wtorek, 22 stycznia 2019

Krocząc po śniegu...

Hey!


Sesja zdjęciowa jaką udało mi się w ostatnim czasie wykonać była zwieńczeniem przepięknej zimowej pogody, choć z delikatnymi, wiosennymi przebłyskami. Nie ma nic lepszego jak promienie słoneczne. Wtedy nie liczą się dla mnie stopnie na dworze, choćby miały by być one na minusie. Ważne, że aura jest niezwykle promienna i człowiek ma możliwość z niej skorzystać.


Współpraca z marką Gemre pobudziła moje zaangażowanie w kwestii poszukiwania nowych scenerii. Chcę by na blogu pojawiło się jak najwięcej różnorodności. Podążając tym tropem zasięgnęłam inspiracji w klimacie lasu. Nie jest to las znajdujący się nieopodal mojego domu, choć tereny są mi jak najbardziej znajome. 
Tak bardzo ubolewam, że nie zdążyłam wybrać się na jesienną sesję. Mogę Wam nawet zdradzić, że w wirze codziennych obowiązków, nauki i wyjazdów w tamtym okresie nie spostrzegłam jak szybko piękna, złota jesień przybrała postać ponurej i nieprzyjaznej człowiekowi. 

Myślę, że moje plany na czekające mnie w przyszłości sesje są niezwykle ambitne. Zresztą, już niedługo najdłuższe wakacje życia. Coś czuje, że ten czas będzie niezapomniany.

A propo, przytknęłam o współpracy z Gemre
Do moich obuwniczych zbiorów dołączyła kolejna para obuwia. Jeżeli jesteście ciekawi jak oceniam wybrany model zapraszam poniżej :)





Moja stylizacja opiewa na ukochanym płaszczyku i nowych spodniach. 
Płaszczyk to istna rewelacja. Wybierając go kilka miesięcy temu na jednej z internetowych stron nie wiedziałam, że tkwi w nim taki potencjał. Zresztą skrywa on w sobie wielką tajemnicę, którą tylko spostrzegawczy i systematyczni czytelnicy są w stanie uchwycić. Jeżeli jednak ciekawi Was o co dokładnie chodzi to zapraszam do zimowych, zeszłorocznych postów :)

Spodnie kupiłam w zeszły piątek. Takiego fasonu zdecydowanie brakowało w mojej szafie. Śmiało można by je było przyporządkować do klasycznego, niewyszukanego modelu... gdyby nie przetarcia i postrzępione nogawki. W tych detalach tkwi cały urok. 

Nieprzypadkowo zdecydowałam się na stalowy odcień spodni. Tylko takim sposobem mogłam wyodrębnić piękno otrzymanego obuwia. 







TRAPERKI GLANY (KLIK)


Nie powinno Was zdziwić, że to właśnie traperki zawładnęły mym sercem. Mam wielką słabość do takiego modelu obuwia. Nie walczę z tym, co więcej nawet nie próbuje podejmować żadnych prób. Tak już jest, a Ja cieszę się jak małe dziecko kiedy spośród wielu, fajnych egzemplarzy wypatrzę coś osobliwego, wręcz lgnącego do mojej osoby. Pomimo impulsu zachowałam nutkę trzeźwości sięgając po stonowany, jakże mi potrzebny stalowy odcień. Co jak co, ale do tej pory nie stałam się posiadaczką czarnego, zimowego obuwia na płaskiej podeszwie. Cały czas próbuje to zmienić... skutków nie widać do dnia dzisiejszego.

Ale powiedzcie sami? Potrafilibyście przejść obojętnie obok takich traperków?
Bije od nich blask i kuszący urok. Dodatkowo są delikatnie podwyższane dzięki czemu nasze nogi są wysmuklone i jeszcze lepiej się prezentują. Guma z jakiej wykonana jest podeszwa jest jak najbardziej korzystna dla naszej stopy. Nie czujemy występujących nierówności w podłożu podczas chodzenia. 

Traperki nie są ocieplane, ale nie dyskwalifikuje ich to do założenia w zimowe, mroźne dni. W zależności od pogody zalecałabym nałożyć cieplejszą skarpetkę. 
Zawsze na stronie wybierałam rozmiar 39. Tym razem postanowiłam jednak zaryzykować i skusiłam się na 38. W poprzednich, dwóch egzemplarzach czułam, że są jeszcze rezerwy i dla własnych testów wybrałam mniejsze. 
W dobrze przylegających butach nie tracimy ciepła, które kumuluje się wewnątrz obuwia. To niezbędna cecha, kiedy nie chcemy marznąć w stopy. 

Do paczki dołączone były jeszcze dwie, czarne wstążki, które możemy naprzemiennie sznurować obuwie. Ja jednak nie chciałam wpleść w zaprezentowaną stylizację czerni, dlatego też w moim zestawieniu królują klasyczne sznurówki o stalowym odcieniu.


~~~~~~ POLECAM! ~~~~~~





ZAPRASZAM - GEMRE


(NOWA KOLEKCJA JESIEŃ/ZIMA, NOWOŚCI I RÓŻNORODNOŚĆ MODELI OBUWIA, DARMOWA WYSYŁKA OD 150 ZŁ, WYSYŁKA W CIĄGU 24 GODZIN, 30 DNI NA WYMIANĘ I ZWROT) 



Tymczasem kochani zmykam przejrzeć nowości na Waszych blogach! Pa! Pa!



1. Jakie scenerie zdjęć lubicie najbardziej?
2. Czy obcowanie z naturą jest dla Was równie ważne?
3. Traperki glany - jak oceniacie mój wybór?



piątek, 18 stycznia 2019

Różnobarwna fantazja...

Hey!


2 post jest kontynuacją jakże lubianej przeze mnie serii notek o paletkach i pojedynczych cieniach. Zresztą seria cieszy się szerokim uznaniem wśród moich kochanych czytelników, z czego jestem bardzo zadowolona. Czuję, że blog nabiera rozpędu, zwłaszcza przed tak pracowitym dla mnie czasem. Daje mi to wielkie poczucie komfortu. Niejednokrotnie miałam poczucie winy, że zaniedbuje bloga kosztem innych, codziennych obowiązków. W rok 2019 wkraczam z nową energią, co za tym idzie więcej już takie sytuacje się nie powtórzą. Motywacja napędza mnie do działania, czego efektem są długie notki z olbrzymią ilością zdjęć. 


Nie wiem czy będziecie w stanie sobie przypomnieć pierwszy wczesno-listopadowy post z recenzją pomadek. W nim pojawiło się także zdjęcie części z otrzymanych kosmetyków www.drogerienatura.pl
Zapominalskich odsyłam do wspomnianej notki - Urocza 9
Z zaprezentowanej paczki produktów, o których będziecie mogli przeczytać pozostało już na prawdę niewiele. Do zaopiniowania pozostały już tylko lakiery, tusze do rzęs, pomadki/ błyszczyki i wielofunkcyjny, innowacyjny preparat ratujący niejedną kobietę z makijażowych opresji. 
Z jednej strony to cudowna wiadomość - w szybkim czasie wywiązuje się z powierzonych mi warunków, z drugiej natomiast czuje smutek, że zabraknie takowych postów. A może marka szykuje dla mnie jakąś niespodziankę? O tym przekonam się niebawem!


Dzisiaj natomiast skupimy się na mini paletkach i pojedynczych cieniach. Prawdę mówiąc pomimo kilkutygodniowych testów nadal nie odkryłam w pełni wszystkich możliwości produktów. Codziennie poznaje w nich coś nowego, poniekąd zadziwiającego, nigdy w złym słowa tego znaczeniu. To sprawia, że testy stają się magiczne i niezwykle ekscytujące. 

Na swoim blogu prezentuje trzy topowe marki - Mysecret, Sensique i KOBO.
Warto jednak zaznaczyć, że internetowo i stacjonarnie www.drogerienatura.pl
oferują o wiele, wiele więcej. O jakie marki dokładnie chodzi? Zapraszam do zapoznania się z propozycjami strony, którą zachwalam przy każdej możliwej okazji. 










Tak skomponowane paletki idealnie posłużą mi do kompozycji w odcieniach nude. Ich kolory nie są ani pstrokate ani krzykliwe.
Stopniowe pogłębianie odcieni umożliwia mi stworzenie omre na powiece. W obu paletkach znajdują się jasne kolorki niezbędne do wykończenia, a także coś ciemniejszego by podkreślić dolną bądź górną powiekę.

Cienie idealnie się blendują, nie miałam jakichkolwiek problemów z ich rozprowadzeniem.
Jedną z poważniejszych wad jest obsypywanie się cieni podczas nakładania. Stanowi to dla mnie problem, gdyż najpierw nakładam podkład, a później skupiam się na makijażu oka. Wiele osób obeszło ten problem odwracając kolejność. Zauważyłam to podczas przeglądania tutoriali na yt.


Na obronę warto wspomnieć o innej, tym razem bardzo korzystnej właściwości jaką jest trwałość. Tej może pozazdrościć niejedna paletka. Nie spodziewałam się, że w tak małej paletce drzemie tak wielka siła. Bardzo pozytywne zaskoczenie na dużo plus.

Formuła cieni na pierwszy rzut oka w trzech z czterech wariantów kolorystycznych jest matowa. To złudne myślenie, gdyż każdy cień zawiera mniej bądź więcej drobinek. To w głównej mierze zależy od kolorystyki paletki. OCEARN STORM, o którym zaraz jeszcze się wypowiem to istne szaleństwo w kwestii blasku, NIGHT LIKE THIS, FIRST STEP ma dość wyraźnie zarysowany ostatni - fioletowy cień, SWEET'N'SPICY poskąpiło mieniącymi się drobinkami. 







Bez wątpienia pigmentacja OCEAN STORM  jest najbardziej imponująca. 
Perłowe cienie jasno określają nam efekt oka jaki będziemy mogli uzyskać. Po taką paletkę będę mogła sięgać w określonych przypadkach na określone wyjścia. Na pewno o takiej kolorystyce oka zadecyduje kreacja. 
Po przejrzeniu różnych makijażowych grafik jestem wręcz pewna, że makijaż przy użyciu tej paletki przez posiadaczki zielonych tęczówek jeszcze bardziej uwydatni możliwości cieni. To samo tyczy się także innych wersji.

W zestawieniu znalazły się także kolorki z mojej preferowanej gamy kolorystycznej. Brązy i róże bez wątpienia do niej należą. 


Opakowania paletek są bardzo porządnie wykonane. Choć warto wspomnieć, że każda z otrzymanych palet ma to do siebie, że trudno ją otworzyć. To dobre zabezpieczenie przed ewentualnym zniszczeniem cieni. 

Producent dość wyraźnie podkreślił logo w postaci wyraźnych napisów. Uzyskuje on ode mnie plus za to, że szata graficzna nie jest przesadzona i chaotyczna.






CIENIE MARKI SENSIQUE - KLIK



W trakcie współpracy okresowo przesyłano do mnie po kilka cieni. Obecnie kolekcja wynosi 11 sztuk w tym 4 cienie potrójne i 7 pojedynczych kolorków.


Z wersji potrójnej moje serce zaskarbiła sobie mini paletka LAVENDER HAZE nr 150. Jest to kompozycja jasnego i ciemnego fioletu oraz beżu. Formuła zawiera mieniące się drobinki, które optycznie powiększają nasze oczy. Uwielbiam tak dobrane cienie. Za pomocą tego zgranego trio mogę wykonać pełny makijaż oka.

Aksamitne cienie do powiek są niezwykle delikatne, pozbawione substancji szkodliwych, a więc dedykowane dla osób o cerze wrażliwej. 
Cienie nie zawierają składników pochodzenia zwierzęcego.


Jakość cieni oceniam na 6! Nie obsypują się, są łatwe w rozprowadzeniu, blendowanie nie przysparza żadnego problemu. 


Ilość wariantów kolorystycznych umożliwia nam stworzenie delikatnego, mocnego, pół matowego bądź pełnego blasku makijażu. Wybór należy tylko i wyłącznie od nas! 


Trwałość zarówno paletek trio jak i pojedynczych cieni jest identyczna - bardzo imponująca. Ciesze się, że mogę bez jakichkolwiek obaw przez cały dzień nosić pełen make-up. 


Jedyną smutniejszą kwestią jest rozkruszony jeden cień, który niebawem postaram się naprawić dzięki innowacyjnemu preparatowi, o którym wspomniałam na początku notki. Być może to przeznaczenie by go przetestować. Już jestem ciekawa efektów. Z pewnością ukażą się one na blogu!









ZAPRASZAM - www.drogerienatura.pl




Myślę kochani, że zachęciłam Was do własnych eksperymentów i przetestowania zaprezentowanych cieni. Tak rozbudowana gama kolorystyczna daje nam wiele możliwości. Każdy z nas znajdzie coś dla siebie - wystarczy tylko chcieć! Pa! Pa!




1. Czy makijaż oczu jest dla Was ważny?
2. Jakie kolory preferujecie? Nudziakowa delikatność czy zabójczy blask?
3. Trio czy pojedyncze cienie?



środa, 16 stycznia 2019

Blask i urok...

Hey!



Dzisiejszą notką wprowadzam Was w serie postów o cudownych paletkach, pojedynczych cieniach, różach i brokatach. To będą niezwykle wyjątkowe dla mnie posty, i to nie tylko pod względem prezencji i poświęcenia szczególnej im uwagi. Doskonale wiecie, że jestem wielką miłośniczką takich kosmetyków. To właśnie ładnie podkreślone oko i kontur twarzy stanowią dla mnie najważniejszy aspekt robionych makijaży.
A więc, nie przedłużając zapraszam na wstępie do zapoznania się z samą drogerią, z której pochodzą produkty, a następnie do dotyczących je recenzji!


DROGERIENATURA cieszą się szerokim uznaniem zarówno przez klientów preferujących zakupy stacjonarne jak i te internetowe. Bogactwo marek, dostępność produktów, ciekawe promocje i aplikacja, dzięki, której zakupy stają się tańsze to jedne z głównych zalet spośród wielu. 


Aktualnie na stronie widnieje -70% karnawałowa promocja. To dobry moment by upolować interesujące nas kosmetyki w bardzo przystępnej, niekiedy śmiesznej nawet cenie.
Na własnym przykładzie mogę Wam zdradzić, że kilka produktów bardzo mnie zaciekawiło i szczerze myślę nad ich zakupem. Są to kosmetyki, których osobiście nie testowałam, ale czytając wiele recenzji na blogach moich czytelniczek wiem, że są warte uwagi.

Promocje to także okazja do poznania nowości i przetestowania kosmetyków na które czaimy się od dłuższego czasu, jednakże cena jest niekoniecznie na naszą kieszeń. Nie ma chyba nic lepszego jak obfite zakupy bez większego uszczerbku na zawartości naszego portfela!








MY SECRET PALETA CZTERECH WYPIEKANYCH ROZŚWIETLACZY (KLIK)




Na blogu pojawiła się już jedna recenzja rozświetlaczy. Zainteresowanych zapraszam do notki pod zamieszczonym odnośnikiem - JEDNA DROGERIA - WIELE MAREK...
W tamtym poście naciskałam w głównej mierze na pojedyncze egzemplarze, które zdały egzamin.

Tym razem w moje łapki wpadła cała paletka. To idealne rozwiązanie dla osób, które lubią zaszaleć z błyskiem. Poniekąd kupując taką paletkę musimy być pewni, że każdy rozświetlacz będzie przez nas wykorzystany. Zakupy z głową są priorytetem.
Dlaczego to podkreślam? A to dlatego, że gramatura pojedynczych rozświetlaczy jest całkiem spora, co po zsumowaniu określa się na 8g całej palety. To na prawdę dużo, zważywszy na fakt, że takich produktów nie zużywamy w przeciągu tygodnia.
Jestem pewna, że paletka posłuży mi na długi, długi czas. Będę z niej korzystała na równi z pozostałymi, które zasilają moją kolekcję, a także jednym wybrańcem, który poznacie niebawem. 

Paletka mieści się w tekturce. Po wysunięciu ukazuje nam się plastikowe, kwadratowe pudełeczko z podnoszonym, przezroczystym wieczkiem. Na nim znajduje się logo marki i nazwa produktu, aczkolwiek dyskretnie ona ginie, gdyż wzrok przyciągają przepiękne odcienie rozświetlaczy.
Nie zostały one umieszczone w tradycyjny sposób. Producent dał się ponieść fantazji uwypuklając każdy z nich. 
Opakowanie jest bardzo solidne. Przy otwarciu trzeba się troszkę natrudzić i osoby z długimi paznokciami mogą mieć mały problem. Ale jak wiadomo taki problem, to nie problem, a nawet zaleta. Nie ma jakiejkolwiek możliwości by paletka uległa zniszczeniu niepostrzeżenie się otwierając. 

Malując się za każdym razem mam zagwozdkę, którego z odcieni w danym dniu użyć. Tak na prawdę moje wyboru są zupełnie przypadkowe. Rozświetlacze są idealnie dobrane pod moje gusta, nie ma przesadnie ciemnych odcieni, a jasne warianty zawsze możemy skorygować nakładając coś mocniejszego. 

Gdybym jednak miała wskazać swój typ to na uznanie zasługuje GOLDEN GIRL, gdzie drobinki złota są wyraźnie zaznaczone i pięknie mienią się pod wpływem promieni słonecznych. 


Formuła cieni to aksamit w czystej postaci, czuć delikatność i jedwabistość. 
Na skórze prezentują się bardzo naturalnie i lekko, z pewnością też nie odczujecie obciążenia. 


Mocny połysk, efekt "tafli" bądź delikatne muśnięcie - wybór należy do Ciebie! 








SENSIQUE SENSITIVE SKIN MATOWY RÓŻ DO POLICZKÓW PERFECT BLUSH - FANTASY 202 (KLIK)



SENSIQUE SENSITIVE SKIN MATOWY RÓŻ DO POLICZKÓW PERFECT BLUSH - ROMANCE 203 (OBECNIE BRAK W ASORTYMENCIE)



SENSIQUE SENSITIVE SKIN MATOWY RÓŻ DO POLICZKÓW PERFECT BLUSH - MARSALA 205 (KLIK)



Róże na stałe zagościły w mojej kosmetyczce na początku ubiegłego roku. Wcześniej nie zauważyłam potrzeby by dodatkowo modelować twarz choćby delikatnymi muśnięciami pędzla. Poniekąd była to obawa przed nieestetycznym wyglądam i myślą o nienaturalnych "wypiekach"

Takie granice siedzą w naszej głowie, a ja z perspektywy czasy tylko śmieje się w twarz, że tak mogłam myśleć.
Początki to czas licznych testów, które w chwili obecnej przyniosły korzyści w poprawieniu bądź zdobyciu jakichkolwiek umiejętności. Metodą prób i błędów nauczyłam się jak nadać, ładny i naturalny efekt moim policzkom.

Obecnie nie wyobrażam sobie makijażu bez różu. 
Z trzech zaprezentowanych wariantów kolorystycznych moje serce w szczególności podbił odcień ROMANCE 203. Jest najlepszy dla mojej jasnej karnacji i to dzięki niemu najefektowniej mogę podkreślić policzki. ROMANCE 203 to propozycja nieco brudnego, przytłumionego różu, FANTASY 202 to nic innego jak delikatna, słodycz natomiast MARSALA 205 jest dedykowana dla dziewcząt/ kobiet o ciemniejszej karnacji, które nie boją się sięgnąć po coś mocniejszego.

Róże nie zawierają składników pochodzenia zwierzęcego - ich formuła jest całkowicie bezpieczne, pozbawiona niepotrzebnych składników. To istotna informacja dla osób, posiadających cerę wrażliwą, które chciałaby sięgnąć po urocze cudeńka.

Marka zadbała o eleganckie opakowania - widoczne logo i dyskretne napisy nie "zalewają nas" obciążającymi treściami. To krok w kierunku wzbudzenia naszego zainteresowania. 
Róże również zostały figlarnie zaprezentowane w postaci promyków - które niczym słońce rozpromieniają naszą twarz. 

Na końcu chciałabym wspomnieć o trwałości - o jednym z najważniejszych aspektów takich kosmetyków. Nie będę pisała, że jestem mile zaskoczona, gdyż pokładałam duże nadzieje w otrzymanych różach. W skrócie mogę Wam powiedzieć, że robiąc makijaż rano utrzymuje się on w nienaruszonym stanie do czasu, aż nie wykonam demakijażu. Taka informacja tylko podkreśla, że produkty są warte testów, a jeżeli jeszcze się zastanawiacie to śmiało lećcie na zakupy! 




ZAPRASZAM - www.drogerienatura.pl





Tymczasem kochani zmykam przejrzeć nowości na Waszych blogach! Pa! Pa!




1. Jak prezentują się Wasze noworoczne zakupy? Korzystacie z licznych promocji i wyprzedaży?
2. Co sądzicie o zaprezentowanych kosmetykach? Do jakich macie w szczególności słabość?



niedziela, 13 stycznia 2019

Słodki post...

Hey!


Dzisiejszy post to całkowicie inne wydanie zamieszczanych przeze mnie treści. Zapewne tytuł coś już Wam zdradził. O słodkościach piszę rzadko, można by powiedzieć wręcz sporadycznie. Dieta zobowiązuje do ścisłości w tym temacie. Nie przekoloryzuje mówiąc, że nie czuję potrzeby częstego sięgania po słodkie chwile rozpusty. Kiedyś dzień bez słodkiego uważałam za stracony, natomiast dzisiaj staram się urozmaicić mój codzienny jadłospis o coś zdrowszego - owoce i warzywa.

Jednakże od razu nasuwa mi się na myśl pytanie czy można całkowicie wyeliminować słodkie przekąski?

Na pewno dużą rolę odgrywa silna wola i nasze samozaparcie. Ale czy to dobre podejście... 
Osobiście jestem wielką zwolenniczką równowagi tego co spożywamy. Czasami zbyt nadmierne przestrzeganie norm może i wpływa na rewelacyjny stan sylwetki, ale niekiedy cierpi nasza "głowa". 
Takie uporczywa zarzekanie się, że nie sięgnę po to, czy tamto może przyćmić radość życia. Bo, kto chciałby się borykać z uporczywymi myślami?
Warto celebrować chwile, nagradzać się i żyć w zgodzie ze swoimi przekonaniami. 
Tylko wtedy uzyskamy tak ważną równowagę!


Zmierzając do tematu i powoli wprowadzając Was do postu właściwego chciałabym zaprezentować Wam słodkie produkty marki - CHOCOLISSIMO

Słodkie wyroby w ostatnim czasie zyskały na uznaniu. To nie są słowa rzucone na wiatr. Ostatnio oglądałam reportaż, w którym była mowa o rozkwicie artystycznych cukierni. W przeciągu kilku lat ich liczba w Polsce zwiększyła się kilkukrotnie. Producenci oferuje nam na prawdę rewelacyjne projekty słodkich wyrobów z użyciem produktów najlepszej jakości i klasy. 
Na pewno duże znaczenie ma wygląd i dbałość o każdy detal. 
Te wszystkie cechy wpływają na cenę słodkich wyrobów. To od nas zależy czy chcemy zaznać chwili luksusu czy zjeść coś standardowego, bez nutki "szaleństwa".

Płacąc więcej inaczej też spoglądamy na produkt. I to przekłada się nie tylko na słodycze. Ta "polityka" wpływa na zupełnie inne walory i nasze postrzeganie dobrego smaku.

Marka, o której dzisiaj mowa ma kilkunastoletnie doświadczenie w Polsce. Należy ona do grupy, która jest producentem i dystrybutorem wyrobów czekoladowych na terenie Europy. W ofercie znajdziemy produkty z Francji, Belgii, Niemiec, Holandii, Szwajcarii, a nawet Madagaskaru i Australii.

Z wymienionych państw znajome mi są wyroby pochodzące z Belgii. Chyba każdy z Was słyszał o popularnych czekoladach i pralinach. Ahhh, można by rzec niebo w gębie! 

Bacznie strzeżone receptury wpłynęły na renomę i rozkwit firmy na światowym rynku. Producent wspomina, że pasja, która zgłębiana jest każdego dnia wpływa na unikalnej kolekcji i perfekcyjną formę. 


Realizując noworoczną kampanię w moje łapki wpadło kilka luksusowych produktów. Choć większą część z nich podaruje komuś innemu to i mi coś pozostanie do skosztowania. Ufff! :D





Tak jak już pisałam marka skutecznie stara się zadowolić każdego konesera cukierniczych wyrobów. 

Internetowa strona to skarbnica słodkości. Wielką zaletą są podkategorie, spośród których możemy wybrać personalizowane prezenty. Takie uroczystości i święta jak: Dzień Babci, Dzień Dziadka, Walentynki, Urodziny i Imieniny nie powinny stanowić dla nas zagwozdki pod względem wręczanego prezentu. Na stronie znajdziemy wiele propozycji prawdziwych czekoladowych dzieł sztuki. Jedynym problemem może stanowić wybór smaku, wzoru i formy. Aczkolwiek taki problem to tylko sama przyjemność. Kto zna lepiej niż my naszych bliskich? Chyba każdy choć ociupinkę zna ich gusta i preferencje smakowe. Choć mogłabym powiedzieć, że z każdego otrzymanego czekoladowe prezentu z pewnością bardzo się ucieszą. 
"A jakby coś jednak nie smakowało, to z pewnością znajdują się inni amatorzy - w tym Ja!"



Wszystkim babciom i dziadkom składam najszczersze życzenia. Seniorzy rodu to podstawa rodziny. Dbajmy o naszych najbliższych. To w nich drzemie życiowa mądrość, skarbnica wiedzy i przeżytych doświadczeń. Warto czerpać od nich jak najwięcej!



SUPER BABCIA - KLIK 






SUPER DZIADEK - KLIK






Zainteresowanych wręczeniem luksusowych pralinek zapraszam pod zamieszczone powyżej odnośniki.
Tam znajdziecie wszystkie składniki (w trosce o naszych najbliższych zachęcam do zapoznania się ze składem by uniknąć ewentualnych reakcji alergicznych)
Poza tym producent zamieścił rozpis wartości odżywczych i opis produktu. 

Musicie mi przyznać, każda z pralinek jest niepowtarzalna i niezwykła na swój sposób!





CZEKOLADOWY PILOT DLA DZIADKA - KLIK


Stety bądź nie ta słodka propozycja pozostanie u mnie. I tak się dziwię, że tylko pilot uległ zniszczeniu, gdyż stan i wygląd paczki jaki otrzymała moja mama był zatrważający. No cóż pośród wielu paczek nie zawsze przewoźnik ma na uwadze zawartość kryjącą się wewnątrz opakowań. 

Jestem zachwycona precyzyjnym odwzorowaniem każdego elementu. Lepiej nie kłaść takiej słodkiej przekąski obok prawdziwego pilota bo dziadek może się pomylić. Chyba nikt nie chciałby, żeby nasz najbliższy wpadł w złość :D 


Seria czekoladowych pilot jest dedykowana dla najważniejszych mężczyzn w naszym życiu. Na stronie znajdziemy pilot przepasany dekoracyjną wstążką także dla: chłopaka, mężczyzny i taty. 






OBSESSION - ORZECHY MACADAMIA - KLIK


Nigdy nie miałam okazji skosztować orzechów macadamia w całości. Miałam jedynie zarys ich smaku i zapachu. Pralinki  z serii CHOCO OBSESSION to połączenie dużych chrupiących orzeszków oblanych pyszną mleczną czekoladą. Smak przenosi nas do odległej Australii, gdzie rośnie drzewo Macadamia. Czekolada jest niezwykle delikatna, rozpływająca się w ustach, orzeszki natomiast dają całości niepowtarzalnego, wyrazistego smaku, którego nie sposób zapomnieć. 




Bez wątpienia data jest wyznacznikiem naszej uciechy z cukierniczych wyrobów. W przypadku otrzymanych słodkości do pierwszej połowy kwietnia. Może by tak najpierw nacieszyć oko, a później duszę! Co Wy na to?


ZAPRASZAM - CHOCOLISSIMO



A jeżeli mowa o uczczeniu ważnych wydarzeń i sukcesów słodkim akcentem to dzisiaj był do tego idealny moment. Rewelacyjne wyniki naszych skoczków narciarskich to jedna z lepszych okazji do sięgnięcia po rozkoszną pralinkę. Jako fanka tej dyscypliny sportu musicie zrozumieć moją ekscytację! Takie weekendy kocham najbardziej, ahhh <3 
Tymczasem kochani zmykam przygotowywać się do kolejnych szkolnych zmagań. Pierwsze półrocze powoli uważam za zamknięte! Wyniki? Jak najbardziej satysfakcjonujące, czego chcieć więcej? Takich samych bądź ciut lepszych, a co! 
Pa! Pa!




1. Co sądzicie o słodkich, luksusowych przyjemnościach?
2. Zastanawialiście się co wręczycie swoim dziadkom?