieloletnia nauka nie poszła w las i tak wyszłam z sali egzaminacyjnym ze 100% wynikiem. To było dla mnie istne szaleństwo! Cały dzień stresu został zrekompensowany w jednej chwili. Oczywiście taki sukces nie mógł odbić się echem, dlatego też uczciłam to lampką wina! 


Z czym przyjdzie jeszcze mi się zmierzyć...
Na mojej drodze pozostało jeszcze trochę maturalnych prób - w przyszłą środę piszę geografię rozszerzoną, w czwartek kolejno po sobie język rosyjski w podstawie i w rozszerzeniu. 22 maja kończę ustnym język polski. Myślę, że najgorsze już za mną i teraz pójdzie o wiele sympatyczniej. Jedyne czego się obawiam to czwartkowego zmęczenia, jednak dwa egzaminy jednego dnia wymagają uwagi i skupienia. No nic, pozostaje mi być tylko dobrej myśli. Trzymajcie kochani za mnie kciuki, tak jak poprzednio! Mogę Wam zdradzić, że wszystkie przychylne słowa okazały się bardzo pomocne.






Bardzo lubię uroczyste stylizacje, dlatego też czując pełną swobodę ruchu po dobrych wiadomościach udałam się na małą sesje. Dopisująca pogoda, aż się prosiła by uwiecznić ją na zdjęciach. Moje zestawienie - tradycyjnie utrzymałam w bieli i czerni. Plisowana spódniczka - zamówiona dobre 2-3 lata temu w pełni wpisuje się w obecne trendy; koronkowa bluzeczka ze zdobionym kołnierzykiem - idealnie sprawdza się na ważniejsze wyjścia; żakiecik - to moja najnowsza zdobycz, bez której ostatnio nie mogę się obejść, elegancja, wdzięk, wyróżniająca się połyskiem wszyta nitka i dodatkowe zdobiące bajery - coś rewelacyjnego!

Zestawienie nie miałoby racji bytu bez dodatków. Buty - trampki, cudownie dopełniają całą stylizację. Zazwyczaj do takich looków nie dobieram takiego obuwia, śmielej sięgnęłabym po szpilki. Zdobiony, błyszczący czubek nadaje jednak odpowiedniej elegancji, która wpisuje się w cały zamysł. 
Torebka swoją oficjalną prezencję miała zaledwie dwa posty temu - Sprzyjając strojności...
Sięgając po nią po raz kolejny dowodzę, że jest na prawdę fenomenalnym dopełnieniem stylizacji.
Ażurowa kopertkówka w dalszym ciągu jest w atrakcyjnej promocji, więc zachęcam do zerknięcia na stronę. Tak jak pisałam można ją nosić zarówno w ręce jako kopertówkę, bądź torebkę - dopinając łańcuszek. Ja osobiście jestem zwolenniczką drugiego rozwiązania, sądzę, że łańcuszek jest bardzo urokliwy i w pełni współgra z ażurowym motywem. 
Zapraszam także na samą stronę marki - GewisShop.pl by poszukiwać własnych inspiracji!





Tymczasem kochani lecę troszkę odpocząć i przejrzeć nowości na Waszych blogach. Muszę się przyznać, że dawno nie spędzałam tak swojego popołudnia. Mam nadzieje, że mi wybaczycie? :D 
Ahhh, w końcu chwila oderwania od codziennej rutyna, jak miło!  
Pa! Pa!




1. Jak Wasze nastroje? Co ciekawego powiecie?
2. Co sądzicie o mojej maturalnej stylizacji?
3. Kto z moich czytelników również zmaga się z egzaminem dojrzałości?





niedziela, 5 maja 2019

Aprobując... lekkości; szaleństwu?

Hey!



Jak tam kochani spędzacie tegoroczną Majóweczkę?


Może pogoda nie dopisała, bo temperatury nie były tak rozpieszczające jak dwanaście miesięcy temu, ale myślę, że dla chcącego nic trudnego i każdy mógł pozyskać choć troszkę słonka. Moja majówka to nieustanna walka z nauką. Maturalne zmagania pomimo wielu trudów są niezwykle fascynujące. Dostrzegam w nich wiele plusów m.in. obcowanie z literaturą. W domu mogę na spokojnie zagłębić się w treść lektur, które posiadają swoistego rodzaju przesłania i cenne wartości. W trakcie roku szkolnego nie mam aż tyle czasu na taką analizę i interpretację. Chciałabym powrócić jak za dawnych lat do czytania książek, bo wiem i czuję, że w tej kwestii mam ogromne zaległości. Jestem pewna, że wakacje - najbliższy czas jest bardzo priorytetowy.







W poprzednim poście - Sprzyjając strojności... zaprezentowałam Wam dwa produkty, z internetowego sklepu - GewisShop, które zyskały wiele przychylnych opinii. Bardzo się cieszę, że posty cieszą się szerokim odzewem z Waszej strony. Zapewniam, że każde słowa są dla mnie niezwykle istotne!

Nowy post to nowa odsłona, nieprawdaż?

Mój dzisiejszy look kojarzy mi się z niezwykłą lekkością. Wiosna rządzi się swoimi prawami i myślę, że takie zestawienie w sam raz jej odpowiada. Biel, koronka - ahhh, powracamy do ciepłych, upalnych dni. Nie skłamie mówiąc, że bardzo ich pragnę! 








Kiedy moim oczom ukazała się biała bluzeczka od razu wiedziałam, że będzie stanowiła podstawowy element mojej garderoby. Uwielbiam ubrania o lekkiej formule z nutką sexapilu i uwodzicielskiego uroku. Materiał to delikatność, zaskakująca tekstura i swobodnie opadający krój. Takich cech bez wątpienia dodają rękawki, które bez rozcięcia wyglądałyby równie pięknie, ale już nie tak efektownie jak w oryginalnym projekcie. Lekko opadające podkreślają kobiece ramiona i ewentualną opaleniznę. Na tą naturalną osobiście będziemy musieli jeszcze poczekać, choć jestem pełna nadziei, że już niebawem... :D 

Bluzeczka sprawdzi się zarówno w eleganckich zestawieniach - przy bazujących spodniach jak i do krótkich szortów. Uniwersalność to coś co zasługuje na uznanie!


Obecnie wyprzedana, niedostępna w ofercie, co informuje, że znalazła swoich miłośników. Zapraszam Was do podkategorii topy, bluzki i koszule. Szeroka oferta zdecydowanie potrafi przywrócić o zawrót głowy, oczywiście tylko i wyłącznie w pozytywnym tego słowa znaczeniu!


Niejednokrotnie na swoim blogu poskreślałam także wagę dodatków. W moim mniemaniu kojarzone z kunsztem, charakterem i nieziemską charyzmą. W paczce, którą nazwałam świątecznym króliczkiem znalazł się osobliwy naszyjnik!






NASZYJNIK BLUEVIE (KLIK)


Myślę, że jego urok najłatwiej wyodrębnić przy jednolitej bluzeczce, koszuli bądź sweterku. Biel podkreśla blask kamieni. Moglibyśmy pomyśleć, że ich barwność jest zbyt przesadna i krzykliwa. Nic bardziej mylnego moi kochani! Precyzyjnie skomponowane pod względem barwy tworzą przemyślany i schematyczny układ. Ahhh, taki dodatek na pewno zwróci spojrzenie niejednej osoby.
Czyż naszyjnik bluevie nie jest czarujący? 
Wielkie gabaryty naszyjnika są w zupełności nie odczuwalne, a to za sprawą szerokiego łańcuszka, który można regulować. 






ZAPRASZAM - GewisShop

(WIĘCEJ OZNACZA MNIEJ - marka pomyślała o obniżeniu kosztów wysyłki dla osób, które kupują większą ilość rzeczy. WYSTARCZY SIĘ TYLKO SKONTAKTOWAĆ)


Tradycji stało się zadość, podczas robionych zdjęć towarzyszyły mi moje ukochane zwierzęta. Chyba tak samo jak Ja lubią łono natury! Jestem pewna, że zazdrościcie mi takich kompanów :D
Tymczasem kochani lecę troszkę odpocząć. Zasięgając porad dzisiejszy dzień spędzam na totalnym chilloucie, czego również szczerze Wam życzę! :) Pa! Pa!



1. Co tam ciekawego powiecie?
2. Jak oceniacie moją stylizację?
3. Stonowana i delikatna czy wystrzałowa przyciągająca spojrzenia biżuteria?