środa, 1 kwietnia 2020

Wiosenny przegląd...

Hey!



Jak tam kochani Wasze samopoczucie?

Środa, wieczór w końcu mogę usiąść i napisać kolejnego posta. Odkąd pojawiły się zdalne materiały  do kontynuowania studenckiej edukacji większość czasu poświęcam na konsekwentne i systematyczne wysyłanie przygotowanych zadań. Jak na razie jestem zadowolona z efektywności swoich działań. Ciesze się, że pomimo wielu tzw. rozpraszaczy jestem w stanie siąść i na spokojnie zrealizować dany materiał. Choć nie będę  ukrywać "kusicieli" jest wielu D 
Myślę, że najważniejszą kwestią jest odpowiednie rozplanowanie dnia. Tak by nie zabrakło czasu na obowiązki i przyjemności. O tych wspominałam już niejednokrotnie, ale nic nie stoi na przeszkodzie by choć w kilku słowach przypomnieć o swoich pasjach, prawda? Przede wszystkim zaczęłam wdrażać w swój trening nowe ćwiczenia, które umożliwiają mi weryfikacje swoich możliwości. Mając w głowie pewien "ideał" kobiecej, umięśnionej sylwetki chciałabym w przyszłości móc choć częściowo się do niego zbliżyć. Cenię w sobie to, że ćwiczenia traktuje jako aspekt odpoczynku i relaxu, a nie przymusu, który umożliwiłby mi osiągnięcie celu. Jakkolwiek to brzmi, tak właśnie to postrzegam. 

Kolejną przyjemnością jest ta - pielęgnacyjna. Aktualnie testuję rewelacyjną zawartość otrzymanej paczuszki. Znalazły się w niej zarówno produkty do pielęgnacji twarzy, włosów i ciała. Ciesze się, że paczka dotarła do mnie właśnie teraz kiedy mogę w szczególności poświęcić swój czas na rzetelne i szczegółowe testy. Publikacja oczywiście pojawi się w niedalekiej przyszłości!


A tymczasem chciałabym podjąć się kolejnego tematu - mody. Jak wiadomo w obecnej sytuacji stajemy się "więźniami" własnych domów i mieszkań. Choć mieszkając na wsi, mam większy zakres możliwości by wyjść na podwórze i pospacerować po ogródku, towarzysząca obecnie pogoda nie sprzyja dłuższej bliskości z naturą. Jak, więc wykorzystuje wolne chwile? Buszuje po Internecie w poszukiwaniu ciekawego, kobiecego asortymentu. Skoro nie mogę nacieszyć swoich oczu kreacjami widzianymi na ulicy, muszę w inny, bardziej wyszukany sposób zaznajomić się z obecnymi trendami. Na szczęście Internet nie poskąpił w liczności tematycznych artykułów. 
Kolejną możliwością jest przeglądanie ulubionych sklepów Internetowych. Takim sposobem, dzisiejsze popołudnie spędziłam na przeglądaniu asortymentu marki Dresslily
Jej oferta jest mi znana od dobrych kilku lat. Pierwsze zamówienie zrealizowałam w bodajże 2014 roku, lata temu, a Ja do dnia dzisiejszego pamiętam radość z otrzymanej paczki. Dzisiaj po raz kolejny przeglądając stronę poszukiwałam produktów z dwóch odrębnych kategorii - klasycznej i tej oryginalniejszej. Poniższe grafiki przedstawiają moje must have. Zachęcam do samodzielnego zajrzenia na stronę klikając w zamieszczone odnośniki. 

Asymmetric O-ring Ribbed Mini Surplice Sheath Dress

SUKIENKA - KLIK


V Neck Skirted Pullover Sweater

SWETEREK - KLIK


Contrast Button Up Corduroy Blazer

Żakiet - KLIK


Raglan Sleeve Lace-up Contrast Ribbed T-shirt

T-SHIRT - KLIK


Moon Star Print Button Long Sleeve Mini Dress

SUKIENKA - KLIK


Lace Ruffled Two Button Lace Up Blazer Jacket

ŻAKIET - KLIK



A, więc tak przedstawiają się moje typy ciuszków. Nie przedłużając zmykam kochani spać. 
Pozdrawiam, życząc miłego wieczorka. Pa! Pa!



1. Jak mijają Wasze dni? Jak gospodarujecie swoim czasem?
2. Co sądzicie o zaprezentowanych produktach marki Dresslily?
3. Jakie trendy obecnego sezonu są Wam najbliższe? Śledzicie nowinki ze świata mody?




czwartek, 26 marca 2020

Trzy butelki - więcej? NIE DZIĘKUJE...

Hey!


Witam Was kochani w kolejnym poście. Po kilku dniach nieobecności wracam z nową notką. Choć na blogu nie pojawiały się żadne posty, z pewnością zauważyliście inną oznakę obecność. Stronę ubarwiło  kilka modyfikacji wizualnych. Zależało mi przede wszystkim na zmianie nagłówka. Choć z poprzednim wiązałam ogrom miłych wspomnień i towarzyszący sentyment związanych z wyjazdem do Brukseli to mimo wszystko należało wprowadzić nutkę świeżego powiewu. 
Poprzedni nagłówek jak i zdjęcia nadal bez zmian pozostaną w moim archiwum, natomiast Wy możecie ujrzeć nową grafikę. 
Szczerze mówiąc dawno nie zajmowałam się modyfikacją szablonu; mogłabym nawet pokusić się o stwierdzenie, że "wyszłam z wprawy". No cóż, jak dotąd brakowało mi natchnienia i pomysłów, których moglibyście być świadkami. 
Myślę że może przy wolniejszej chwili - choć o nią obecnie będzie bardzo trudno jeszcze pobawię się z grafiką, aczkolwiek na tę chwilę jestem zadowolona z dotychczasowych efektów. Z prawej strony pojawiły się także nowe ikony kontaktu/ mediów społecznościowych i odnośnik do strony na Facebooku - Fanpage. Jeżeli chcecie być na bieżąco, wystarczy zaobserwować stronę. To właśnie na niej zamieszczam informacje o nowych publikacjach. Poprzez Fanpage możecie się także skontaktować - zadać pytanie, na które z pewnością udzielę odpowiedzi. To dobre rozwiązanie by pozostać z Wami w interakcji. Blogerzy, czytelnicy łączmy się, zważywszy na obecnie panującą sytuację. 

A właśnie zwinnie przechodząc do kolejnego tematu... jak spędzacie czas wolny? 
U mnie z dnia na dzień nacechowanie tego pojęcia przybiera inną formę. Coraz, na wirtualnym kampusie pojawiają się nowe materiały do przeanalizowania i dołączone do nich prace/ zadania "kontrolne". Na szczęście wykładowcy nie gonią z terminami, dając minimum tygodniowy czas realizacji. Nie popadając w obłęd systematycznie każdego dnia staram się przygotowywać pracę do konkretnego wykładu, konkretnych ćwiczeń. Tylko pierwszego dnia nie wiedziałam od czego zacząć w efekcie zrobiłam "wszystko i nic"
Jakże trafne jest stwierdzenie - "człowiek uczy się na błędach". Teraz na spokojnie, wytężoną pracą realizuje poszczególne wytyczne. Niejednokrotnie trzeba cały dzień przesiedzieć przed komputerem, ale takie są już konsekwencje zdalnego nauczenia. Najważniejsze, by po powrocie edukacja była kontynuowana. Przeczuwam, że nikt nie marzy o nadrabianiu zaległości.


A co robię w tradycyjnym znaczeniu czas "wolny"?
Przede wszystkim skupiam się na aktywności fizycznej. Dobry trening na poszczególną partię ciała staje się moją codziennością. Moja świadomość techniki ćwiczeń jest o wiele dojrzalsza, aniżeli kilka lat temu - kiedy rozpoczynałam.
Mam multum założeń; stawiam sobie cele, które chciałabym osiągnąć. Walka o wymarzoną sylwetkę? Nieustannie, tak samo trwała jak blogerska przygoda!

W trakcie dnia nie zapominam także o miłych i relaksujących aspektach. Zrobiłam sobie dłuższą przerwę od makijażu, zadbałam o odpowiednie oczyszczenie, nawilżenie i uelastycznienie skóry. Staram się wprowadzić różnorodną pielęgnację, na nowo poznając ulubione kosmetyki. Wyodrębniam i weryfikuje z nich poszczególne właściwości.
Wieczorkiem, kiedy mam już totalną chwilę wytchnienia lubię zrobić sobie manicure hybrydowe.
Marka EKERTNAILS.PL pozwala mi na zaspokojenie potrzeb, czego dowodem są stworzone publikacje - PEPPED UP #515...,  Chwycić płomień...Selerkowo-asfaltowo...
Dzisiaj czas na czwartą odsłonę produktów marki, która szczerze zaskarbiła sobie miejsce w moim sercu.
A więc, jeśli nie lakiery, to co... Zapraszam do dalszej części posta. 



✎ PURE SCRUB - OGÓREK (KLIK)



Pierwszą  czynnością przed wykonaniem stylizacji jest odpowiednie przygotowanie płytki paznokciowej. Bez odtłuszczenia i oczyszczenia czas utrzymywania się (w moim przypadku) manicure hybrydowego (bo nie można zapominać o żelach i akrylach) ZDECYDOWANIE się skraca. 

500 ml butelka PURE SCRUB gwarantuje mi wielomiesięczną, a nawet letnią satysfakcję z trwałości manicure, które przygotuję. 

Preparat ma działanie przeciwgrzybicze i odkażające. Te dwie właściwości z pewnością zainteresują posiadaczki paznokci, które borykają się z problemem grzybicy bądź innymi schorzeniami. Myślę, że niejedna z nas chciałaby ukryć nieestetyczny wygląd płytki paznokciowej.
Pomimo zdecydowanych działań preparat ma delikatną formułę. Nie podrażnia, nie powoduje pieczenia w kontakcie z okalającymi - być może zaczerwienionymi skórkami. 

Zapach OGÓRKA? Wyczuwalny, aczkolwiek z większej odległości. Przystawiając nosek bezpośrednio do butelki, jednak przeważa silna, skoncentrowana woń towarzysząca takowym produktom. 

Preparat zdecydowanie poprawia przyczepność lakieru hybrydowego, co potwierdzają kilkukrotne testy






✎ ALKOHOL IZOPROPYLOWY - OGÓREK (KLIK)



Niepowtarzalny połysk? Tylko dzięki produktowymi o nazwanie - ALKOHOL IZOPROPYLOWY!
Decydując się na lakier o połyskującej formule i powyższy produkt uzyskamy jeszcze lepszą taflę orzeźwiającego połysku. Nie wiem jak Wy, ale Ja uwielbiam mocne nasycenie i uzyskanie głębi koloru.
By uzyskać powyżej opisane efekty należy po utwardzeniu w lampie UV ostatniej warstwy (Top Coat) przetrzeć paznokcie wacikiem nasączonym alkoholem izopropylowym. Efekt według producenta ma się utrzymywać nawet do 14 dni. Po zweryfikowaniu tej obietnicy śmiało mogę potwierdzić owe zapewnienia.


CIEKAWOSTKA
Zawsze decydując się na zamieszczenie recenzji poszukuję publikacji dotyczących konkretnych bądź podobnych pod względem właściwości produktów. Nie inaczej było w przypadku tych jakże uroczych buteleczek. Chodź nie znalazłam wpisu dotyczącego ALKOHOLU IZOPROPYLOWEGO marki EKERT (mój post będzie pierwszy - czuję się zaszczycona!), znalazłam coś równie interesującego, co zrekompensowało moje początkowo nieudane poszukiwania. 
Jedna z blogerek zamieściła publikację dotyczącą możliwości czyszczenia pędzli do makijażu za pomocą tego preparatu. Choć początkowo byłam zaskoczona, po zapoznaniu się z treścią uznałam, że faktycznie ma to sens. Taki "zabieg" jest jak najbardziej bezpieczny zważywszy na fakt, że alkohol bardzo szybko odparowuje, pędzle po zaledwie kilkunastu minutach są gotowe do ponownego użycia. 




✎ PRODUCT REMOVER - ARBUZ (KLIK)




Dobrze odtłuszczona i oczyszczona płytka paznokciowa REWELACYJNIE utrzymuje nasze wymarzone manicure. Jednakże kiedyś przychodzi taki moment, gdy chcemy go usunąć. Podniszczona stylizacja, odpryśnięcia, a może chęć zmiany koloru? Powodów jest wiele. Podczas tego kroku  zależy mi na szybkim, bezproblemowym i delikatnym usunięciu lakieru. Naruszona płytka paznokciowa natychmiastowo dyskwalifikuje decyzje o ewentualnej, kolejnej pielęgnacji. Liczy się tylko i wyłącznie zadbana struktura. Takie mam zasady; staram się ich przestrzegać.
PRODUCT REMOVER jest bardzo skuteczny. Wystarczy kilka minut "zabiegu" poprzez zawinięcie paznokci w nasączony wacik by cały lakier hybrydowy odstał od powierzchni płytki paznokciowej. PRODUCT REMOVER ma uniwersalną formułę pozwalającą także na usunięcie tradycyjnego lakieru. W tym przypadku cała "procedura" zmywania trwa o wiele krócej.
Wielką zaletą produktu jest kompozycja oparta na witaminie E i oleju makadamia.
Pierwszy składnik (WITAMINA E) działa oksydacyjnie i poprawia krążenie krwi pod płytką paznokciową, co sprawia, że wygląda ona na zdrowszą. Witamina wzmacnia też same paznokcie, choć warto pamiętać, że stosowana w nadmiarze może spowodować jej przebarwienia na żółty kolor.
OLEJ MAKADAMIA natomiast regeneruje paznokcie wzmacniając i przywracając blask. Nie bez powodu większość formuł kremów, olejków do rąk na nim bazuje.

Myślę, że zbędne jest dalsze wychwalanie produktu. Powyższe słowa przekazują samo sedno! 




ZAPRASZAM - ekertnails.pl

INSTAGRAM - ekert_official

FACEBOOK -  ekert.nails.polska



Dobrze kochani, lecę troszkę odpocząć. Jutro nowy dzień i nowe wyzwania. W wolnej chwili postaram się odwiedzić Wasze blogi. Życzę udanego i spokojnego wieczoru. Pa! Pa!



1. Jakie plany na najbliższe dni? 
2. Co sądzicie o zdalnym nauczaniu? Dajecie sobie radę? Ile materiału musicie opanować?
3. Jakie manicure jest Waszym ulubionym? Kolor, mat, połysk, zdobienia - w którym kierunku podążacie?
4. Czy zaprezentowane produkty są Wam znajome? Opinie i spostrzeżenia.


piątek, 20 marca 2020

Mała czarna...

Hey!



Piątkowy wieczór, początek weekendu czyż to nie idealny moment by się z Wami przywitać! Macie jakieś konkretne plany na najbliższe dni? Ja w końcu zajmę się przygotowaniem prezentacji i zaliczeniem poszczególnych modułów na studiach. Choć mój zapał jest daleki od oczekiwanego, najważniejsze by wszystko w miarę systematycznie ogarniać. Ciesze się, że na wirtualnym kampusie zaczynają pojawiać się niezbędne materiały. To buduje nadzieje, że powrót nie będzie aż tak wyczerpujący.

Po tygodniu swoistego rodzaju laby czas w końcu coś zadziałać. Choć użyte słowo można interpretować na wieloraki sposób w tym tekście pasuje najbardziej. Czas wolny w moim wykonaniu to mieszanka wybuchowa, które wolałabym nie definiować. Nie stoję w miejscu, coraz wymyślam mniej bądź bardziej przyjemne obowiązki. Wiosenne porządki, filmowe wieczory, kulinarne eksperymenty i późniejsze zrzucanie nadmiaru kalorii (trening/ ćwiczenia) rewelacyjnie organizują mój czas. 
Dni mijają w zatrważająco szybkim tempie, a na nudę nie mogę narzekać. 

W dzisiejszym dniu wybrałam się na szybki wypad do okolicznego miasta. To mój pierwszy wyjazd poza dom od ponad tygodnia. Oprócz typowych załatwień wybrałam się na zakupy i sesje, której rezultaty będzie mogli za chwilę obejrzeć.
Taki wyjazd był swojego rodzaju weryfikacją komentarzy i opinii zamieszczanych w Internecie.
Byłam ciekawa czy rzeczywiście sklepowe półki są puste; czy ludzie przestrzegają zasad higieny; jak w sytuacji globowego zagrożenia zachowują się pracownicy sklepów.

Pierwszym spostrzeżeniem tuż po wjeździe była na prawdę niewielka ilość osób. Ci, którzy przybyli podobnie jak Ja zmierzali w kierunku najważniejszych obiektów. Kolejki do banków, po pieczywo, aptek czy sklepów mięsnych z zachowaniem zasugerowanych odstępów i ilością osób przebywających w pomieszczeniu była potwierdzeniem, że ludzie potrafią i chcą zadbać o swoje bezpieczeństwo. Wiele osób korzystało z jednorazowych rękawiczek; na podobny krok zdecydowałam się także i Ja. Ważne by zminimalizować ryzyko, dać poszanowanie sobie i innym ludziom. Nie można mówić, że "mnie to nie dotyczy" wirus jest nieprzewidywalny, nie jesteśmy w stanie stwierdzić gdzie i o jakiej porze na nas czyha.


Wracając do tematu zdjęć... wykorzystując scenerie nowo wyremontowanego placu w centrum miasta zdecydowałam się na prezentacje sukienki. Piękna, ciepła pogoda pozwoliła mi na na prawdę lekki strój. Zwiewna sukieneczka i żakiet/ kurtka. Kto by pomyślałam, że marzec okaże się tak ciepły. Jestem wniebowzięta pomyślnością zdjęć zważywszy na fakt, że już raz przymierzałam się do ich wykonania. Niestety w planowanym dniu pogoda była tak nieprzewidywalna, że poranna zachwycająca aura w południe uległa diametralnej zmianie. Na zdjęcia decyduje się zawsze po załatwieniu wszystkich spraw... niestety w tamtym dniu nie zdążyłam z najważniejszą - związaną z blogiem.
Dzisiaj było zupełnie inaczej czego efektem są zamieszczone poniżej fotografie. 







Tak jak już wspomniałam najważniejszym elementem look'u jest sukienka. By nie przyćmić jej uroku zdecydowałam się na elegancką kurteczkę z delikatnymi zdobieniami. Kurtka po którą dość często sięgałam w ubiegłym sezonie z pewnością na stałe zagości w obecnym. Bardzo ją lubię za fason, jakość materiału i komfort noszenia. 
Botki po raz kolejny pojawiają się nieprzypadkowo, idealnie współgrają z całym zestawieniem. 
Przełamując czerń zdecydowałam się na białą torebkę i delikatną - perłowo, srebrną biżuterię, a także ochronę moich wrażliwych oczu - okulary. Czasami wręcz nieodczuwalny "na skórze" wietrzyk czują moje oczy. By nie zalać się łzami coraz częściej sięgam po okulary, które wprowadzają dodatkową nutkę urozmaicenia. 

Klasycznie, elegancko i bardzo wygodnie!


SUKIENKA - LUSSO BOUTIQUE


Lusso Boutique to rewelacyjny butik prowadzony przez Panią Sylwię. Różnorodność oferowanej odzieży i dodatków to zdecydowanie największy atut butiku. Pani Sylwia większość kreacji prezentuje na sobie co pozwala nam na weryfikacje jak dana rzecz rzeczywiście prezentuje się na kobiecej sylwetce. Myślę, że warto samemu zajrzeć klikając w zamieszczony powyżej odnośnik i przejrzeć proponowaną ofertę.

Sukienka zauroczyła mnie swoją prezencją. Czarną kreację wybierałam z myślą o ważnych/ uroczystych okazjach. Zbliżające się święta, rodzinne spotkania bądź bardziej przyziemnie okoliczności - studencka sesja (egzaminy) wymagają odpowiedniego stroju. Czarna, jednolita sukienka jest moją drugą w szafie; pierwszą kupiłam na gimnazjówkę... później było długo, długo nic. 
Delikatny, luźno opadający materiał sprawia, że sukienka jest bardzo wygodna w noszeniu dzięki czemu czujemy się lekko i zwiewnie. Przemyślany fason - poprzez zakładany materiał w biuście, dołączenie paska - błyszczącej wstążki i rozkloszowany dół to główne elementy stroju. Paseczek nie jest wszyty na stałe. To plus kiedy chcemy pobawić się dodatkami i zmienić prezencje sukienki. Często kobiety decydują się na zestawienie kolorystyczne obuwia i paska w sukienkach - pisząc o zmianie, mam na myśli tę kwestię. 
Myślę, że w całej kreacji największą uwagę przykuwają wymyślne, zmysłowo-kobiece tiulowe rękawki. Ich kokieteryjność jest i uwodzicielstwo podbiło moje serce. 
Czy chce dodać od siebie coś jeszcze?
Może to, że sukienka jest moją uwielbioną?

ZAPRASZAM - LUSSO BOUTIQUE







Dobrze kochani zmykam troszkę odpocząć. Piątkowy seans w towarzystwie blogowych inspiracji, to jest to! Pa! Pa!



1. Jak tam Wasze samopoczucie?
2. Co sądzicie o mojej kreacji? 
3. Jaki odcień sukienek jest Waszym ulubionym? Stawiacie na tradycyjną czerń czy zróżnicowaną kolorystykę?



środa, 18 marca 2020

Czekając na przyjście wiosny...

Hey!



Witam Was kochani w ten piękny dzień. W końcu zaczęłam doceniać wolne chwile... w ubiegłych dniach jedynym uczuciem jakie mi towarzyszyło był niepokój. Zastanawiałam się jak potoczą się dalsze sprawy i kiedy poznam pewną datę powrotu na uczelnie. Szczere mówiąc nie wyobrażam sobie jak będzie wyglądała sesja zaliczeniowa, kiedy na stronie na próżno szukać edukacyjnych materiałów. Choć w tej chwili nie jest to najważniejszy temat, z pewnością nurtuje nie jednego ucznia/ studenta. Odsunięcie tych myśli nie było łatwe, aczkolwiek sukcesywnie z dnia na dzień osiągam zamierzony efekt. Na chwilę obecną nie pozostaje nam nic innego jak cierpliwie poczekać na rozwój sytuacji.

Wykorzystując na prawdę wysokie temperatury w dniu wczorajszym postanowiłam przygotować zdjęcia do dzisiejszej publikacji. Jestem ciekawa czy ta wiosenna pogoda zawita do nas na dłużej czy jednak pojawią się jakieś ostatnie tchnienia chłodniejszej pogody. Marcowa pogoda jest strasznie nieprzewidywalna, o czym zdążyliśmy się już przekonać. Pozostają jednak ciche nadzieje... (no może już nie takie ciche skoro się z Wami nimi podzieliłam), że to dopiero początek przepięknej wiosennej aury :D 

Wracając do samych stylizacji po raz kolejny zostały one stworzone przy wykorzystaniu asortymentu marki - FEMMELUXEFINERY.CO.UK
Choć paczuszkę otrzymałam o wiele, wiele wcześniej produkty nie umożliwiały mi zrobienia zdjęć na świeżym powietrzu. Nie chciałam ryzykować zdrowiem, a i pogoda nie była sprzyjająca. Brak słoneczna od razy dyskwalifikował jakiekolwiek sesyjne zapędy. Co jak co, ale promienie są najważniejsze. Dodatkowy blask pojawia się nie tylko na samych fotografiach, ale i na buzi. 





PUDROWO-RÓŻOWA DZIANINOWA SUKIENKA (KLIK)


Wybór dzianinowej sukienki nie był przypadkowy. Wraz z rozpoczęciem się sezonu jesienno-zimowego poczułam potrzebę urozmaicenia swojej kolekcji sukienek o te a'la swetrowe. 
Chłodne temperatury nie uniemożliwiają nam zakładania sukienek, co więcej, myślę, że dają spore pole do popisu w tej części garderoby. Grubsze, a zatem cieplejsze sukienki niczym nie ustępują tym letnim. Są równie urocze, kobiece i różnorodne pod względem fasonów i wzorów.
 Mi marzyła się najprostsza z możliwych, a to ze względu na fakt, że posiadam dość urozmaiconą kolekcję płaszczy/ kurtek i futerek. Jednolity kolor, brak ozdobników stwarza kreacje uniwersalną, możliwą do założenia w wymyślonej przez nas kompozycji. Sukienka stanowi rewelacyjną bazę do której dołączamy ulubione obuwie - MARCO SHOES, odzież wierzchnią i zgrabne dodatki. W swojej kreacji zdecydowałam się na pasek, który o dziwo pamięta jeszcze czasy mojego dzieciństwa - niezniszczalna bestia! i pamiątkowe okulary z Brukseli. 
Pudrowy róż staje się jednym z moich ulubionych kolorów. Czuje się w nim bardzo dobrze i komfortowo, czego wyraz daje poprzez zakładanie ubrań w tymże odcieniu o każdej porze roku. Moda na pudrowe odcienie w dalszym ciągu pozostaje żywą, a nawet gdyby się coś zmienić to nie widzę nic na przeszkodzie 
Materiał sukienki jest niezwykle delikatny i miękki - jak typowy zimowy sweterek. 
Lekkość noszenia sprawia, że sukienka nie krępuje naszych ruchów. 
Dodatkowe ściągacze przy rękawach, w pasie i wykończeniach super podkreślają naszą figurkę. 
Fason sukienki pozwala by mogły po nią sięgnąć zarówno osoby szczupłe jak i te o tęższej figurze wyodrębniając na swój sposób swoją kobiecość. Każda sylwetka będzie się prezentowała równie dobrze co jest wielkim atutem zaprezentowanej sukienki. 


t





KRÓTKA KURTECZKA ZE SZTUCZNEJ SKÓRY (KLIK)




Niedawno przeglądając jednego z blogów, autorka wspomniała o powracającej modzie na bufiaste rękawy. Wpisując odpowiednie hasło w Internetową wyszukiwarkę spostrzegłam, że termin "bufki" pojawia się niemal co roku. 2020 nie byłby sobą, gdyby też nie został okrzyknięty mianem trendu bufiastych rękawów. 
Od zawsze sądziłam, że taki fason najlepiej prezentuje się w koszulach/ bluzkach/ swetrach bądź sukienkach, dopiero gdy na stronie spostrzegłam krótką kurteczkę jawnie do tego zestawienia zaliczam także i tego typu odzież. 
Pytanie - czy są tu jacyś fani bufiastych rękawów? 
Pytanie numer dwa - czy są tu jacyś fani sztucznej - ekologicznej skóry?
Jeżeli choćby na jedno pytanie odpowiedź brzmi - TAK, to znaleźliście się we właściwym miejscu i o właściwej porze!
 Krótka kurtka to idealna rzecz na teraźniejszą porę roku, a o ile moje nadzieje, na jeszcze cieplejszą aurę zostaną wysłuchane, to z pewnością po kurteczkę będzie można sięgnąć jako codzienny "zwyklaczek" Nie bez powodu słowo zwyklaczek umieściłam w cudzysłowie. Kurteczka nie jest taka zwykła, na jaką się wydaje. Na pozór niewinna i prosta w zestawieniu prezentuje się bardzo elegancko i drapieżnie. I choć nigdy nie byłam zwolenniczką takiej długości odzieży wierzchniej od chwili kiedy mogłam po raz pierwszy ją nałożyć natychmiastowo zmieniłam zdanie. Kurteczka nie tylko super leży, ale i dobrze się nosi. Miękka skóra idealnie opasa sylwetkę podkreślając naszą talię. Ja jestem na tak, a jak będzie z Tobą? 





SZARA SUKIENKA Z ORGANZY (KLIK)



Sukienka w lamparci wzór była pierwszą pozycją w moim zamówieniu. Zwierzęcych motywów w mojej szafie jest bardzo niewiele. Nawet za czasów największych trendów zdecydowanie nie podając uzasadnionego powodu unikałam takich wzorów w odzieży, skłaniałam się jedynie ku dodatkom.

Fakt, że coraz częściej zakładam sukienki i spódniczki, jest dla mnie niezwykle ważny.
Jeżeli okoliczności i samopoczucie pozwalają mi na ich wybór bez zawahania po nie sięgam. Moje wewnętrzne postanowienie odstąpienia od tradycyjnych spodni i jeansów na przestrzeni miesięcy staje się realne! 

Sukienka z organzy na stronie prezentuje się bardzo zachęcająco, po rozpakowaniu przesyłki byłam rozczarowana... na wieszaku nie przypomina sukienki, a worek, którego założeniu budzi wątpliwości. Jednak czym byłaby recenzja bez przeprowadzenia "testów" 
Po założeniu sukienki mile się zaskoczyłam, na sylwetce jej krój, marszczenia i sam materiał podkreśla naszą sylwetkę dodając dziewczęcych i kobiecych wdzięków. 
Jej długość mini w rzeczywistości klasyfikowana jest przed kolano; sukienka nie ściąga się podczas chodzenia co jest kolejną zaletą. Dodatkowe dmuchane rękawki wpisują się nieco we wcześniej opisany trend, a ich lekkość urozmaica cały projekt.
Z tyłu jest niezbędny suwak, a pod materiałem organzy czarna, nieprześwitująca halka. Komfort noszenia to słowo klucz w dzisiejszym poście, nie inaczej jest w tym przypadku!

Na powyższym przykładzie pierwsze wrażenie finalnie okazało się nieomylne. Sukienka posiada w sobie to "coś" grunt to dostrzec i z dumą nosić wybraną rzecz. 




Marka oczywiście zaprasza do przejrzenia wszystkich kategorii dostępnych na Internetowym sklepie, jednakże zwraca uwagę na kilka najważniejszych zakładek, zapraszając do ich przejrzenia. Pod konkretnymi nazwami znajdują się odnośniki przenoszące na stronę - FEMMELUXEFINERY.CO.UK




Dobrze kochani zmykam zaczerpnąć świeżego powietrza rozkoszując się wiosennymi promieniami słońca! Pa! Pa!




1. Jak mijają Wam dni domowego wypoczynku? Rozmyślacie o przyszłości czy spokojnie czekacie na rozwój sytuacji? 
2. Która stylizacja przypadła Wam do gustu? 
3. Jaka odzież jest Waszą ulubioną na chwilę obecną?


niedziela, 15 marca 2020

Siła i Skuteczność DZIAŁANIA...

Hey!


JAK TAM KOCHANI WASZE SAMOPOCZUCIE?

W zaistniałej sytuacji globalnego zagrożenia koronawirusem większość wolnego czasu spędzam w domu zgodnie z zaleceniami. Jedyną formą wyjścia poza mury domu pozostaje ukochany sadek i podwórko. To wielka zaleta mieszkania na prywatnej posesji; szczerze mówiąc nie wiem jak zniosłabym ograniczenia mieszkając w bloku. Zniwelowanie wszelkich wyjść do minimum... to okropne ograniczenie, którego zastosowanie w perspektywie przyniesie jednak więcej pożytku. Myślę, że wirus okaże i okazuje się wielkim sprawdzianem dla ludzkości pod względem integracji, wzajemnej współpracy i zapanowania nad zaistniałym chaosem. Choć w samej Polsce odsetek chorych jest na prawdę niewielki, przerażający jest dla mnie fakt, że jeszcze nikt z tych kilkudziesięciu osób nie odzyskał zdrowia. Kiedy to nastąpi? Myślę, że nie tylko Ja sama zadaje sobie to pytanie. Brak wiedzy w tej kwestii jest przygnębiający. 
Choć nie o takiej przerwie marzyłam, nie pozostaje nic innego jak odpoczywać i zająć swoje myśli. Staram się efektownie działać. Wracając w środę po południu tegoż też dnia zajęłam się ćwiczeniami i późniejszym odpoczynkiem. Nie będę ukrywać poniedziałek i wtorek pod względem zajęć i towarzyszących okienek w ich rozkładzie, oczekiwanie na decyzje co do ewentualnego odwołania zajęć, poranna wyprawa na spinning, który został odwołany tuż po przybyciu do Centrum Kultury Fizycznej pozbawiło mnie wszelkich sił zarówno tych fizycznych jak i psychicznych. Musiałam odreagować i zaznać wewnętrznego spokoju. Trening to jedna z najlepszych możliwych form.
W kolejnych dniach skupiłam się na gruntownych - wiosennych porządkach swojego pokoju, ćwiczeniach i innych przyjemniejszych aspektach m.in. pielęgnacji i nadrobieniu filmowych zaległości. 


Do przyjemnych pasji należy oczywiście także ta - blogerska. Po ponad dwóch dniach braku połączenia z internetem w wyniku awarii masowej, w końcu mogę na spokojnie usiąść  i napisać kolejną publikację. Tematyka dzisiejszego posta, a zwłaszcza jego obszerność jest rekompensatą mojej nieobecności. Mam nadzieje, że ilość produktów, ich różnorodność i odmienne właściwości przypadną Wam do gustu. A więc, nie przedłużając zmykajcie czytać dalszą część posta. 



NACOMI Peeling do ciała suchy truskawka (KLIK)



Próbka peelingu, który w pełnowymiarowej objętości wynosi 200g, pozwoliła mi na przeprowadzenie jednego testu. Odkąd po raz pierwszy w moje posiadanie trafiły peelingi kawowe zakochałam się w ich właściwościach bez końca. NACOMI oferuje bardzo delikatną formułę fusów kawy, które skutecznie usuwają martwy naskórek pozostawiając skórę miękką, elastyczną i wygładzoną. Stopień zdzierania zależy tylko i wyłącznie od nas samych, poprzez mocniejsze bądź słabsze przecieranie fusami. Przy wysuszonej skórze radziłabym na delikatność, natomiast osoby regularnie nawilżające ciało mogą pozwolić sobie na bardziej restrykcyjne działania. Po takim peelingu nic tylko sięgać po ulubiony balsam i cieszyć się pięknym, zadbanym ciałem. 
 Przepiękny zapach truskawek, umila pielęgnacje - zwłaszcza dla wielbicieli tych cudownych owoców. Chodź za oknem pogoda typowo wiosenna, można się rozmarzyć i przywołać wakacyjne wspomnienia z soczystymi czerwonymi owocami w tle. 





Noble Health BIOTYNA NA WŁOSY + KRZEM (KLIK)




Suplement diety oddałam swojej mamie. Ja niestety nie jestem w stanie przyjmować suplementacji w formie tabletek, gdyż mam problem z ich połknięciem. Zdradzając swoją tajemnicę od lat nie stosuje żadnych proszków czy to przeciwbólowych czy wzmacniających. Raz nie mam takiej potrzeby - gdyż zrównoważona dieta i zdrowy sposób życia wpływają na znakomitą kondycję, dwa - moja, wcześniej opisana tendencja.

Myślę, że moje tłumaczenia są uzasadnione. Oddając suplement diety swojej mamie od razu wiedziałam, że będzie to dobra decyzja. Na wiosnę jej włosy, skóra i paznokcie potrzebują zdwojonej dawki dobroczynnych składników. Tylko działania zewnętrzne i wewnętrzne przyniosą satysfakcjonujące efekty. 

Biotyna na włosy + krzem zmniejszyła ilość wypadających włosów, co wpłynęło na ich poprawę ich objętości i witalności. Włosy są "plastyczne" - łatwiej jest je ułożyć. 
Myślę, że skoncentrowany kompleks kluczowych składników stworzonych przez markę NOBLE HEALTH pozytywnie wpłynął odżywiając wnętrze organizmu.

Czy były zauważalne jakieś zmiany w innych partiach ciała?
Z pewnością skóra nabrała jeszcze ładniejszego wyglądu, natomiast największe wrażenia skupiły się na płytce paznokciowej. Jej błysk to wierzchołek góry lodowej - najcenniejsze skrywa się niewidoczne dla oczu. W odczuciu paznokcie są mocniejsze, twarde, mniej podatne na łamliwość i rozdwojenie.





BASICLAB MICELLIS Żel oczyszczający do skóry tłustej (KLIK)


Odpowiednie przygotowanie skóry to oczyszczenie i usunięcie zanieczyszczeń, pozostałości po demakijażu. Żel oczyszczający delikatnie usuwa nagromadzone sebum dając uczucie świeżości i komfortu. Czuć, że skóra jest dokładnie oczyszczona. Formuła bez mydła, 99% składników naturalnych to krok w kierunku ekologii i dbałości o środowisko. Takie produkty są przeze mnie bardzo cenione, wiem, że pielęgnacja przy ich użyciu nie spowoduje podrażnień i reakcji alergicznych. Podczas przemywania skóry twarzy i dekoltu nic nie szczypie, piecze, czy uczula. W pełni delikatna formuła żelu BASICLAB MICELLIS skutecznie pozbawia tego co najistotniejsze - zanieczyszczeń. 
Właściwości higroskopijne nawilżają, i redukują uczucie ściągnięcia. Zielona herbata zwęża rozszerzone pory natomiast ekstrakt z rozmarynu działa antybakteryjnie i tonizująco, na uwagę zasługuje także wyciąg z ogórka, który rozjaśnia poprawiając koloryt i kondycję skóry! 





Lavera Krem do rąk i skórek z bio-oliwą z oliwek i rumiankiem (KLIK)


Jestem wielką zwolenniczką próbek kosmetyków i produktów pielęgnujących. 20 ml. kremu do rąk i skórek w pełni pozwala zweryfikować jego właściwości.
Marka LAVERA wystosowała bardzo przyjemny kremik o cudownym, delikatnym połączeniu rumianku i oliwek. Lekko ziołowa koncentracja uprzyjemnia codzienną pielęgnację.
Właściwości kremiku są równie zadowalające jak odczucia zmysłowe. Wyciąg z rumianku łagodzi, pielęgnuje, uelastycznia i wygładza delikatną skórę rąk. Oliwa z oliwek ma za zadanie opóźnić proces starzenia i wygładzić istniejące zmarszczki. Jak wiadomo skóra dłoni jest narażona na "zużycie" ciągły kontakt z wodą i środkami bakteriobójczymi - zwłaszcza w chwili obecnie zasugerowanych środków ostrożności wymaga od nas również odpowiedniej pielęgnacji. Higiena to kluczowy aspekt, pielęgnacja powinna iść z nią w parze. Dłonie to nasza wizytówka, o czym należy pamiętać!





AVENE Cleanance Expert Emulsja koloryzująca natural glow (KLIK)


Emulsja ma dwa zastosowania - w formie fluidu do cery trądzikowej, bądź nałożona rano/ wieczorem w celu pielęgnacyjnym. Prawdę mówiąc marka AVENE jest mi już znana, co więcej stosowałam identyczny produkt w formie pełnowymiarowej bodajże rok, dwa lata temu. Przystępując do testów wiedziałam jakich efektów mogę się spodziewać. Moje oczekiwania i wymagania były bardzo sprecyzowane. 

Początkowo martwiłam się, że wersja kolorystyczna jest zbyt ciemna do mojej dość jasnej karnacji. Dopiero po rozprowadzeniu moje obawy zostały zweryfikowane i okazało się, że emulsja idealnie wtapia się w skórę faktycznie wyrównując jej koloryt. Zdecydowałam się by emulsja pełniła funkcję fluidu, gdyż rano i wieczorem mam wystosowaną, ulubioną linię produktów pielęgnujących. W kwestii makijażu/ kosmetyków mogę pozwolić sobie na większe pole manewru - zmianę. 
5 ml, to całkiem niewiele, aczkolwiek daje możliwość testu. 
Emulsja jest niezwykle lekka, nie zapycha porów. Nałożona na twarz nie sprawia uczucia maski. Jest w pełni komfortowa, wręcz niewyczuwalna. 
Posiada piękny, zmysłowy zapach porównywalny do waniliowo-jedwabnych kremów pielęgnacyjnych. 



❤ ♡ 




BASICLAB MICELLIS Płyn micelarny do skóry naczynkowej (KLIK)


Marka BASICLAB MICELLIS wystosowała 3 rodzaje płynów micelarnych - do skóry suchej i wrażliwej, naczynkowej i wrażliwej, tłustej i wrażliwej. W moje posiadanie wpadła wersja płynu micelarnego do skóry naczynkowej i wrażliwej. O ile jestem posiadaczką skóry wrażliwej, o tyle właściwości redukujące naczynka przydadzą się mojej mamie. Takim sposobem razem korzystamy z płynu, którego pojemność wynosi 100 ml. Można by rzec, że to całkiem niewiele... to prawda, aczkolwiek skuteczność płynu wpływa na jego wydajność. Już niewielka ilość idealnie usuwa, a nie ściąga makijaż. Co więcej płyn rewelacyjnie radzi sobie z makijażem wodoodpornym. Naczynka są wzmocnione już na etapie oczyszczenia, natomiast w późniejszym czasie stają się mniej widoczne, co wpływa na komfort pod względem estetycznym. Za tą właściwość odpowiada Witamina PP (INCI: Niacynamide).
 Skóra staje się wyciszona, nabierając zdrowego, promiennego wyglądu.
Opatentowany kompleks SEPITONIC M3.0 (INCI: Magnesium Aspartate, Zinc Gluconate, Copper Gluconate) zwiększa metabolizm komórkowy, dzięki czemu składniki aktywne działają skuteczniej na skórę. 
Opracowana formuła gromadzi także: Biolin P (INCI: Alpha-glucan oligosaccharide, Inulin) odnawia florę bakteryjną, jest ona wzmocniona i bardziej odporna na działanie czynników zewnętrznych.
Płyn micelarny marki BASICLAB MICELLIS jest godny polecenia. 



❤ ♡ 




L'BIOTICA Plastry na nos królik (KLIK)




Podczas dnia intensywnej pielęgnacji postanowiłam zadbać także o sferę nosa i wyeliminowanie wszelkich wągrów i zanieczyszczeń. Niestety na nosie w moim przypadku pojawia się ich najwięcej, dlatego tylko tak restrykcyjne działania pozwalają mi na ich usunięcie. Plastry na nos są zamknięte w szczelnym opakowaniu. W każdym znajduje się jeden plaster zabezpieczony plastikową przezroczystą warstwą ochronną. Po jej zerwaniu plaster nie klei się od wewnątrz, co początkowo nieco mnie zmartwiło.
Dopiero po przeczytaniu instrukcji dowiedziałam się, że należy zwilżyć nos i jego okolice zwykłą wodą bądź płynem micelarnym. Po przyłożeniu plastra na zwilżony obszar wręcz natychmiastowo przywarł on do nosa. W tej chwili nasunęła mi się pewna uwaga, o której należy wspomnieć - jeżeli plaster przyłożymy dość nieuważnie mamy bardzo mało czasu by poprawić jego położenie. Ratuje nas tylko zerwanie i ponowne przyłożenia. Ja niestety za pierwszym razem zbyt późno się "obudziłam" choć nie było tak tragicznie. Opakowanie zawiera 3 plasterki - metodą prób i błędów; do trzech razy sztuka, prawda?

Uzyskane efekty w pełni pokryły się z moimi oczekiwaniami. Wągry i towarzyszące zanieczyszczenia znikły w mgnieniu oka. To za sprawą dobrego przywarcia plastra do nosa. Sam producent wspomina, że jeżeli jest problem z jego usunięciem wystarczy całkowicie go zmoczyć. Nie bójmy się, zwilżenie nie zepsuje efektów, a jedynie polepszy nasze wrażenie w kwestii delikatnego pozbycia się plastra.
Po całej czynności bałam się, że nos i jego obszar będą wysuszone bądź zaczerwienione. W końcu mówimy tutaj o pozbyciu się wszelkich zanieczyszczeń - tylko mocna inicjatywa jest w stanie się ich pozbyć. Nie w tym przypadku. Skóra nawet w minimalnym stopniu nie stała się podrażnioną, a to za sprawą witaminy E i ekstraktu z liści aloesu. Aloes w przypadku mojej pielęgnacji jest niezastąpiony - dlatego też bardzo sobie cenię produkty na nim bazujące.
Plasterki L'BIOTICA na stałe zagoszczą w moich zbiorach, z pewnością będę po nie systematycznie sięgać.



❤ ♡ 




MASMI ultra cienkie bawełniane podpaski na dzień ze skrzydełkami (KLIK)




W każdym miesiącu kobieta musi zmierzyć się z tymi "dniami" Ważne by czuć się wtedy jak najbardziej komfortowo i świeżo, sądzę, że jest to priorytet odpowiedniej higieny.
MASMI to marka bliska naturze. Podpaski bawełniane są pozbawione szkodliwych substancji, są w pełni naturalne, ekologiczne i w 100% biodegradowalne.
Ich hipoalergiczna, bardzo chłonna formuła zapewnia długotrwałą ochronę. Są wolne od chloru, dioksyn, pestycydów, GMO, superabsorbentów w postaci proszków, pudrów, perfum, celulozy i wiskozy. Bielone nadtlenkiem wodoru podpaski są organiczne i pozbawione składników zapachowych. Moim zdaniem brzmi super, prawda?
Higiena intymna jest kluczowa, ważne by w jej utrzymaniu zadbać o takie kwestie jak środowisko i ekologię.





❤ ♡ ❤  ZESTAW PRÓBEK ❤ ♡ 



Zestaw gromadzi wyselekcjonowane próbki zarówno do pielęgnacji skóry twarzy, ciała jak i włosów. Możliwość poznania konkretnej marki umożliwia sprecyzowanie pożądanych właściwości. Niektóre z próbek są mi już znane, inne natomiast chętnie poddałam pierwszym testom - zapoznającym.
Ciekawym rozwiązanie, że drogeria dała możliwość przetestowania danej linii produktów marki SESDERMA I LEFROSCH. Kremy do pielęgnacji twarzy spełniają wszelkie oczekiwania, z pewnością są to kosmetyki wysokiej jakości. Radością jest fakt ich przetestowania, natomiast żal objawia się w momencie kiedy dana próbka jest już na wykończeniu.
Ich przeznaczenie pozwoliło by testy mogła przeprowadzić także moja mama.







Dobrze kochani zmykam przejrzeć nowości na Waszych blogach! Życzę miłego dzionka, w zdrowiu i dobrym samopoczuciu. Pa! Pa!



1. Testowaliście któryś z zaprezentowanych produktów? Wasze opinie i spostrzeżenia.
2. Co sądzicie o próbkach, chętnie po nie sięgacie? Też uważacie, że to dobre rozwiązanie by poznać daną markę bądź konkretny produkt?


poniedziałek, 9 marca 2020

Owsiane, Migdałowe, Kozie...

Hey!



Witam Was kochani w pierwszym poście miesiąca marzec. Od ostatniej notki minęło trochę czasu, szczerze mówiąc jestem zdumiona z jaką szybkością upływa dzień za dniem. Do zamieszczenia kolejnej publikacji zbierałam się od kilku dni... niestety rozkład zajęć na uczelni, wkradające się zmęczenie i przytłoczenie obowiązkami odebrało mi jakiekolwiek siły by z zaangażowaniem i pasją zajrzeć do blogosfery. Ot, powtarzająca się przypadłość... czy to czas gimnazjalny, liceum czy obecny. Wracając do edukacyjnej rzeczywistości gubię się w pielęgnowaniu swoich pasji. No cóż, mogę Was tylko uspokoić, że to przejściowy okres, który niejednokrotnie ze sobą przerabiałam. Bo kto zna nas lepiej, niż my sami? Myślę, że z dnia na dzień będzie coraz lepiej i nauczę się lepiej gospodarować wolne chwile od zajęć. Plany na najbliższy czas? Rozwój bloga pod kątem przygotowania kilku zaległych postów. Choć w ferie udało mi się zamieścić na prawdę rewelacyjną ilość publikacji, w zanadrzu mam jeszcze posty kosmetyczne i przeważającą liczbę opiewających na treści mody. O ile z pierwszą kwestią jestem w stanie poradzić sobie w każdej chwili, o tyle posty ze stylizacjami, są trudniejsze do realizacji i uzależnione w głównej mierze od warunków, które towarzyszą nam na zewnątrz. Ewidentnie wyszłam z wprawy, kiedy jeszcze kilka lat temu potrafiłam zebrać się w sobie by pozować w krótkim rękawku przy temperaturze ledwo przekraczającej zero. Teraz bardziej dbam o swoje zdrowie mając na uwadze jak zdradliwa jest pogoda i jak niebezpieczne konsekwencje zdrowotnych zaniedbań. Dlatego nie pozostaje mi nic innego jak życzyć zdrówka i roztropnie z uwagą podchodzić do zachowanie jak najlepszej kondycji. W czasach panujących wirusów to kluczowe by nie dać się złamać! 




Zgrabnie przemierzając do tematyki kosmetycznej i pozostając jeszcze w tematyce zdrowia, dzisiaj chciałabym Wam zaprezentować jedno z ciekawszych trio o miło brzmiącej nazwie - Kuracja łagodząca Milky Way. Dbałość o kondycje skóry to kwestia priorytetowa.
Produkty jakie miałam i w dalszym ciągu mam przyjemność testować opierają się na kluczowym składniku - mleku, to co je od siebie wyróżnia to nie tylko zastosowanie-przeznaczenie i wynikające właściwości, ale także rodzaj mleka jakie króluje w poszczególnym składzie. Mleko OWSIANE, MIGDAŁOWE I KOZIE. No, no... prawdziwe szaleństwo, a może działanie celowe?
Opracowane komponenty z pewnością nie są przypadkowe!

Pielęgnacja, w której składnikiem dominującym jest mleko powraca jak bumerang. Uwielbiam, szanuję i cenię! Kilka słów, które znakomicie opisują wyodrębnione na przestrzeni lat odczucia i spostrzeżenia. A więc kto wraz ze mną chce poznać tajniki urody niczym stosowane przez królową Egiptu - Kleopatrę z Ptomeleuszy kąpiele w mleku? Już tysiące lat przed naszym istnieniem ludzie wiedzieli co zbawiennie działa na naszą skórę. Myślę, że upływający czas w tym przypadku nie działa na niekorzyść! Zastosowanie mleka w pielęgnacji stało się faktem, od którego nie sposób uciec. Choć kto posunąłby się do takiego kroku? A może jednak, wkradło się bądź zaistniało coś zdumiewającego, co mogłoby choć w minimalnym stopniu negatywnie wpłynąć na testy? Ogrom pytań... nóż, widelec, narażę się z lenistwa nie odpowiem! Dobrze, dobrze...
 Jeżeli zachęciła Was tematyka Kuracji łagodzącej Milky Way to nie pozostaje Wam nic innego jak przeczytać dalszą część notki, w której rozwiejemy wszelkie zaistniałe wątpliwości!



S.O.S.

Kuracja Łagodząca

Milky Way to idealny sposób ugaszenia pragnienia skóry potrzebującej nawilżenia, przesuszonej oraz zmęczonej po całym dniu noszenia makijażu lub po zarwanej nocy, a także ukojenie cery podrażnionej i zaczerwienionej.





✎ Multifunkcyjna esencja 3w1 (KLIK)
















⇝⇝⇝ Od producenta



Multifunkcyjna esencja 3w1 o ultralekkiej, nietłustej konsystencji błyskawicznie koi skórę, intensywnie ją nawilża oraz redukuje zaczerwienienia. 


Składnik aktywny:

Mleko kozie jest niezwykłym źródłem wapnia oraz witamin z grupy B, w tym unikalnej B13, przyspieszającej regenerację komórek młodej skóry oraz opóźniającej pierwsze oznaki starzenia.

Składniki:

Aqua, C13-15 Alkane, Trehalose, Goat Milk Extract, Glycine Soja (Soybean) Seed Extract, Ceramide NG, Maltooligosyl Glucoside, Hydrogenated Starch Hydrolysate, Propylene Glycol, Ethylhexylglycerin, Polysorbate 20, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Biosaccharide Gum-1, Polyacrylate Crosspolymer-6, Triethanolamine, Parfum, Hexyl Cinnamal, Limonene.



⇝⇝⇝ Moja opinia


Multifunkcyjna esencja jest produktem bardzo przyjemnym nie tylko pod względem skrywanych w sobie właściwości, ale i samej prezencji buteleczki. Szklana niewielkich rozmiarów buteleczka, gromadzi zaledwie 20 ml produktu. Jednakże ta ilość nie powinna nas zmartwić, bo esencja jest bardzo wydajna w sobie. Jej wydobycie ułatwia dołączona pipeta. Takie rozwiązanie jest bardzo praktyczne i funkcjonalne, mogłabym nawet powiedzieć, że jedno z moich ulubionych.
Strukturę esencji określiłabym jako płynno-kremową, o jedwabistej, ultralekkiej i nietłustej konsystencji. Zapach esencji to nic innego jak słodko wyrazista woń koziego mleka.

Kuracja łagodząca Milky Way, zwłaszcza esencja jest przeze mnie stosowana kilkukrotnie w trakcie dnia, zarówno rano - by odpowiednio zadbać o skórę przy porannym rytuarze, pod makijaż, w trakcie dnia, kiedy decyduje się na no make up, a także na wieczór - by ją odprężyć i odżywić.
Esencja pozostawia na naszej skórze lekko wyczuwalną powłokę ochronną, tzn. większość produktu przenika w głąb naszej skórę, zaledwie niewielka ilość jest widoczna z zewnątrz w postaci matowej warstwy. W dotyku jest ona dość śliska i gładka.

Przechodząc do właściwości... w ostatnim czasie borykam się z podrażnieniem i zaczerwienieniem skóry. W moim przypadku jest dość powszechny problem związany z nieustanną zmianą wody (stancja-dom rodzinny), którą przemywam twarz. Choć staram się ograniczać zużycie wody w kwestii pielęgnacji to nie mogę definitywnie z niej zrezygnować. Niektóre produkty pianki, żele oczyszczające wymagają rozcieńczenia-połączenie z wodą.

Kuracja łagodząca stała się dla mnie przysłowiową "furtką" do poprawy i jak sama nazwa mówi - złagodzenia powstałych zmian. Ilość zaczerwienień stopniowo ustępuje, bo należy wspomnieć, że w dalszym ciągu opieram swoją pielęgnację na dwóch z trzech zaprezentowanych produktów serii Milky Way. Po nałożeniu esencji czuję, że dostarczam swojej skórze dobroczynnych składników, które wnikają w głąb jej struktury. Fakt, że esencja koi nie wpływa na powstawanie suchych skórek czy przesuszeń. Skóra jest odpowiednio nawilżona, zregenerowana, nabrała świeższego wyglądu i promienności. Skład oparty na kozim mleku doceniałam już o wiele, wiele wcześniej. Testy kolejnej serii produktów stały się dla mnie czystą przyjemnością. Moje zaufanie do koziego mleka w pielęgnacji staje się coraz silniejsze i trwalsze. W odróżnieniu od mleka krowiego, kozie jest o wiele delikatniejsze i bezpieczniejsze dla naszej skóry ze względu, że nie zawiera białek, które mogłyby być przyczyną powstałych alergii.  A więc, kuracja Milky Way jest bardzo bezpieczna i skierowana w głównej mierze dla posiadaczy wrażliwej, podatnej na skłonności alergiczne skóry.


✎ Multifunkcyjna pianka oczyszczająca 3w1 (KLIK)


















⇝⇝⇝ Od producenta



Mlecznobiała, puszysta Multifunkcyjna pianka oczyszczająca 3w1 z mleczkiem migdałowym otula skórę, zapewniając jej doskonałe, łagodne oczyszczenie.


Składnik aktywny:

Unikalne mleczko migdałowe, dzięki zawartości roślinnych kwasów tłuszczowych, wzmacnia barierę ochronna skóry.

Składniki:

Aqua, Cocamidopropyl Betaine, Caprylyl/Capryl Glucoside, Glycerin, Methylpropanediol, Prunus Amygdalus Dulcis Seed Extract, Panthenol, Maltooligosyl Glucoside, Sodium PEG-7 Olive Oil Carboxylate, Hydrogenated Starch Hydrolysate, Ethylhexylglycerin, Glucose, Xanthan Gum, Polysorbate 20, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Citric Acid, Phenoxyethanol, Sodium Benzoate, Caprylyl Alcohol, Decyl Alcohol, Tetrasodium EDTA, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Sodium Chloride, Parfum, Hexyl Cinnamal.


⇝⇝⇝ Moja opinia


Pianka, pianka, pianka... uwielbiam oczyszczać swoją cerę takowym produktem. Jak to zazwyczaj w takich produktach bywa opakowanie zostało wyposażone w poręczną pompkę.
1-2 naciśnięcia w zupełności wystarczą by dokładnie oczyścić naszą skórę.
Pianka współgra z wodą - połączona tworzy delikatną strukturę, która niczym chmurka/ puch muska naszą twarz. Towarzysząca woń mleka migdałowego umila poranny/ wieczorny rytuał.
Nie czuć  jakiegokolwiek ściągnięcia bądź szczypania. Pianka nie podrażnia zmian skórnych, nie przyczynia się do powstawania kolejnych.

Pianka lekko matowi naszą skórę, stanowiąc idealne przygotowanie pod makijaż bądź dalszą pielęgnację.
Buzia jest wygładzona, oczyszczona, zmiękczona - pianka pozbywa się resztek makijażu bądź naturalnie występujących zanieczyszczeń.

Jedną z kluczowych zalet jest jej wydajność. By potwierdzić swoje słowa zasięgnęłam innych opinii w Internecie. Każda, inna recenzja potwierdziła moje spostrzeżenia. Pianka z pewnością będzie mi towarzyszyć przez kolejnych kilka miesięcy. Takiej Kuracji łagodzącej oczywiście nie odmówię!




✎ Maseczka kojąca peel-off (KLIK)


⇝⇝⇝ Od producenta



Maseczka kojąca peel-off działa niczym mleczny, otulający skórę kompres, który błyskawicznie koi, nawilża i wygładza cerę.


Składnik aktywny:

Delikatne mleczko owsiane jest cennym źródłem węglowodanów i lipidów, które intensywnie nawilżają, odżywiają, regenerują i uspokajają skórę.

Składniki:

Aqua, Polyvinyl Alcohol*, Alcohol Denat.**, Glycerin, Polysorbate 20, Hydrolyzed Oat Protein, Potassium Palmitoyl Hydrolyzed Oat Protein, Avena Sativa Kernel Extract, Panthenol, Biosaccharide Gum-1, Phenoxyethanol, Xanthan Gum, Ethylhexylglycerin, Cl 77891, Triethoxycaprylylsilane, Citric Acid, Parfum, Hexyl Cinnamal.
*neutralna substancja odpowiedzialna za zastyganie maseczki na skórze
**surowiec pochodzenia naturalnego otrzymywany ze zbóż



⇝⇝⇝ Moja opinia



Fakt, że w Kuracji łagodzącej pojawiła się maseczka bardzo mnie ucieszył. Lubię taką formę pielęgnacji, zwłaszcza kiedy po pierwszym użyciu jestem w stanie stwierdzić czy faktycznie produkt spełnił moje oczekiwania. Na pierwsze efekt nie trzeba zbyt długo czekać - bo zaledwie 15-20 minut.
Pierwsze miłe wrażenia pojawiają się jeszcze przed nałożeniem maski. Można by rzec, jak to, skoro jej przeznaczenie ma jasną i czytelną formę. A jednak... można i trzeba wspomnieć o zniewalającym zapachu, który wręcz prosi się by go uwolnić ze zgrabnej saszetki.

Rozprowadzenie maski i jej późniejsze zdjęcie nie sprawiło mi żadnych trudności, choć spotkałam się z opiniami, że u niektórych klientem maska w pełni nie wysychała, co w konsekwencji utrudniało sprawne ściągnięcie. Niestety nie jestem w stanie stwierdzić co mogło być przyczyną takowych efektów; być może jest to uwarunkowane grubością i równomiernym rozprowadzeniem warstwy produktu... nie mniej jednak, Ja w tej kwestii mogę wypowiedzieć się w samych superlatywach.

Wysychanie maski w trakcie tych kilkunastu minut nie krępuje naszych ruchów, nie tworzy też skorupy/ powłoki.

Po zdjęciu maseczki skóra ewidentnie jest oczyszczona i wygładzona. Czuć delikatne nawilżenie, skóra jest elastyczna i jędrna. Zauważyłam także lekkie rozjaśnienie cery.
Myślę, że jest to fajny produkt by sięgnąć po niego ponownie w niedalekiej przyszłości.





❤ ♡ kosmetyki Selfie Project dostępne są w drogerii Rossmann ♡❤ 


INSTAGRAM/ FACEBOOK/ SNAPCHAT - selfieprojectpl


Dobrze kochani, myślę, że zaprezentowane trio nie tylko zachęcająco wygląda, ale i gromadzi w sobie pożądane właściwości. Przeprowadzenie osobistych testów najlepiej zweryfikuje Kuracje Łagodzącą, do czego ochoczo Was zachęcam!
Tymczasem uciekam przygotowywać się na uczelnię! Życzę miłego dnia! Pa! Pa!




1. Jak Wasze nastroje? Plany na najbliższe dni?
2. Testowaliście Kurację łagodzącą Milky Way w formie trio?
3. Sięgacie po linie pielęgnacyjne w składzie których króluje mleko?