niedziela, 26 czerwca 2022

Jeszcze 21...

 Hey!


Dzień dobry wszystkim!
W końcu nastał ten dzień, kiedy mogę na spokojnie do Was zajrzeć i skonstruować nowy post. Jest to dla mnie szczególny czas, bo piszę w przeddzień moich 22 urodzin. Urodzin, kiedy w tym roku niejako wypadają pośrodku mniej i bardziej wymagających uwagi wydarzeń. Dookreślając w piątek zakończyłam rok szkolny w szkole policealnej, przystąpiłam do dwóch egzaminów (teoretycznego i praktycznego), bez problemu przebrnęłam letnią sesję na studiach, a praca licencjacka bez jakichkolwiek komplikacji przeszła wszystkie etapy po wgraniu jej do systemu. Teraz, kiedy jedną nogą wkroczyłam już w wiek 22 lat, oczekuję tylko bądź aż obrony pracy licencjackiej i wyboru dalszej edukacyjnej ścieżki. Jest to pewien etap w moim życiu, który stwarza przestrzeń do pewnych refleksji. Nie będę ukrywać pojawia się wiele pozytywnych przemyśleń. Dzięki swojemu zaangażowaniu, poświęceniu czasu na wyznaczone cele i włożonemu wysiłku mogę wskazać, że kolejny rok pomiędzy jednymi, a drugimi urodzinami był bardzo pomyślny. Mogę i mam prawo być z siebie dumna. Wymagam od siebie dość dużo i dużo tyle udaje mi się osiągnąć. I choć czasami pojawiają się gorsze dni traktuje je jako zaprawienie w boju, będąc świadomym, że życie stawia przed nami ogrom wyzwań, którym trzeba będzie stawić czoła. Tutaj warto, abym przytoczyła dość ciekawy wątek jednego z zadań podczas zajęć na studiach. Mała karteczka, długopis i my. Zadanie? Zapełnić pustą przestrzeń kartki życzeniami. Dla kogo? Dla samego siebie. Moje życzenia były dość krótkie, lecz znaczące dla mnie w swej prostocie. Spokoju i cierpliwości na najbliższy czas. Życzenia określiłabym jako bardzo "tematyczne" nawiązujące do edukacyjnych wyzwań. Dość zachowawcze, lecz nauczona doświadczeniami z poprzednich lat i znając swoją żywiołową naturę spodziewałam się nerwowej atmosfery. Ku mojemu zaskoczeniu tym razem udało mi się zachować więcej spokoju, dystansu do pewnych spraw dzięki czemu zapanowanie nad swoimi emocjami okazało się bardziej efektowne. Do czego zatem dążę? Proste zadanie, jedne z wielu wykładów, niemniej jednak gdyby się one nie odbyły nie byłoby miejsca by złożyć sobie ot tak, po prostu życzenia. Od siebie, dla siebie. A czy Wy kiedykolwiek tak zrobiliście? 









A czego życzę sobie ja w przeddzień swoich urodzin? Moje życzenia będą tak samo proste, jak te skierowane wobec edukacyjnych celów. Myślę, że najważniejsze jest zdrowie zarówno swoje jak i najbliższych, odczuwanie ogólnego szczęścia i pogody ducha. Chciałabym sobie życzyć zapału, motywacji i dokonywania trafnych życiowych wyborów. Niech w ogólnym rozrachunku pomyślnych dni będzie zdecydowanie więcej. Do swoich urodzinowych życzeń dorzucam jeszcze odrobinę wytchnienia w pielęgnowaniu pasji, o których niekiedy zdarza mi się zapominać. 

Z racji rozpoczynających się wakacji życzę wszystkim miłego i bezpiecznego wypoczynku. Tym miłym akcentem żegnam się z Wami. Pa! Pa!


niedziela, 29 maja 2022

Edukacja...

 Hey!


Po kilku mniej i bardziej pracowitych dniach postanowiłam do Was zajrzeć, by na spokojnie opublikować nowy wpis. Warto, abym co nieco zdradziła, co w ostatnim czasie się u mnie działo. A więc przechodząc do sedna... Jak na końcówkę maja przystało wiedziałam, że większość czasu będę poświęcała nauce, pracy licencjackiej i przygotowaniami do egzaminów. Tak też i było. We wtorek przyszło mi się zmierzyć z pierwszym testem na studiach. Po ponad dwóch latach nauki zdalnej, powróciliśmy do tradycyjnych form zaliczeń przedmiotów. Choć ocena z testu jeszcze nie jest mi znana, po późniejszym sprawdzeniu i przeanalizowaniu treści zawartych w notatkach jestem dobrej myśli - nie znalazłam żadnych błędów. W czwartek natomiast brałam udział w dość ważnym wydarzeniu, o którym rozpiszę się w dalszej części wpisu. 
Piątek i weekendowy czas niejako celebruje i poświęcam na dalsze edukacyjne przygotowania. Praca licencjacka po kilku miesiącach w końcu znalazła się tam gdzie powinna, a zatem uzyskałam akceptację na jej zamieszczenie do systemu. I choć mogłam zrobić to nieco wcześniej, trochę obawiałam się wykonać ten decydujący krok, od którego tak na prawdę wszystko zależało. Chwilę po zamieszczeniu pracy, jej poprawność została zweryfikowana w systemie antyplagiatowym i poddana recenzji. Jak na razie wszystko przebiega doskonale, pozostaje mi tylko bądź aż czekać na obronę, co do której (jak już wielokrotnie wspominałam) podchodzę bardzo pozytywnie.
Wyznaczając sobie kolejne cele obecnie skupiam się na przygotowaniu teoretycznym i praktycznym do egzaminów na studium. Chciałabym, aby tak jak w przypadku innych edukacyjnych wyzwań, tak i te zakończyło się pomyślnie, to jest uzyskaniem tytułu asystenta osoby niepełnosprawnej. Uzyskanie kolejnego tytułu potwierdzającego nabyte kwalifikacje, to cel na najbliższy czas. Po dwóch latach nauki w szkole policealnej dostrzegam szereg korzyści, które dzięki niej zyskałam. Przede wszystkim poszerzam horyzonty i atrakcyjność na rynku pracy. Cieszę się, że oprócz studiów robię jeszcze coś więcej, weryfikując swój potencjał bądź jego brak w danym obszarze. Jeszcze jakiś czas temu śmiało mogłabym stwierdzić, że nie nadaję się do pracy z określoną grupą społeczną. Dzięki praktykom przekonałam się, że wcale nie jest tak źle jak przypuszczałam, a wspólne zajęcia są na prawdę bardzo ciekawe i wdzięczne. A więc podsumowując czerpię radość z kształcenia, dopóki są chęci to staram się maksymalnie wykorzystać pokłady energii.







Dobrze, a teraz chciałabym powrócić do wywołanego już czwartkowego wydarzenia, w którym miałam zaszczyt wziąć udział. Chodzi o uroczystość wręczania Studenckiego Stypendium Marszałka Województwa Lubelskiego. Składając wniosek o takie stypendium po cichy liczyłam, że moje naukowe osiągnięcia i starania zostaną docenione, niemniej jednak spodziewałam się także i tego, że takich wniosków może wpłynąć bardzo dużo, przez co mój nie zostanie uwzględniony. Po kilku tygodniach oczekiwań otrzymałam stosowne pismo z odpowiedzią o uzyskaniu stypendium. W ubiegły czwartek natomiast odbyło się oficjalne wręczenie listów gratulacyjnych, a zatem ta przysłowiowa "wisienka na torcie". Możliwość wspólnego przeżywania tych uroczystych chwil z innymi studentami, sprawiło, że poczułam się z wyróżniona. Szczerze mówiąc idąc na studia spodziewałam się, że będę próbowała osiągać jakieś sukcesy na polu naukowym, czy też poprzez inne formy udzielania się np. poprzez uczestnictwo w kołach naukowych. Po blisko trzech latach edukacyjnej przygody, rzeczywistość kompletnie przerosła moje oczekiwania. Bardzo ciekawe doświadczenie, chciałoby się powiedzieć, że apetyt rośnie w miarę jedzenia... powtórzenie tych dokonań byłoby czymś wielkim, zobaczymy! :)





Post bardzo skoncentrowany wokół jednej "edukacyjnej" tematyki, lecz tak też zaplanowałam. To właśnie ona obecnie wypełnia mój czas, na niej w szczególności się koncentruje. 
Z racji kończącego się już weekendu, chciałabym wszystkim moim czytelnikom życzyć udanego tygodnia! :) Pa! Pa!


piątek, 13 maja 2022

Piątek 13-stego, a zdjęcia z pierwszego...

Hey!


Piątkowe zakupy udane, rośliny posadzone, czas zajrzeć na bloga z nowym wpisem i wiosennymi zdjęciami! Sesja, wśród kwiatów? Od dawna planowałam, by powiększyć osobisty zbiór zdjęć o wiosenne ujęcia w towarzystwie kwitnących drzew. Zwłaszcza, że takie chwile są bardzo ulotne. Minęło kilkanaście dni, po kwitnących czereśniach i wiśniach nie ma już śladu... teraz swój urokliwy czas przeżywają jabłonie. O naturze rozpisuje się nie bez powodu. Uwielbiam podziwiać jej niepowtarzalność, dlatego też staram się co roku wprowadzać coś nowego do ogrodu. Kwiaty, ozdobne krzewy czy drzewa owocowe... im więcej różnorodności tym lepiej! 
Myślę, że w tym poście odpuszczę sobie szczegółowe relacjonowanie zmagań szkolno-studenckich. Na razie wszystko przebiega dość spokojnie. Bardziej skupiam się na nauce do egzaminów ze studium, z tego względu, że piszę je najwcześniej. Później przyjdzie czas na naukę do sesji i przygotowania do obrony. Na ten moment towarzyszy mi spokój i pozytywne myśli. Nie nakręcam się jak to czasami bywało. Być może nauczona doświadczeniem, wiem że często obawy są bezpodstawne, a stres to zły doradca.

 






W tych ujęciach zależało mi przede wszystkim na profilówkach, stąd też możecie ujrzeć niewiele elementów stylizacji. Te, które są widoczne to beżowy, dzianinowy kapelusz i sukienka w kwiaty. Można dostać zawrotów głowy, kwiaty, kwiaty, wszędzie kwiaty! Trudno się oprzeć, by oprócz scenerii nie przemycić do swoich zestawień tego, spektakularnego wzoru. Sukienka jest bardzo lekka, w sam raz na ciepłe, wiosenne dni. Kapelusz to nakrycie głowy, które pojawiło się w mojej kolekcji jeszcze przed majówkowym wypoczynkiem. Spontaniczny zakup okazał się strzałem w dziesiątkę, nie będę ukrywać - kapelusz bardzo mi się podoba!







Ze swojej strony chciałabym życzyć Wam udanego weekendu. Do zobaczenia w kolejnym poście. Pa! Pa!


1. Jak spędziliście majówkowy czas? 
2. Co tam u Was słychać?


niedziela, 1 maja 2022

Majowy odpoczynek...

Hey!


Dzień dobry moi kochani w pierwszy dzień maja! 
Co tam ciekawego powiecie? Macie plany na ten "umownie" nieco dłuższy majowy weekend? 
Ja siedzę w domu i szczerze mówiąc jest to dla mnie przyjemnie spędzony czas. Kwiecień był dla mnie dość ciężki i męczący, dlatego też wskazane jest kilka dni regeneracji. A takich będzie dość sporo, na uczelnię wracam dopiero 10 maja. Do tego czasu planuję poświęcić (tzn. w trakcie wolnego) więcej uwagi sobie i swoim pasjom. Z uwagi na fakt, że późniejszy czas może być bardzo wymagający staram się na razie od tego możliwie skutecznie odciąć. Spokojnie upływające dni potraktuje jako wartościowe. Chciałabym, by podczas najważniejszych celów na najbliższy czas, to jest podczas sesji, egzaminów i obrony towarzyszył mi spokój i zarazem pozytywne pokłady energii do działania. Na chwilę obecną nastawienie jest dość optymistyczne, niemniej jednak sądzę, że niebawem może pojawić się lekka nutka narastającego z czasem stresu. 
Od ostatniego wpisu minęło trochę czasu. Choć pragnęłam do Was napisać, nadmiar codziennych zajęć skutecznie mi to uniemożliwił. Od razu po świętach udałam się na praktyki, których dzienny godzinowy zakres wynosił prawie 8 godzin. Wracając do domu po godzinie 16 niekoniecznie miałam chęć i siły, by zajrzeć nie tylko do świata blogosfery, ale i gdziekolwiek indziej, co wiązało się z mediami społecznościowymi. Nie będę ukrywać w ostatnim czasie nauczyłam się odpoczywać nie sięgając po telefon czy siedząc przed laptopem. To ogromna zaleta, którą pozwala mi efektowniej i szybciej odpocząć.

Dzisiejszy wpis urozmaicają zdjęcia wykonane w ubiegłą niedzielę. Jest to zaledwie kilka profilówek zrobionych tuż po powrocie ze szkoły. Jak możecie zauważyć na kilku zdjęciach widnieje już typowo wiosenna aura, kwitnącego na żółto ozdobnego drzewka. Na dworze robi się już coraz cieplej i ładniej, a to niesie za sobą wiele zalet. Oczywiście względy wizualne przodują, tutaj nie pozostawiam żadnych wątpliwości. Lecz oprócz tego łatwiej jest o znalezienie tła na spontaniczne zdjęcia, co ma dla mnie ogromne znaczenie. 
Mój wiosenny zestaw to połączenie grubszej sukienki i założonego pod nią cienkiego golfu. Taka stylizacja spodobała mi się już jakiś czas temu, niemniej jednak nie miałam odpowiednich ubrań, by coś podobnego skomponować u siebie. 
Taka klasyczna na pozór stylizacja stanowi doskonałą bazę do zaprezentowania srebrnej biżuterii, która od niedawna powiększyła moją kolekcję kobiecych ozdób. Zresztą, prościej będzie odesłać Was do zdjęć.




Tymczasem zmykam życząc udanego popołudnia. Pa! Pa! 


niedziela, 17 kwietnia 2022

Wesołego Alleluja!

Hey!


Dzień dobry kochani! Jak tam u Was? Świętujecie? Ja obecnie odpoczywam i leniuchuję jak na świąteczny czas przystało. Wielkanoc jak co roku celebruję porannym uczestnictwem we mszy świętej i uroczystym śniadaniem tuż po niej. Reszta dnia jest już dla mnie nieco spokojniejsza. Nie mam szczególnych planów na świąteczny czas. Cieszę się, że mogę posiedzieć te kilka dni w domu. Ostatnie tygodnie były dla mnie dość wyczerpujące ze względu na częste wyjazdy, realizacje praktyk i inne zobowiązania. Oczywiście po świętach te wszystkie sprawy nie znikną, należałoby sprawnie wrócić do obowiązującego mnie rytmu. Niemniej jednak w święta można co nieco sobie pozwolić i zająć swoje myśli czymś przyjemniejszym.

Ze swojej strony chciałabym życzyć przede wszystkim zdrowia, spokoju ducha i radości z celebracji wyjątkowego, świątecznego czasu. Niech te dni wytchnienia staną się idealną okazją, by dostrzec radość życia i płynące z niej dobroci. 

Z tego miejsca warto dodać, aby wspólnie docenić niezwykłą zwyczajność dnia, bezpieczeństwa i możliwość zakrzątania naszych głów prostymi sprawami. Pamiętajmy, że w realiach dzisiejszego świata dla wielu jest to stan nieosiągalny, pomimo cichych pragnień.

Wesołego Alleluja i wielu Bożych łask!







Tradycyjnie, zdjęcia urozmaicające dzisiejszy wpis udało się zrealizować przy okazji czwartkowego wypadu na zakupy. Odnosząc się do samej stylizacji jak możecie spostrzec jest to zestawienie skomponowane w sam raz na codzienne wyjście. Standardowe czarne rurki, bluzka z delikatnie zdobionymi, koronkowymi rękawkami, bezrękawnik, wygodne obuwie i dodatki w postaci okularów przeciwsłonecznych, opaski i apaszki. Dość jednolicie z delikatnym przełamaniem w postaci mocniej zaakcentowanego kolorystycznie obuwia i wiosennej apaszki. Waszą uwagę chciałabym jedynie zwrócić na sportową opaskę, którą w ostatnim czasie dość często zakładam. Jest ona bardzo praktyczna, a co najważniejsze ochrania przed wiosennym chłodem i wiatrem. W tej stylizacji wybrałam czarną, ale w swojej kolekcji mam jeszcze czerwoną i błękitną, którą mogliście zobaczyć już na moim blogu. Dwie pierwsze jak najbardziej sprawdzą się na teraźniejszą aurę, błękitna, wełniana opaska poczeka do kolejnej zimy, abym mogła ponownie po nią sięgnąć. 
Chcąc nie chcąc powoli można zacząć myśleć o przeglądzie wiosennej szafy. I choć uwielbiam zimowe kurtki, płaszcze i futra mam wrażenie, że goszczą w moich stylizacjach zdecydowanie przy długo. W końcu mamy drugą połowę kwietnia... nieprzewidywalnego kwietnia, choć wracając myślami do poprzednich lat zdążył nas już przyzwyczaić do powitania pięknej, słonecznej wiosny. 
Ciesze się, że mogłam do Was zajrzeć w tę Wielkanocną niedzielę. Życzę miłego dnia, udanych świąt i uśmiechu! Pa! Pa! 

sobota, 9 kwietnia 2022

Wiosenno-zimowe opowieści...

Hey!


    Dobry wieczór moi drodzy. Minęło praktycznie dwa tygodnie od poprzedniego wpisu, niemniej jednak podczas tych kilkunastu dni załatwiłam dość sporo spraw. Między innymi chodzi tutaj o kwestie organizacyjne związane ze studiami i co najważniejsze pracą licencjacką, która jest już praktycznie... gotowa? Myślę, że śmiało mogę użyć takiego określenia. Tekst jest już zaakceptowany przez promotora, pozostało mi zaledwie sformatowanie pracy pod względem stylistycznym i graficznym. Na tym etapie już nie muszę studiować naukowej literatury, która choć w pewnym momencie mnie bardzo zainteresowała, miała poczucie, że ten element podczas konstruowania pracy zajmuje najwięcej czasu. A więc, dzieląc się jakimiś już swoimi spostrzeżeniami mogę napisać, że przede wszystkim nie warto odkładać wszystkiego na ostatnią chwilę. Systematyczność i zaangażowanie to podstawa sukcesu i własnego spokoju. Bo nie będę ukrywać w tej chwili towarzyszy mi przyjemny spokój, o którym na początku pisania pracy nie było mowy. Niekoniecznie wiedziałam, z czym przyjdzie mi się zmierzyć. Jedynie wiedziałam, że czeka mnie dużo pisania, co w kontekście do mojej piśmienniczej pasji, aż tak bardzo mnie nie odstraszało. Lecz chcąc nie chcąc pozostawała ta niewiadoma, którą z tygodnia na tydzień bardziej się krystalizowała. Chciałabym już niebawem pochwalić się definitywnie zakończoną pracą (po dopięciu jeszcze dwóch, wcześniej wspomnianych elementów). Mam nadzieję, że będzie tak jak najszybciej.

    Wraz z początkiem kwietnia ilość obowiązków nieco się zmniejszyła, dzięki czemu mogłam skupić się na przyjemnościach. Oczywiście pomijam dość męczące wyjazdy do Lublina (studia stacjonarne), bo jest to taki element, który bez względu na sytuacje pozostanie niezmienny do końca studiów. Staram się cieszyć wolnym czasem, dopóki mam taką możliwość. W czerwcu zacznie się nauka, egzaminy dyplomowe na studium, przygotowania do obrony... trzeba przygotować podwaliny, czyli optymistyczne podejście. Takim oderwaniem niejako jest praktyka, którą realizuje w ramach mojej szkoły policealnej. 70-godzin spędzone w Dziennym Domu Pomocy jako praktykantka, przyszły asystent osoby niepełnosprawnej. Kilkunastu uczestników w wieku senioralnym. Moja "praca" opiera się na towarzyszeniu seniorom podczas codziennych zajęć i niewielkiej pomocy rozumianej jako pomoc w sytuacjach, kiedy nie mogą czegoś wykonać. Takich sytuacji jest dość niewiele, bo seniorzy świetnie sobie radzą, niemniej jednak jako dzielna praktykantka muszę być czujna i w razie czegoś służyć wspomnianą pomocą. 
Urozmaicając dzisiejszy wpis zamieszczam kilka zdjęć zrobionych w ubiegłą niedzielę. Na kilku z nich udało się uchwycić zimową scenerię. Choć już po śniegu nie ma śladu, jeszcze tydzień temu było go dość sporo. Pojawił się niespodziewanie, lecz bardzo mnie ucieszyła jego obecność. Było biało i często bardzo słonecznie. Wiosenno-zimowe opowieści to nawiązanie do ów śniegu, który pojawił się w ten wiosenny, kalendarzowy już czas. Dalszy człon tytułu "opowieści", chyba nie wymaga dłuższych wyjaśnień. Troszkę Wam opowiedziałam co u mnie słychać. Ogólnie dość sporo spraw kręci się wokół zobowiązań studenckich i szkolnych, stąd też o tym wspominam jak na osobistego bloga przystało. 











Święta coraz bliżej, z życzeniami jeszcze się wstrzymam, gdyż przyszykuję dla Was okazjonalny wpis. Kończąc post życzę miłego wieczoru. Pa! Pa!


niedziela, 27 marca 2022

Inteligentne mleczko...

 Hey!


Dobry wieczór! 

Jak tam funkcjonujecie po dzisiejszej zmianie czasu? Ja szczerze mówiąc jeszcze nie zdążyłam się przyzwyczaić. Dzień minął mi bardzo szybko... szkoda, bo weekend powinien trwać jak najdłużej. Zwłaszcza, że poprzedni tydzień był dla mnie dość wyczerpujący, a przyszły również nie będzie należał do lekkich. Praktyki, kilka wyjazdów i wydarzeń online. Trochę się tego nazbierało, w sumie na własne życzenie. Czasami chyba nie mam umiaru w ilości obowiązków, które spoczywają na moich barkach. W gruncie rzeczy nauczyłam się tak funkcjonować, bo wtedy i wolne dni wydają się cenniejsze. Te już niebawem, po cichu odliczam dni do świątecznej przerwy.

Tak poza tym na tę chwilę mogę pochwalić się już prawie skończoną pracą licencjacką. Pamiętam jak jeszcze na przełomie grudnia-stycznia w jednym z postów pisałam Wam o rozpoczęciu swoich zmagań w tym zakresie. Po kilku miesiącach śmiało mogę napisać, że ten etap już prawie ze mną. Muszę jeszcze sformatować pracę i przesłać do sprawdzenia (to jest: korekty polonistycznej). Jeżeli wszystko pójdzie po mojej myśli to w ciągu najbliższych tygodni praca pójdzie do druku. To są już takie kwestie, które nie wymagają ode mnie większego wysiłku związanego z samym pisaniem, więc podchodzę do tego dość optymistycznie. Tak samo optymistycznie jak do samej obrony, wokół której staram się nie budować przerażającej otoczki. Obecnie swoją uwagę skupiam także na wspomnianych praktykach, które muszę zrealizować w ramach szkoły policealnej. Od jutra rozpoczynam pierwsze z 70 godzin praktyk w Dziennym Domu Pomocy. Mam nadzieję, że będzie to ciekawie spędzony czas owocny przede wszystkim w nowe zawodowe doświadczenia. 

I tak to się wszystko u mnie pomału kręci. Niedawno powitaliśmy wiosnę, na dworze robi się coraz cieplej to i człowiek ma więcej energii do działania. Oby tak dalej, tak po prostu. Budząca się do życia natura to prawdziwe piękno dla oczu. Bardzo lubię w przerwie od obowiązków oderwać się sprzed laptopa, by móc wyjść na spacer. 


Dzisiaj chciałabym Wam zaprezentować produkt, którego recenzję zaplanowałam już dość dawno temu.  Jest to odżywka do włosów 12 efektów. O samym produkcie możecie przeczytać, wchodząc pod podany link - ODŻYWKA. Na stronie obok grafiki przedstawiającej produkt widnieje dość wymowny napis NASZ BESTSELLER. Jesteście ciekawi jak odżywka sprawdziła się u mnie? Zachęcam do zapoznania się z dalszą częścią wpisu. 





OD PRODUCENTA: Ekskluzywne i inteligentne mleczko przeznaczone do pielęgnacji każdego typu włosów. Specjalnie stworzone do osiągnięcia spektakularnych rezultatów nawet już od pierwszego użycia. Maska 12w1 zawiera odżywcze masło Muru Muru, które silnie nawilża i odżywia włosy. W składzie znajdują się również proteiny mleczne, które wnikają w głąb włosa odbudowując go od środka. Ekstrakty z owoców: malin, mango, papaya stanowią witaminową ucztę dla każdego włosa. Odżywka ta jest nadzwyczaj inteligentna i działa w tych miejscach gdzie włosy tego najbardziej potrzebują. Idealnie też je nabłyszcza, jednocześnie ich nie przetłuszczając. Po użyciu Incredible Milk włosy są delikatne, miękkie i podatne na modelowanie. Najważniejszych walorem tego nadzwyczajnego mleczka jest jego przyjemny, miły lecz nienachalny zapach.
 
Warto nadmienić czym jest 12 obiecanych efektów, które możemy osiągnąć za sprawą odżywki Incredible Milk: regeneracja wszystkich rodzajów włosów; eliminuje efekt pierzenia się włosów; zapobiega rozdwajaniu się końcówek; ochrona przed wysoką temperaturą; długotrwałe utrzymanie fryzury; niewiarygodnie łatwe rozczesywanie; wspaniały połysk; nadaje objętości; ułatwia prostowanie; chroni oraz utrzymuje kolor; chroni przed promieniowaniem UV; wygładza włosy. 





MOJA OPINIA: Na samym początku chciałabym się odnieść do względów zapachowych. Odżywka posiada przepiękny słodko-mleczny zapach. Jest on tak wyrazisty, że nie sposób zapomnieć. Szczerze mówiąc z wielką chęcią widziałabym w swoich zbiorach perfumy bazujące na tak przyjemnej woni. Zapach odżywki utrzymuje się na włosach długo po samej aplikacji, gdyż jest to produkt którego nie należy spłukiwać.
Jeżeli chodzi o samą strukturę i konsystencję. Odżywka bardzo łatwo rozprowadza się po wilgotnych włosach. Nie jest zbyt gęsta, ani wodnista, można by powiedzieć, że konsystencja jest w sam raz. Również samo wydobycie zawartości z plastikowego opakowania nie sprawia większych problemów, a to za sprawą poręcznego atomizera. Odżywki ubywa równomiernie, nie osadza się na ściankach opakowania, dzięki czemu nic się nie marnuje. 
Strona oferuje dwie gramatury produkty 50 i 150 ml. Mi przyszło testować mniejszą gramaturę produktu, co przy długich włosach starczyło na kilka aplikacji. Starałam się, by odżywkę nałożyć równomiernie na całą partię włosów. Dobroczynne składniki zawarte w opisywanym produkcie niewątpliwie przyczyniły się do poprawy wyglądu moich włosów. Podczas testów szczególną uwagę zwróciłam na nieco przesuszone końcówki. Pragnęłam, by ich kondycja uległa poprawie, co w końcowym efekcie się udało. Czułam, że włosy są odpowiednio zadbane, a sama kompozycja składników pozwoliła ochronić włosy przed promieniowaniem UV. Warto dodać, że promieniowanie UV bez względu na porę roku negatywnie oddziałuje na naszą skórę i włosy, dlatego należy zapewnić odpowiednią nieprzenikalną dla niego barierę. Odżywka oferuje taką ochronę, dzięki czemu zyskała w moich oczach. 
Kilka z 12 efektów odżywki nie podlegało mojej ocenie, to jest: eliminuje efekt pierzenia się włosów; ochrona przed wysoką temperaturą (rozumiem to jako używanie suszarki, prostownicy czy lokówki); długotrwałe utrzymanie fryzury; ułatwia prostowanie; utrzymuje kolor. Rozwijając, nie borykam się z efektem pierzenia się włosów. Ochrona przed temperaturą... jeżeli chodzi o temperaturę obecną na zewnątrz to z pewnością pod tym względem warto aplikować odżywkę. Inna temperatura nie wchodzi w grę z tego względu, że nie używam suszarki, prostownicy i lokówki. Dalej - długotrwałe utrzymanie fryzury. Nie upinam włosów w jakieś bardziej skomplikowane stylizacje. Ułatwia prostowanie, jak już napisałam nie prostuję włosów. Takiego efektów jak utrzymanie koloru włosów nie wypatruję, gdyż odcień moich włosów od kilku lat pozostaje naturalny. Tutaj traktuje to jako dumę, gdyż za nastoletnich lat dość sporo eksperymentowałam z odcieniem włosów po czerwień, czerń i różne rozjaśnienia kończąc. 
Te efekty, które mogę skomentować to przede wszystkim odżywienie, co objawiło się wspaniałym połyskiem i nadanie objętości. Niewątpliwie efekt, który również pragnę podkreślić to niewiarygodnie łatwe rozczesywanie. Włosy po umyciu nie zawsze fajnie ze mną współpracowały i chciały się natychmiastowo rozczesywać. Odżywka pomogła mi w tym zakresie z czego niezmiernie się cieszę. 
Podsumowując odżywka jest bardzo ciekawym produktem, który świetnie poradził sobie z moimi niekiedy niesfornymi włosami. Sądzę, że dzięki niej udało mi się nad nimi zapanować, by wyodrębnić to co najpiękniejsze - ich niepowtarzalny urok i potencjał. 




Produkt oceniam jak najbardziej na tak. Myślę, że śmiało może zagościć w mojej codziennej pielęgnacji. Jest to ODŻYWKA, obok której nie można przejść obojętnie. I nie chodzi tu tylko o jej cudowny zapach (choć skłamałabym, gdyby tak nie było), a świetnie skomponowany skład niosący wiele dobrego dla naszych włosów. W opisie produktu padły nawet takie słowa, że uzależnia. Jeżeli raz się jej użyje, już nie chce się innej! Nie lubię określeń uzależnienie, niemniej jednak w takim znaczeniu... można pokusić się o potwierdzenie powyższych słów. 

Dobrze kochani, zmykać przygotować się do jutrzejszego dnia. Życzę miłego wieczoru. Pa! Pa!